
Brakuje posłów PiS do przegłosowania "woli prezesa"? Żaden problem, wystarczy ogłosić przerwę i poczekać, aż sie pojawią. Tak było podczas wtorkowych prac Komisji Ustawodwaczej, która pracowała nad poprawkami do uchwały w sprawie powołania komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. Zachowanie jej przewodniczącego nie uszło uwadze członków opozycji.
REKLAMA
Komisja Ustawodawcza zajmowała się we wtorek poprawkami do projektu uchwały w sprawie powołania komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT. Ale gdy doszło do momentu kulminacyjnego, czyli głosowań nad zgłoszonymi poprawkami, okazało się, że na sali nie ma wystarczających sił Prawa i Sprawiedliwości, żeby przegłosować opozycję.
Do takiego wniosku doszedł Marek Ast, przewodniczący komisji. Zapytał zgromadzonych "kto jest za" pierwszą poprawką. Usłyszał, że trzynaście osób. Po tym powinien zapytać "kto jest przeciw"? Tego jednak nie powiedział. Zarządził jednak 5 minut przerwy.
Błąd sygnalizował mu poseł PO Krzysztof Brejza, ale Ast nie słuchał go. Postanowił poczekać, aż na salę wrócą posłowie PiS.
"Marek Ast przerywa głosowanie, bo PiS przegrywa głosowanie na Komisji Ustawodawczej. Dopiero trzecia próba daje im zwycięstwo i Komisja wraca do 'pracy'" – napisał na Twitterze Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.
Ale to nie pierwszy raz, kiedy Marek Ast "przeforsował" w ten sposób "wolę prezesa". Pod koniec 2015 roku, gdy omawiano projekty zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym część posłów PiS znajdowała się poza salą. Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz zgłosiła wniosek o przerwanie obrad Komisji, celem uzyskania odpowiednich ekspertyz prawnych. Ast, nie zdając sobie prawdopodobnie sprawy z uszczuplonej liczby posłów PiS na sali, a co za tym idzie braku możliwości zablokowania wniosku, zgodził się na głosowanie. Już po fakcie, gdy ku jego zaskoczeniu wniosek został rozpatrzony pozytywnie, zarządził reasumpcję tego punktu obrad, do czego zresztą doszło.
