"Ty żyjesz, choć martwe Twe powieki". Odwiedziliśmy cmentarz dla zwierząt

Co zrobić z psem lub kotem po jego śmierci? Większość właścicieli decyduje się na utylizację. Niektórzy wybierają pochówek na specjalnym cmentarzu.
Co zrobić z psem lub kotem po jego śmierci? Większość właścicieli decyduje się na utylizację. Niektórzy wybierają pochówek na specjalnym cmentarzu. Fot. naTemat
Na tysiącu metrów kwadratowych leży pochowanych ok. 600 zwierząt. Ale na tym się nie skończy. Właściciel działki spawa właśnie nowe ogrodzenie – będzie powiększać część grzebalną. Zainteresowanie pochówkiem zwierzaków rośnie, choć założyciel Cmentarza Małych Zwierząt w Rzędzianach i tak narzeka, że mieszkańcy pobliskiego Białegostoku "nie dorośli" do takiej nekropolii. W Warszawie, jak mówi, ludzie mają inną mentalność, więc i pochówków zwierząt więcej. Na cmentarzu w podstołecznym Koniku Nowym liczba pochowanych pupilów idzie w dziesiątki tysięcy.

Dla właściciela psa lub kota – ukochany Pimpuś czy Mruczek. Z punktu widzenia prawa – odpad niebezpieczny podgrupy 18 02. Rozporządzenie ministra zdrowia "w sprawie rodzajów odpadów medycznych i odpadów weterynaryjnych, których odzysk jest dopuszczalny", martwe zwierzęt nazywa "odpadem z badań, diagnozowania, leczenia i profilaktyki weterynaryjnej". Chyba że zwierzę padło w wyniku choroby zakaźnej – wtedy odpad ma inny numerek i inne procedury wówczas obowiązują.

W ogródku lub w lesie – zakazane
Generalnie większość właścicieli zwierząt decyduje się na utylizację zwłok psa czy kota. Najczęściej życie zwierzaka kończy się uśpieniem, które skraca jego cierpienia. Po eutanazji ciało trafia do zamrażarki u weterynarza i tam czeka na przyjazd firmy utylizacyjnej. Każdy gabinet weterynaryjny musi mieć podpisaną umowę z taką firmą, która odbiera od lekarza martwe zwierzęta i potem utylizuje, najczęściej w piecu.

Weterynarz może oddać właścicielowi martwe zwierzę, ale pochówek na własną rękę - gdzieś w lesie czy w ogródku - jest zakazany. Prawo przewiduje natomiast pochowanie zwierzaka na specjalnym cmentarzu. Cmentarz Małych Zwierząt w Rzędzianach koło Białegostoku, tuż przy trasie S8 do Warszawy, istnieje od 13 lat.
Początki były skromne, bo to jeszcze była w Polsce nowość. Wielu właścicieli psów czy kotów nie robiło sobie nic z całkiem świeżo obowiązujących wówczas przepisów sanitarnych zabraniających chowanie zwierzęcia na własną rękę, nawet tak małego jak chomik.


No i różnych przeszkód nie brakowało. – Trudno było znaleźć choćby kamieniarza, który by się zgodził wykonać płytę kamienną na grób zwierzęcia. Uznawali, że to jednak nie uchodzi robić grób i dla człowieka, i dla psa – wspomina założyciel zwierzęcej nekropolii.

Tu Maryja i Jezus, tam wizerunki zwierząt
Dziś zwierzęcy cmentarz z okolic Białegostoku współpracuje z kamieniarzem ze Śląska. Ten zaś na swoich stronach internetowych zachwala swoje usługi:

Jesteśmy producentem tablic pamiątkowych, tablic nagrobnych oraz nagrobków dla zwierząt z granitu i marmuru. Wykonujemy wizerunki bezpośrednio na kamieniu. (...)

Wykonujemy również wizerunki ze wzorów i zdjęć dostarczonych przez klienta. Wizerunki możemy podzielić na:

– portrety osób (na nagrobek lub prezent)
– wizerunki z katalogu: Maryja, Jezus, Anioły, Krzyże
– wizerunki zwierząt
– krajobrazy

W prezentowanym portfolio kamieniarza można znaleźć najpierw nagrobek psa Pako, a dalej tablicę poświęconą księdzu biskupowi czy Zesłańcom Syberyjskim.

By światło mu towarzyszyło
Sfera profanum i sacrum na Cmentarzu Małych Zwierząt w Rzędzianach co jakiś czas się miesza. Niemal na wszystkich nagrobkach stoją znicze – zdarza się, że są z krzyżem, zauważyłem też jedną świeczkę z wizerunkiem Serca Jezusa Miłosiernego w koronie cierniowej. I to mimo tego, iż regulamin grzebowiska (to stosowana w prawie nazwa cmentarza dla zwierząt) mówi o tym, że symboli religijnych używać nie wolno.
Zwierzęta chowane są najczęściej w jakichś kartonowych pudełkach lub owinięte w płótno. Zdarza się, że ktoś chce zakopać w ziemi martwe zwierzę schowane w skrzynce, ale żeby w trumnie – co to, to nie.

Czasem z przepychem
A same nagrobki? Niektóre skromne – betonowa płyta niczym chodnik w kształcie psiej budy i niewielka metalowa tabliczka z imieniem.
Inne urządzone są z niemałym przepychem – sama tablica nagrobna z wizerunkiem zwierzęcia to jeszcze nic. Do tego - oprócz zniczy - dochodzą choćby solarne lampki ogrodowe, by światło świeciło się przy pupilu całą noc, ozdobne otoczaki, czy płotek. No i jeszcze wymyślna dedykacja poświęcona zwierzęciu.
Gdzieniegdzie stoi rzeźba zwierzęcia. W wielu miejscach na grobach leżą psie pamiątki – kagańce, miśki, piłki czy gryzaki.

Personifikacja
Momentami można mieć wrażenie, że niektórzy właściciele przesadzili z uczłowieczaniem swoich czworonogów.
Mieszane uczucia budzi nagrobek suczki wabiącej się Kamila, której wizerunek umieszczono na szklanym panelu. A pod zdjęciem sentencja – wyznanie:

Ty żyjesz, choć martwe Twe powieki,
Bo w naszych sercach trwać będziesz na wieki...

Właściciel cmentarza takim zachowaniom się nie dziwi. – Dla wielu ludzi zwierzę jest domownikiem, stąd czasem takie niemal człowiecze traktowanie psa – tłumaczy.

Psim swędem
Psi cmentarz, jak mówi jego założyciel, powstał... psim swędem. Po prostu była taka potrzeba chwili. Kuzyn zmuszony był do eutanazji swego psa. W gabinecie weterynaryjnym nie chciał zostawić zwierzaka, wziął go do mieszkania i powstał problem, który trzeba było rozwiązać pilnie.

– To było pierwsze zwierzę pochowane na mojej działce, przyznaję, nielegalnie. Zaraz potem zwróciłem się z odpowiednimi wnioskami i w ten sposób powstał Cmentarz Małych Zwierząt – wspomina.
Grzebowisko w Rzędzianach oczywiście nie może się równać wielkością z cmentarzem w Koniku Nowym pod Warszawą (ten powstał jako pierwszy w Polsce na początku lat 90.) równać się nie może. I – jak uważa właściciel – tu nie chodzi tylko o to, że stolica po prostu jest większa, więc naturalnie, że więcej zwierząt jest do pochowania. Jego zdaniem jest to też kwestia pewnej mentalności. W Białymstoku więcej osób uzna, że pochówek dla czworonoga to zdecydowana przesada.

Pochówek służbowy
Choć pewne przełamanie nastąpiło 8 lat temu – wówczas na pochówek policyjnego służbowego zdecydowała się Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku. W Polsce był to pierwszy tego typu przypadek. Teraz w Rzędzianach spoczywają już trzy policyjne psy i są to najprawdopodobniej jedyne służbowe czworonogi w kraju, które spotkał taki zaszczyt.
– Rok temu z tego świata zeszła Fiona, która świetnie wykrywała narkotyki, i leży tutaj. Inny policyjny pies na naszym cmentarzu poniósł śmierć na służbie – opowiada właściciel i podkreśla, że te zwierzęta, jego zdaniem, zasługują na wyjątkowe potraktowanie. W Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii policyjne psy mają swoje specjalne kwatery na cmentarzach dla zwierząt.

Zależy od wielkości
Popularność zwierzęcych pochówków na Podlasiu wciąż jeszcze duża nie jest, więc i ceny usług są o wiele niższe niż w Warszawie – zachwala właściciel. Cennik zmienia się w zależności od pory roku, bo wiadomo, że zimą praca grabarza jest trudniejsza. Ale najwięcej zależy od wielkości pupila. A pupile te bywają czasem naprawdę duże.
Największe zwierzę, jakie leży w Rzędzianach, to świnka wietnamska ważąca ok. 60-70 kg. Najmniejsze to chomiki czy świnki morskie. Zdarzył się też legwan, przed miesiącem po raz pierwszy w Rzędzianach pochowano żółwicę.

Pochówek kota czy niedużego psa to jest koszt ok. 220 zł, jeśli zwierzę jest większe i zajmuje dwie kwatery – suma rośnie do 320 zł. Jak mówi właściciel, jest to cena i za udostępnienie miejsca na pochówek, i za pięciokątną płytę i za udział w opiece nad tym miejscem.
W całym kraju działa 14 grzebowisk, które są pod kontrolą Inspekcji Weterynaryjnej. Listę wszystkich legalnych cmentarzy dla zwierząt publikuje Główny Inspektorat Weterynarii.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. [/b] "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Roman GiertychRoman Giertych

Oj, ciężko doradzić coś dobrego. Oj, ciężko. Ale trudno coś wymyślimy. A gdyby tak powiedzieć, że z Trumpem bawiliście się, kto pierwszy podpisze? Pan mu powiedział, że jest Pan mistrzem szybkiego podpisu, a on nie chciał dać wiary.