
Wieloletnia sędzia Sądu Najwyższego Teresa Romer powtarzała, że ważna jest odwaga w orzekaniu "zgodnie z własnym sumieniem". To ona w 1983 roku zdecydowała o przywróceniu do pracy Jarosława Kaczyńskiego, którego władza wyrzuciła za działalność opozycyjną.
Morawiecki: "Sąd Najwyższy symbolem postkomunizmu"
Już wielokrotnie na forum europejskim premier Mateusz Morawiecki karkołomnie tłumaczył powody przeprowadzenia w Polsce reformy sądownictwa. Zachodnim dziennikarzom opowiadał, że w taki sposób "walczy z postkomunizmem".
Pomogła Kaczyńskiemu
W tym gronie znalazła się także Teresa Romer – wielki autorytet etyczny w polskim sądownictwie, sędzia w stanie spoczynku. W 1990 roku z rekomendacji profesora Adama Strzembosza weszła w skład Izby Pracy Sądu Najwyższego. Wcześniej "sądziła w stanie wojennym", ale zajmowała się głównie sprawami z kategorii prawa praca.
Odważna
Romer już jako dziecko sądziła. Podczas okupacji mała Teresa sadzała przy stole pluszaki i kota, brała kodeks ojca i wydawała wyroki. Maturę zrobiła w Sopocie, na studia poszła do Warszawy. Wybrała aplikację sądową. Najpierw orzekła jako asesor, później sędzia w Gdańsku i Sopocie. Potem w Łodzi znalazło się dla niej miejsce w okręgowym sądzie ubezpieczeń społecznych.
" Gdybym tylko trzymała się litery prawa, to nad tymi robotnikami z Ursusa bym się nie zastanawiała, bo zgodnie z tą literą postąpili niewłaściwie, strajkowali". Teresa Romer w rozmowie z Mariuszem Jałoszewskim, która ukazała się na łamach "Wysokich Obcasów Extra" w 2014 roku. Czytaj więcej
"(...) Ale jeśli głębiej się zastanowimy nad powodem stanu, w którym znalazł się dany człowiek, jeśli zadamy sobie pytania: dlaczego go zwolnili?, dlaczego on postąpił niewłaściwie?, to odpowiedź nie jest już prosta. I wtedy rodzi się sprawiedliwość. Bo ona się rodzi, gdy się jej szuka." Teresa Romer w rozmowie z Mariuszem Jałoszewskim, która ukazała się na łamach "Wysokich Obcasów Extra" w 2014 roku.
Społecznik
Teresa Romer była bardzo aktywna – nie stroniła od dziennikarzy, ale i angażowała się w działalność na rzecz praw człowieka. – Pani sędzia Romer to była społecznikiem, działała na rzecz interesu społecznego i integracji środowiska sędziowskiego. Poświęcała swój czas innym, ale nie dla własnych korzyści czy kariery – mówi nam sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
