
Miniony szczyt NATO był dla wielu przywódców europejskich niezwykle pechowy pod względem wizerunkowym. Kamery uchwyciły Andrzeja Dudę i Jean-Claude Junckera w takich momentach, których długo nie zapomnimy. Ciekawe, jakie wytłumaczenie znajdzie prezydent Czech, który zdecydowanie przesadził.
Kiedy Donald Tusk chwali się na Instagramie fotkami z głowami państw, my oglądamy Andrzeja Dudę w czapce niewidce. W czasie szczytu w Brukseli nikt wśród oficjeli nie zwracał na niego uwagi - krążył między ludźmi, jak każdy z nas na domówce, na której nikogo nie znamy.
To jednak nic. Międzynarodową konsternację wywołał Jean-Claude Juncker. Podczas szczytu NATO w Brukseli zobaczyliśmy szefa Komisji Europejskiej, którego podtrzymywali inni politycy, bo ten nie był w stanie utrzymać równowagi. KE tłumaczyła chwiejącego się swojego szefa... atakiem rwy kulszowej.
Jean-Claude Juncker wracał prawdopodobnie z tego samego bankietu co Miloš Zeman - prezydent Czech. W gazetach pojawiło się niezwykle sugestywne zdjęcie, na którym wszyscy politycy stoją dumnie wyprostowani, a tylko jeden z nich siedzi. I śpi.
"Szkoda mi tych Czechów, którym połowa społeczeństwa wybrała na prezydenta pijaka, podporządkowanego Putinowi. Tak jak nas mi szkoda, że „ci inni” wybrali nam na głowę państwa człowieka bez właściwości" – napisał pod zdjęciem Mariusz Szczygieł.
Miloš Zeman jest znany ze swojego zamiłowania do alkoholu. Jeszcze przed wyborami, jeden z czeskich dziennikarzy sugerował, że nie powinien zostać abstynentem.
"Wóda jest wielkim atutem Zemana; jednym z głównych powodów, dla których ludzie z prowincji i dołu drabiny społecznej na niego głosują. Identyfikują się z nim, ponieważ jedyna rzecz, którą naprawdę cenią – czyli właśnie wóda – jest bardzo wysoko ceniona również przez prezydenta Zemana" – czytaliśmy w "Newsweeku".
