
Osiem miast, osiem miejskich urzędów i posłowie Zjednoczonej Prawicy, którzy weszli do nich po to, aby uzyskać dostęp do miejskich dokumentów. Wszystko w imię "transparentności działań samorządowców" i sprawdzenia, jak i na co wydawane są pieniądze. Dziwnym trafem, "kontrole" odbyły się wyłącznie w miastach rządzonych przez polityków poprzedniej władzy.
Wszystkie "inspekcje" zostały przeprowadzone w asyście kamer TVP, które obszernie relacjonowały ich przebieg. Oczywiście, sami politycy PiS także nie omieszkali zdawać bieżącej relacji z wydarzeń, jak choćby poseł i kandydat na prezydenta Łodzi Waldemar Buda. To on spisał wszystkie zapytania na dużej tablicy, która stanęła przed gabinetem prezydent miasta. Sama Hanna Zdanowska nazwała wizytę posła PiS "okupacją jej gabinetu".
Pojawiają się pytania, na jakiej podstawie posłowie weszli do urzędów i zażądali wydania dokumentów? Odbyło się to bez oficjalnych pisemnych zapytań i wniosków. Posłowie i senatorowie mają jednak taką możliwość. A to za sprawą artykułu 19 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, który daje przedstawicielom Sejmu i Senatu taką możliwość. I właśnie na te zapisy powołują się kontrolujący urzędy parlamentarzyści.
W wykonywaniu mandatu poseł lub senator ma prawo, jeżeli nie narusza dóbr osobistych innych osób, do uzyskiwania informacji i materiałów, wstępu do pomieszczeń, w których znajdują się te informacje i materiały, oraz wglądu w działalność organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, a także spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz zakładów i przedsiębiorstw państwowych i samorządowych, z zachowaniem przepisów o tajemnicy prawnie chronionej.
– Wykaz umów cywilnoprawnych zawartych w urzędzie miasta i umów o dzieło od 1 marca 2017 roku, listę członków rad nadzorczych, nagrody i premie dla prezydenta oraz podmioty którym umorzono podatki – tych dokumentów zażądali posłanka Ewa Kozanecka i poseł Piotr Król.
Poznańscy urzędnicy także mieli pełne ręce roboty przy kompletowaniu dokumentów dla posłów Tomasza Ławniczaka i Tadeusza Dziuby. Jak mówi w rozmowie z naTemat prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, kontrolujący urząd posłowie domagali się całego wachlarza dokumentacji, która w większości jest dostępna publicznie i dotarcie do niej nie sprawia większych problemów.
O swoją kontrolę zapytaliśmy posła Tadeusza Dziubę, który kontrolował poznański magistrat. – Poprosiliśmy o dane i informacje w zakresie 12 zagadnień, z których trzy dotyczyły bezpośrednio spółek komunalnych. Z sekretarzem miasta ustaliliśmy, iż w tym ostatnim zakresie zgłosimy się po informacje za trzy tygodnie, bo było oczywiste, że nie ma ich na miejscu – mówi w rozmowie z nami poseł Dziuba.
