
Środowisko sędziowskie może pokrzyżować plany prezydentowi Dudzie, który już zainicjował konkurs na pierwsze 44 miejsca w Sądzie Najwyższym. Chodzi o sparaliżowanie procedury wyboru nowych sędziów – pisze "Gazeta Wyborcza".
Na dziś w Sądzie Najwyższym mamy pat. Prof. Małgorzata Gersdorf twierdzi, że będzie Pierwszym Prezesem do 2020 roku. PiS i obóz prezydencki utrzymują, że Gersdorf nie kieruje już SN. Jednak żeby rzeczywiście zmieniło się kierownictwo Sądu, potrzebne są kolejne działania.
Opcje mogą być dwie. Prezydent Andrzej Duda mógłby wskazać "pełniącego obowiązki pierwszego prezesa" spośród sędziów SN. Taki wybraniec rządziłby do czasu wyboru nowego prezesa. Wydaje się to mało prawdopodobne, bo trudno będzie znaleźć w Sądzie kogoś, kto opowie się przeciwko kolegom.
Druga możliwość to przejęcie SN poprzez obsadzenie go nowymi sędziami, którzy wybiorą prezesa. "Przed tygodniem Duda zainicjował już konkurs na pierwsze 44 miejsca. Kolejne 27 wakatów może się znaleźć, gdy prezydent dokończy czystkę wśród najstarszych sędziów. Nowe osoby miałyby większość w SN, w którym jest obecnie 120 miejsc" – czytamy w "Gazecie Wyborczej".
Sędziowie mają jednak sposób, jak "unieszkodliwić" tę procedurę. Prawdopodobna jest masowa akcja polegająca na udziale sędziów w konkursach, tak, aby je przedłużać, a potem blokować przez składanie odwołań od stanowiska Krajowej Rady Sądownictwa (to ona zatwierdza kandydatury) do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
– To jeden z wariantów, który poważnie bierzemy pod uwagę. Ale Iustitia jeszcze nie zdecydowała, jakie zajmie w tej sprawie stanowisko. Decyzję podejmiemy pewnie 14 lipca – komentuje w "GW". Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia”.
Taki ruch dałby czas np. w kontekście ewentualnej skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE. Komisja Europejska już wezwała Polskę do "usunięcia uchybień" w ustawie o SN. Źródło: "Gazeta Wyborcza"