
Piłkarz Adil Rami zdradził francuskiej stacji Telefoot, jak Francuzi postanowili świętować swój awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. Przyznał, że był pewny wyrzucenia z kadry.
REKLAMA
To był bez wątpienia najbardziej ekscytujący mecz całego turnieju. W 1/8 mundialu Francja ograła Argentynę 4:3. Piłkarze tak się ucieszyli tym wynikiem, że zorganizowali imprezę, która szybko przeistoczyła się w sekwencje rodem z amerykańskich komedii.
– Byliśmy w restauracji, było nas około 15. Wróciliśmy o czwartej nad ranem i zaczęliśmy śpiewać w hotelowym korytarzu. To było totalne szaleństwo. Poszedłem do pokoju, założyłem kask i nagi grałem w Fortnite’a. Chłopaki pukali w tym czasie od drzwi do drzwi i czułem, że przyjdą również do mnie – powiedział Adil Rami.
– Tym, którzy otworzyli drzwi wywracali łóżka, itd. Poszedłem po gaśnicę i wyszedłem zobaczyć, co się dzieje. Benjamin Mendy zablokował drzwi stopą i zawołał wszystkich. Ja wziąłem gaśnicę i gdy podeszli do mnie, krzyknąłem: "Ghostbusters" – mówił.
Piłkarz szybko zauważył, że poniosła go fantazja. – Przestraszyłem się patrząc na efekty mojej głupoty. Pomyślałem sobie, że wyrzucą mnie z kadry. Na całym korytarzu pojawił się dym. Nie wiedziałem jak działa gaśnica – przyznał.
Wówczas nastąpiła ewakuacja hotelu. Ramiemu udało się wcześniej ubrać i wszyscy wyszli przed hotel, włącznie z trenerem Didierem Deschampsem w piżamie. – Gdy widziałem jak się do nas zbliża pomyślałem "o k****" – zakończył Rami. W akcji brała udział ochrona, policja oraz strażacy. Żadne konsekwencje nie zostały jednak wyciągnięte.
Francja mistrzem świata
Przypomnijmy, że "Trójkolorowi" w niedzielę w wielkim finale pewnie pokonali Chorwację 4:2, zdobywając po raz drugi w swojej historii tytuł mistrza świata. Po raz pierwszy sięgnęli po niego w 1998 roku po wygraniu w ostatnim meczu turnieju z Brazylią 3:0.
Przypomnijmy, że "Trójkolorowi" w niedzielę w wielkim finale pewnie pokonali Chorwację 4:2, zdobywając po raz drugi w swojej historii tytuł mistrza świata. Po raz pierwszy sięgnęli po niego w 1998 roku po wygraniu w ostatnim meczu turnieju z Brazylią 3:0.
Podczas jednego z golów strzelonych w finale przez Francję, uchwycono w niezwykłej pozie prezydenta Emmanuela Macrona. Zdjęcie bardzo szybko rozeszło się w mediach społecznościowych. Polska dziennikarka Kamila Biedrzycka celnie zatytułowała je "Napoleon Borntoparty". Niemiecki "Die Welt" uczynił je zdjęciem z pierwszej strony.
źródło: sport.pl
