"Pani minister nie ukrywa, że się uczy". Tak Beata Kempa radzi sobie na stanowisku, którego nigdy w Polsce nie było

Jak Beata Kempa sprawdza się jako minister ds. pomocy humanitarnej?
Jak Beata Kempa sprawdza się jako minister ds. pomocy humanitarnej? Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
To była nowość, gdy pod koniec ubiegłego roku ogłoszono, że w Kancelarii Premiera powstaje nowy departament – ds. pomocy humanitarnej. Podobnie jak fakt, że na jego czele stanęła Beata Kempa, która – jak wielu jej wytykało – wcześniej uchodźcom raczej przychylna nie była. Minęło pół roku, postanowiliśmy sprawdzić, czy sprawdza się na tym stanowisku. Bo pamiętając słynne "Beata, publikuj!", może się dziś wydawać, że przeszła jakąś metamorfozę.

Jedno jest pewne – kiedyś była twarzą wyroków Trybunału Konstytucyjnego, których nie można było opublikować, dziś jest twarzą polskiej pomocy humanitarnej, którą rząd RP mocno się ostatnio chwali. Beata Kempa wszędzie, gdzie może, podkreśla, ile polskie władze robią dla uchodźców, mówi, że polskie władze potroiły środki na pomoc humanitarną i ma nadzieję, że "strumień polskiego dobra nadal będzie płynął bardzo szeroko do potrzebujących".

Odwiedza ośrodki za granicą, rozdaje pieniądze i bardzo dużo mówi o dzieciach. – Po raz pierwszy w polskim rządzie jest minister do spraw pomocy humanitarnej – podkreśla.

"Zawsze porusza ją sytuacja dzieci"
Krytycy pytają o koszty jej wyjazdów, nawet w niektórych organizacjach pomocowych nie chcą komentować jej wizyt w ośrodkach dla uchodźców. W jednej z nich słyszymy, że jeszcze za wcześnie na oceny. – Czy jest minister, czy jeździsz, czy pomagasz tym dzieciom, to nic nie da. Ja cię znam, pracujesz od rana do wieczora, urobisz się po łokcie, i to nic nie pomoże – pytał ją ostatnio były polityk PiS Adam Hoffman, podważając niejako sens jej stanowiska.

Odpowiedziała konkretnie, że ona nie patrzy na wielką politykę, będzie pomagać dzieciom i będzie o tym mówić: – Patrząc na te dzieci, jeśli nie tylko naszymi podatkami, ale przede wszystkim darem wielkich serc Polaków, będziemy mogli ulżyć cierpieniu tych dzieci... U nas dzieci na ziemi nie umierają. Gdzie mogę, o tym mówię.


Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej ma kontakt z Beatą Kempą, kilka razy rozmawiały już o pomocy. Potwierdza – minister zawsze najbardzej poruszała sytuacja dzieci: – Już przy pierwszym kontakcie powiedziała, że w Syrii są umierające dzieci i my musimy im pomóc. To zwróciło moją uwagę.

Nasza rozmówczyni dwa razy do roku jest w Sudanie Południowym, w ubiegłym roku była w regionie, gdzie dzieci umarły z głodu, te przypadki odnotowała organizacja Lekarze bez Granic: – Opowiedziałam o tym podczas spotkania z panią Kempą i to ją autentycznie poruszyło. Widziała też film z Hebe, która nie ma nóg. Takich dzieci jest ćwierć miliona w Syrii. I wtedy minister powiedziała, że to jest właśnie to miejsce, gdzie ona przeznaczy pomoc. Zawsze chodziło o dzieci.
"To dzięki Beacie Kempie"
Polska Misja Medyczna była pierwszą organizacją pozarządową, świadczącą pomoc humanitarną, poza organizacją Kościół w Potrzebie, która otrzymała fundusze na pomoc uchodźcom w Syrii. I mocno kojarzy ten fak właśnie z Beatą Kempą. PMM jest też jedyną organizacją humanitarną, która działa w Sudanie Południowym z pomocą funduszy publicznych – te pieniądze również otrzymała z KPRM dzięki nowej minister.

– Nasze wnioski dwukrotnie zostały zaakceptowane przez Kancelarię Premiera. Pierwszy w kwietniu, drugi w maju. To stało się dzięki pani Beacie Kempie. Jesteśmy za to ogromnie wdzięcznu – mówi naTemat Małgorzata Olasińska-Chart.

Dwa miliony złotych poszły na pomoc w Syrii – na odbudowanie centrum ortopedycznego w Termanin na północy kraju. To tereny objęte kontrolą opozycji, gdzie – jak zaznacza, nasza rozmówczyni – bardzo ciężko jest pracować organizacjom humanitarnym. W ten sposób Polska Misja Medyczna jest dziś jedyną organizacją świecką, którą wspomagają tu fundusze publiczne.

Tak samo z Sudanem Południowym. Na dożywianie kobiet i dzieci zagrożonych strukturalnym głodem otrzymali dwa miliony złotych.
O pomocy dla Sudanu
ze strony PMM

" Polska Misja Medyczna kontynuuje walkę z głodem w Sudanie Południowym i w maju 2018 rozpoczęła strategiczny projekt dożywiania. Do 47 tysięcy skrajnie niedożywionych kobiet w ciąży i dzieci dotrze 330 TON żywności! To pierwszy projekt o tak wielkiej skali pomocy żywnościowej polskiej organizacji humanitarnej, w tym ogarniętym wojna domową kraju. Środki finansowe na pomoc przeznaczył Departament Pomocy Humanitarnej KPRM". Czytaj więcej

"Zwiększyła się ilość pieniędzy na pomoc"
Organizacje humanitarne podkreślają, że jedno – nikt nie podważa tego, że obecny rząd zwiększył środki na taką pomoc. – Zwiększyła się ilość pieniędzy na pomoc międzynarodową. To jest fakt. Dla Polski wizerunkowo to dobrze. Wszystko teraz zależy od tego, w jakim kierunku ta pomoc pójdzie, czy będzie zgodna z kryteriami UE, a przynajmniej będzie próbowała do nich dążyć, to na pewno jest to dobry kierunek – mówi naTemat Janina Ochojska, założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej.

Jak minister Kempa sobie radzi? Małgorzata Olasińska-Chart zaznacza, że ma świadomość, iż minister się uczy: – Ona tego nie ukrywa, że uczy się tego, czym jest pragmatyczna, racjonalna i wydajna pomoc humanitarna. Ale słuchała nas, widzi potrzeby tam, gdzie my je widzimy. Myślę, że już wie na czym to polega. Uważam, że ma w sobie ludzkie współczucie dla osób, które są w sytuacji bez wyjścia, ale ma też międzynarodowe spojrzenie, gdzie pomoc z polskich funduszy powinna dotrzeć. I przeciera nam szlaki do funduszy, które są w gestii Ministerstwa Finansów. Dla nas jest takim pomostem.
Małgorzata Olasińska-Chart
Polska Misja Medyczna

Ta pomoc jest ogromnie ważna, gdyż ani Sudan, ani Syria – gdzie jest katastrofa humanitarna – nie są na liście państw objętych pomocą humanitarną MSZ. To kraje niebezpieczne, gdzie niesienie pomocy wiąże się się z ryzykiem (do Sudanu Południowego można wjechać tylko, jak się ma Work Permit). Do Syrii nie da się wjechać, granice tego kraju są zamknięte, ale pomagamy dzięki syryjskim lekarzom. Jest to dla nas niesłychanie ważne, że Polska, jako kraj, istnieje w miejscach, gdzie jest kryzys humanitarny.

Jej zdaniem to również pokazuje solidarność Polski z krajami, które są w skrajnej sytuacji humanitarnej, gdzie dzieci umierają z głodu, jak w Sudanie, gdzie dzieci umierają pod bombami, jak w Syrii: – To pokazanie zrozumienia dla ludzi, którzy są bez wyjścia, skazani na wegetację lub śmierć. Organizacje z wszystkich krajów europejskich, które mają fundusze humanitarne, są obecne z pomocą w tych krajach. A nas, jako funduszy publicznych, tam nie było. Dlatego jesteśmy bardzo wdzięczni.
"Warto pamiętać, że uchodźcy i migranci są u nas, w Polsce"
Jak tę pomoc oceniają organizacje pozarządowe, które działają na rzecz uchodźców i migrantów w Polsce? – Cieszę się, że polski rząd stara się wesprzeć ludzi w regionach, gdzie trwają konflikty. Ludzie tam bardzo potrzebują wsparcia. Warto jednak pamiętać, że uchodźcy i migranci są u nas, w Polsce – pomoc tym ludziom w integracji leży nie tylko w interesie cudzoziemców, ale nas wszystkich – mówi naTemat Agnieszka Kosowicz, prezes Polskiego Forum Migracyjnego.

Podkreśla, że od integracji przybyszów zależy, czy Polacy i migranci będą wspólnie czuć się bezpiecznie, dobrze. – Tymczasem kwestiom integracji nie poświęca się teraz w Polsce wiele uwagi. Rząd buduje nową politykę migracyjną, zwracając uwagę na potrzeby sprowadzania imigrantów niezbędnych na polskim rynku pracy. Szkoda, że w konstruowaniu nowej polityki nie uczestniczą partnerzy społeczni – uważa.
Agnieszka Kosowicz
Polskie Forum Migracyjne

Niepokoi mnie, że w relacjach o nowo-powstającej polityce nie mówi się w ogóle o integracji. To jest element kluczowy w zarządzaniu migracjami. Otwieranie Polski na nowe grupy migrantów, co leży to interesie naszej gospodarki, bez stworzenia systemu wsparcia dla tych ludzi, wydaje nam się karkołomne - to powtarzanie błędów innych krajów, choćby Niemiec, sprzed 60-70 lat. W środowisku pozarządowym w Polsce jest wiele osób o wieloletnim doświadczeniu w pracy z migrantami – dobrze byłoby, gdyby strona rządowa zauważyła ten potencjał i zaczęła z niego korzystać.

Blisko miliard pomocy w jednym roku
Kilka tygodni temu Beata Kempa podała, że w 2017 roku Polska przeznaczyła na pomoc humanitarną ponad 180 mln zł i prawie 590 mln zł na pomoc rozwojową, czyli w sumie 770 mln zł . Fundusze poszły na pomoc w Libanie, Jordanii, Syrii, Iraku. Ostatnio mówiła, że środki na pomoc humanitarną zostały potrojone.
Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej podkreśla, że tu nie chodzi o politykę. Jej organizacja działa bazując na 4 filarach pomocy humanitarnej, które są jej fundamentem: humanitaryzm, neutralność, bezstronność, niezależność.

– Po tych kilku podróżach które minister Kempa odbyła, po spotkaniach z nami, po konferencjach, wie, na czym polega pomoc uchodźcom. Chcielibyśmy jeszcze, żeby ta pomoc objęła inne obszary, gdzie jest katastrofa humanitarna, Bangladesz, Jemen. Chciałabym, żeby Polska była tam obecna – mówi.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...