
W Grecji przed tygodniem doszło do serii gwałtownych pożarów. W jednym z nich zginęli Polacy – pani Beata Korzeniowska wraz z dziewięcioletnim synem Kacprem. Teraz członek rodziny zmarłych ujawnił słowa, które jako ostatnie padły z jej ust przed śmiercią.
REKLAMA
Jak podaje "Gazeta Krakowska", tragedia miała miejsce w hotelu Mati, gdzie doszło do groźnego pożaru. Goście hotelowi zaczęli uciekać z budynku. Dziesięciu turystów, w tym Beata i Kacper, wsiedli na łódkę i odbili od brzegu. Niestety kobieta wraz z dzieckiem nie przeżyli. Mąż i ojciec Jarosław Korzeniowski został na lądzie. Liczył, że na morzu rodzina będzie bezpieczna.
Beata Korzeniowska skontaktowała się telefonicznie z bratem swojego męża, ponieważ była pozbawiona informacji od małżonka. Jak przytacza Adrian Korzeniowski, ostatnie słowa, jakie padły z ust kobiety, brzmiały: "Albo się zaczadzimy albo utoniemy! Módlcie się za nas".
Pogrzeb Beaty Korzeniowskiej i Kacpra Korzeniowskiego będzie miał miejsce 4 sierpnia w Kościele Świętej Marii Magdaleny w Wysokiej (województwo małopolskie).
Przypomnijmy, że pożary najbardziej szalały w okolicach Aten. Dwa rejony Attyki, na wschód i zachód o Aten, objęto stanem wyjątkowym. Wszystko z powodu palących się tam lasów sosnowych, co doprowadziło do spłonięcie wielu domów czy samochodów i, co najgorsze, zaowocowało ofiarami śmiertelnymi wśród ludzi.
źródło: "Gazeta Krakowska"