Niedaleko wsi Jeglina znaleziono dwóch braci pociętych nożami. Jeden nie żył, drugi w ciężkim stanie trafił do szpitala. Prokuratura bada, czy nastolatkowie byli pod wpływem dopalaczy.
Niedaleko wsi Jeglina znaleziono dwóch braci pociętych nożami. Jeden nie żył, drugi w ciężkim stanie trafił do szpitala. Prokuratura bada, czy nastolatkowie byli pod wpływem dopalaczy. Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta (zdjęcie poglądowe)

Dwóch 17-letnich braci bliźniaków znaleziono na polu za wsią Jeglina. Obaj byli pocięci prawdopodobnie nożami do cięcia tapet. Jeden juz nie żył, drugi miał uszkodzone płuco i wątrobę. Sąsiedzi mówią, że do tragedii mogło dojść, gdy wpadli w szał po zażyciu dopalaczy – podaje "Super Express".

REKLAMA
Obu chłopców, którzy nie wrócili na noc do domu, niedaleko wsi Jeglina w województwie warmińsko-mazurskim znalazł jeden z mieszkańców wioski. Jeden już nie żył, drugi w ciężkim stanie z uszkodzoną wątrobą i płucem został odwieziony do szpitala. Obaj mieli na sobie liczne rany zadane prawdopodobnie nożami do cięcia tapet. Dwa takie noże znaleziono przy martwym chłopcu.
Prokuratura, która już zajęła się tą sprawą, będzie badać, jak i dlaczego doszło do tragedii. Nie można wykluczyć, że chłopcy zaatakowali się wzajemnie w wyniku szału, w jaki wpadli po zażyciu dopalaczy. Ma to wyjaśnić sekcja zwłok zmarłego bliźniaka i badanie krwi tego, który przeżył.
– Wyniki sekcji zwłok możemy podać dopiero po wydaniu opinii przez biegłego – powiedziała dziennikarzom "Super Expressu" Joanna Piotrowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
źródło: se.pl