
Prawdopodobnie służby wiedzą już, kto mógł podłożyć ogień w Attyce. Jest nim 65-letni mężczyzna, który według zeznań świadków palił na wzgórzu suche gałęzie i to stamtąd ogień rozprzestrzenił się po okolicy.
REKLAMA
Dotychczasowy bilans pożarów w Attyce jest doprawdy tragiczny – 88 ofiar śmiertelnych i ponad 180 rannych. Te liczby niestety mogą się jeszcze pogorszyć, bowiem wciąż zaginione są dziesiątki osób. Służby szukają śladów DNA w spalonych samochodach, a nurkowie przeczesują tereny nawet odległe od miejsca pożaru.
Okazuje się, że sprawcą pożaru mógł być 65-latek, który według mieszkańców często palił trawę i śmieci. Mężczyzna próbował później zatrzeć ślady ogniska. Ogień szybko rozprzestrzenił się z powodu silnego wiatru, który dochodził do 120 km na godzinę. Obecnie trwa śledztwo w tej sprawie.
Jeśli ta wersja wydarzeń zostanie potwierdzona, to wówczas będzie mowa o nieumyślnym spowodowaniu pożaru, a nie celowym działaniu. O podpaleniu mówił zresztą już wcześniej minister ds. porządku publicznego Nikos Toskas. – Są poważne przesłanki, by sądzić, że pożary w Attyce, w których od poniedziałku zginęły co najmniej 83 osoby, były spowodowane podpaleniem – ogłosił.
Ofiary
Wśród ofiar jest dwójka polskich turystów. Byli klientami poznańskiego biura podróży Grecos. Ofiary, to matka i syn z Wadowic w województwie małopolskim. Utopili się, gdy łódź, którą uciekali przed ogniem, przewróciła się. 26 osób spłonęło w jednej willi w nadmorskim mieście Mati. W rejonie Mati, gdzie ogień objął prawie 2,5 tys. domów, niemal połowa nie nadaje się do zamieszkania.
Wśród ofiar jest dwójka polskich turystów. Byli klientami poznańskiego biura podróży Grecos. Ofiary, to matka i syn z Wadowic w województwie małopolskim. Utopili się, gdy łódź, którą uciekali przed ogniem, przewróciła się. 26 osób spłonęło w jednej willi w nadmorskim mieście Mati. W rejonie Mati, gdzie ogień objął prawie 2,5 tys. domów, niemal połowa nie nadaje się do zamieszkania.
źródło: wp.pl
