
Sprawa z banerem w czasie meczu Polska-Senegal, Mieczykiem Chrobrego uważanym za symbol nacjonalistów oraz karą dla PZPN wywołała duże emocje, szczególnie w środowiskach narodowych. Tajemniczy kibic, który wywiesił transparent, wydał oświadczenie i stał się niemal ich bohaterem. Kim jest on lub grupa, z którą był na mundialu? Wszystkie tropy prowadzą do Zatora w Małopolsce. Władze miasta zleciły już nawet analizę prawną, sprawdzają, czy działania kibiców były legalne.
Zator to miasto w Małopolsce, które kojarzy się głównie z Energylandią, a także ze stolicą karpia. Teraz, z racji kibiców i skonfiskowanego baneru, mocno jest eksponowany w prawicowych mediach, które piszą o skandalu. Przypomnijmy, FIFA zdecydowała się ukarać PZPN za baner na trybunach stadionu w Moskwie, który był "obraźliwy" i "nacechowany politycznie". Chodziło o flagę z napisem "Zator Polska", na której obok herbu Polski umieszczony został również tzw. Mieczyk Chrobrego, czyli symbol używany przez polskich nacjonalistów.
Próbujemy dowiedzieć się, kim może być tajemniczy kibic, ale napotykamy na ścianę. Ani mieszkańcy Zatora, z którymi rozmawiamy, ani władze miasta, ani lokalni dziennikarze, ani nawet lokalni sportowcy nie mają żadnych podejrzeń, o kogo może chodzić. Niektórzy twierdzą, że to jakiś jednostkowy przypadek.
Jesteśmy zdziwieni, gdyż nigdy wcześniej czegoś takiego jak ten baner nie widzieliśmy. Nigdy nie było żadnych manifestacji tego typu, nie mamy też informacji o organizacji prowadzącej taką działalność, sądzę że nigdy nic takiego nie zostało użyte na naszym terenie. Jesteśmy bardzo zaskoczeni.
Pytam mieszkańców o stowarzyszenie kibiców, również o ruchy bardziej radykalne na terenie gminy. Sądząc po oświadczeniu kibica i tym, jak odebrano je w środowiskach nacjonalistycznych, można by podejrzewać, że w Zatorze są dość silne. Ale nawet w ruchach narodowych nie mogą tego potwierdzić. – Nie słyszałem o żadnych organizacjach narodowych w okolicach Zatora, ani żadnych działaczach – przyznaje narodowiec.
Niepokoi nas takie zachowanie, zastanawiamy się i wyciągniemy wnioski na przyszłość, jak możemy czegoś takiego uniknąć. Myślę, że każda gmina może mieć taki problem.
