Donald Trump chwalił się dziennikarzom na temat treści listu, którego nie przeczytał.
Donald Trump chwalił się dziennikarzom na temat treści listu, którego nie przeczytał. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prezydent Donald Trump potwierdził w piątek, że historyczny szczyt USA-Korea Północna odbędzie się. Do spotkania Trumpa z Kim Dzong Unem ma dojść 12 czerwca w Singapurze. Wczoraj Trump opowiadał dziennikarzom o treści listu, jaki otrzymał od Kima. Szybko jednak wyszło na jaw, że nawet go nie przeczytał.

REKLAMA
Amerykański prezydent spotkał się w piątek w Waszyngtonie ze specjalnym wysłannikiem Korei Północnej, Kim Jong Czolem, byłym szefem wywiadu KRLD i osobistym ochroniarzem ojca Kim Dzonga Una, obecnie piastującym stanowisko wiceprzewodniczącego Partii Pracy Korei. Jong Czol przekazał Donaldowi Trumpowi gigantycznych rozmiarów list od Kima. W założeniu spotkanie miało zakończyć się na tym, ale przerodziło się w ponad godzinną rozmowę między politykami. – Sądzę, że prawdopodobnie będzie to proces zakończony sukcesem – ocenił Trump.
Trump zwołał następnie konferencję prasową, gdzie poinformował o tym, że otrzymał od Kima "bardzo miły i interesujący list". Trump był w dobrym humorze, bowiem następnie przekomarzał się z mediami, pytając ich, "ile byliby w stanie zapłacić za możliwość przeczytania listu". Jednak po briefingu okazało się, że Trump sam nie znał jego treści. "Jeszcze nie widziałem tego listu. Celowo go nie otworzyłem. Spytałem dyrektora CIA: Chcesz, żebym go otworzył? A on na to, że możesz przeczytać go później. Czeka mnie zatem wielka niespodzianka" – powiedział prezydent przedstawicielom mediów.
Przypomnijmy, że po długich negocjacjach Donald Trump 24 maja odwołał jednak spotkanie między państwami, bo nie chciał, by to Kim Dzong Un stawiał warunki. Jednak zakulisowe rozmowy nadal trwały i odniosły skutek. Trump jak na razie wstrzymał także nałożenie nowych sankcji na reżim w Pjongjangu. Stwierdził też, że wyobraża sobie, że "może dojść do transformacji Korei Północnej z Kim Dzong Unem na jej czele".
źródło: cnn.com