
Zdjęcia reklamowe powinny być dopracowane w każdym szczególe. W przeciwnym razie stają się obiektem złośliwych żartów ze strony internautów. Tak było w przypadku zdjęcia Anny Wendzikowskiej, która postanowiła pochwalić się nowym rowerem. Niestety, dziennikarka przegapiła jeden szczegół.
REKLAMA
Tego typu postów na instagramowych profilach gwiazd jest mnóstwo: świetny krem, piękne ubranka dla dziecka, ostatnio nawet genialna kosiarka (u Małgorzaty Rozenek). Nie jest dla nikogo tajemnicą, że gwiazdy te produkty dostają za darmo, w zamian za promocję w mediach społecznościowych. Takie zdjęcia nikogo już nie dziwią ani nie zastanawiają, natomiast są ulubionym pretekstem do żartów lub wytykania niedociągnięć. Tak właśnie było tym razem.
Anna Wendzikowska pochwaliła się na Instagramie nowym rowerem. Dziennikarka pozuje na nim w sukience i w butach na obcasach, ale ten fakt - podobnie jak fakt łączenia ciąży z jazdą na rowerze - o dziwo został właściwie przemilczany. O wiele większe zainteresowanie wzbudziły... koła roweru.
Zdecydowanie wygodniej jest jeździć z napompowanymi kołami
Dziennikarka nie pozostawiła tego komentarza bez odpowiedzi. Pytaniem "a kto jeździ?" rozwiała również wątpliwości, jakoby chodziło o coś więcej niż tylko o zobowiązania biznesowe. Trzeba jednak przyznać, że fani Anny Wendzikowskiej wykazali się większym dystansem do sytuacji niż ci, którzy komentowali ostatnio zdjęcia Małgorzaty Rozenek z kosiarką. Wówczas przeważały bowiem komentarze pełne rozczarowania i zniesmaczenia ilością reklam zalewających Instagram celebrytów.