
Znowelizowany w styczniu Kodeks wyborczy miał pozytywnie wpłynąć na przejrzystość i uczciwość wyborów. Jeden z jego głównych zapisów - przeprowadzenie transmisji z lokali wyborczych nie może jednak zostać zrealizowany. Przepis ustawy jest sprzeczny wprowadzonym 25 maja RODO.
REKLAMA
– Podjęliśmy dzisiaj uchwałę, w której stwierdzamy, że transmisja z lokali wyborczych nie może się odbyć w świetle opinii GIODO, a przede wszystkim z uwagi na treść konstytucji art. 91 ust 3, który mówi, że prawo organizacji międzynarodowych, których Polska będzie członkiem, mają pierwszeństwo przed przepisami krajowymi – mówił w poniedziałek Wojciech Hermeliński, szef Państwowej Komisji Wyborczej.
Od piątku na terenie Unii Europejskiej obowiązuje RODO. Przepis o przeprowadzeniu transmisji wideo z lokali wyborczych stoi w sprzeczności z rozporządzeniem, dlatego nie może zostać zastosowany. Kamery i transmisja z wyborów naruszałyby prawo do prywatności wyborców.
– Filmowane byłyby ich twarze, zachowanie, w oparciu o te materiały możliwe byłoby ustalenie ich miejsca zamieszkania, przecież w wyborach samorządowych głosuje się właśnie w większości w miejscu zamieszkania – podkreślał Hermeliński. – GIODO podnosiło też argument, że takie filmowanie może zakończyć się stworzeniem galerii twarzy wyborców, która mogłaby być wykorzystywana do profilowania czy innych, nieznanych celów – dodał.
Przepis o transmisji nie został jednak uchylony. Nadal figuruje w Kodeksie wyborczym. – Naszym zdaniem ustawodawca powinien dosyć pilnie ten przepis zreformować – mówił w poniedziałek Hermeliński. Nie tylko RODO było przyczyną niewprowadzenia kamer do lokali wyborczych. Jeszcze przed wejściem rozporządzenia w życie, Hermeliński mówił o braku czasu na rozpisanie przetargu na zakup odpowiednich urządzeń.
