
Dziennikarz portalu wPolityce.pl Wojciech Biedroń oburzał się na Twitterze w związku z Polakami, którzy kibicowali Niemcom w meczu ze Szwecją. Jego wpis wywołał burzliwą dyskusję w komentarzach. Krytycznie odniósł się do niego także dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy" Marcin Makowski.
REKLAMA
"Centrum Warszawy. Syci i zadowoleni POLACY (pisownia oryginalna – red.), z zaciśniętymi pięściami, kibicują Niemcom. W Warszawie, gdzie kilka metrów dalej Niemcy mordowali rannych powstańców. Ja wiem, że to inne czasy, że turniej, piłka i emocje. Tego jednak zrozumieć nie mogę. Nie oceniam. Stwierdzam..." – napisał Wojciech Biedroń.
Logika jest tak pokrętna tyle lat po wojnie, że bardzo szybko inni ironicznie wytknęli dziennikarzowi błąd w jego rozumowaniu, gdyż również Szwecja wyrządziła ogromne szkody Polsce. Było to w czasie... potopu w latach 1655-1660.
"W tej Polsce, która straciła od 30-40 proc. swoich obywateli w czasie Potopu... i niemalże cały majątek (straty większe niż za Niemca).. Ja wiem... Nie oceniam... Stwierdzam" – napisał jeden z internautów. Wtórował mu w tym Marcin Makowski, związany z tygodnikiem "Do Rzeczy" i portalem WP. "Wojtku, a jak ci syci i zadowoleni POLACY mogą kibicować Szwecji? Tak szybko wybaczyli potop? Nie oceniam, pytam ;)" – można przeczytać w jego tweecie.
Szacuje się, że w skutek działań wojennych Szwedów ludność Warszawy zmniejszyła się aż o 90 proc. Do dziś nie zostały w większości odzyskane zagrabione przez Szwedów dobra kultury polskiej, m.in. zrabowane z Zamku Królewskiego w Warszawie. Dwa brązowe lwy zdobią do dzisiaj siedzibę królewską w Sztokholmie. Aż ciężko uwierzyć, że Biedroń nie pomyślał o tym, zanim zaczął pisać swojego kuriozalnego tweeta.
Biedroniowi zarzucono także, że nie zwraca uwagi na drugą stronę medalu w całej tej sprawie. "Cała rada ministrów i prezydent wraz ze świtą poruszają się na co dzień BMW i Audi. I to jakoś nikogo z Biedrono-podobnych nie razi" – napisał jeden z internautów. "Śmieszy mnie, że was kukle swędzą od tego, że jakaś tam reprezentacja Niemiec wygrała jakiś tam mecz, a nie kłuło, że niemiecki producent samochodów stawia fabrykę i dostaje 81 mln złotych ulg, gdy w polskiego przedsiębiorcę wali się ZUS-em i podatkami" – zauważył inny.
