Ziobro wkracza do sprawy Piotra N. Domaga się wyższej kary dla dziennikarza

Piotr N. w zeszłym roku potrącił starszą kobietę na przejściu dla pieszych.
Piotr N. w zeszłym roku potrącił starszą kobietę na przejściu dla pieszych. Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro jest wyraźnie niezadowolony z kary, jaką dostał dziennikarz Piotr N. za potrącenie 77-letniej kobiety na przejściu dla pieszych. W rozmowie z "Super Expressem" polityk zapowiedział, że to jeszcze nie koniec tej sprawy.

– W ocenie wielu ludzi kara wymierzona przez sąd jest niewspółmierna do winy. (…) Takim zachowaniem [Piotr N. – przyp. red.] okazywał rażące lekceważenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wypadki się zdarzają, ale Polacy oczekują, że prawo będzie równe dla wszystkich bez względu na to, czy sprawca to osoba znana czy nie – powiedział Zbigniew Ziobro.

– Wpływowy dziennikarz, który zresztą lubi moralizować, nie jest świętą krową. Dlatego prokuratura złoży sprzeciw od tego pobłażliwego wyroku – zapowiedział w rozmowie z "Super Expressem" prokurator generalny i minister sprawiedliwości.

Przypomnijmy, że w październiku zeszłego roku dziennikarz Piotr N. potrącił swoim samochodem kobietę, która na pasach przechodziła przez jezdnię. Piotr N. nie miał przy sobie prawa jazdy, bo jak się okazało, wcześniej stracił dokument za przekroczenie dozwolonej liczby punktów karnych. Jakby tego było mało, auto nie miało ważnego przeglądu i ubezpieczenia.

Sąd Rejonowy w Piasecznie skazał we wtorek dziennikarza za spowodowanie wypadku drogowego. Dziennikarz ma- zapłacić 6 tys. zł grzywny. Oprócz tego zasądzono 10 tys. zł nawiązki dla potrąconej 77-letniej kobiety. Piotr N. musi też pokryć koszty procesu. Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje prawo do złożenie sprzeciwu.


Piotr N. bez prawa jazdy jeździł przez osiem lat. Tyle czasu upłynęło od chwili odebrania mu dokumentów do potrącenia kobiety na pasach. Co ciekawe, dziennikarz stracił tylko dokument, ale z jakiegoś powodu nie cofnięto mu uprawnień do kierowania pojazdami. Dopiero po wypadku zdecydował się przystąpić do egzaminu.

źródło: se.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...