Z tymi aplikacjami w telefonie lepiej uważać. Zamiast chronić nasze dane, mogą nas szpiegować

Raport ''Technologia w cuglach'' autorstwa ekspertów MK My Data przekonuje, że takie aplikacje  jak WhatsApp, Signal czy Telegram nienależycie chronią naszą prywatność
Raport ''Technologia w cuglach'' autorstwa ekspertów MK My Data przekonuje, że takie aplikacje jak WhatsApp, Signal czy Telegram nienależycie chronią naszą prywatność Fot. Santeri Viinamäki / Wikimedia Commons
Eksperci MK My Data biją na alarm – popularne w telefonach komunikatory wyjątkowo słabo chronią naszą prywatność. W raporcie ''Technologia w cuglach'' przekonują, że takie aplikacje jak WhatsApp, Signal czy Telegram wbrew zapewnieniom ich twórców mają poważne luki, a poziom szyfrowania przez nie treści rozmów i wiadomości tekstowych pozostawia wiele do życzenia.

Do myślenia daje chociażby historia opisana na łamach ''New York Timesa''. Jak podaje dziennik, eksperci firmy Check Point odkryli lukę bezpieczeństwa w należącej do Facebooka aplikacji WhatsApp. Dzięki tej ''dziurze'' w zabezpieczeniach oszuści mogą przechwytywać wiadomości przesyłane w ramach dyskusji grupowych lub prywatnych rozmów, a także manipulować ich treścią. Stopień zagrożenia obrazuje liczba użytkowników tej apki, która wynosi 1,5 mld.

Skala zaniedbań jest na tyle duża, że gromadzone przez aplikacje informacje mogą być pozyskane nawet bezpośrednio z telefonu. Oznacza to, że niestety większość instalowanych na smartfonach komunikatorów, zamiast chronić nasze dane, zachowuje się jak co najmniej bezmyślny rejestrator, żeby nie powiedzieć działający z premedytacją szpieg, który podsłuchuje nasze rozmowy lub wertuje wysłane wiadomości.
Niska skuteczność służących do komunikacji programów w obszarze ochrony danych niepokoi, tym bardziej że w Polsce lawinowo rośnie liczba użytkowników takich rozwiązań. Na co dzień z mobilnych messengerów korzystają nie tylko osoby prywatne, ale także przedsiębiorcy, dziennikarze, menedżerowie, adwokaci, politycy oraz inne zawody, w których naturze leży przesyłanie często wrażliwych informacji.

Renomę komunikatorów stara się odbudować polska aplikacja UseCrypt Messenger. Według ekspertów od bezpieczeństwa jej największym atutem jest specjalny system, który sprawdza – przed nawiązaniem połączenia – czy telefon nie został zainfekowany złośliwym oprogramowaniem. Żaden z innych komunikatorów nie oferuje takiego rozwiązania. Pozytywnie o funkcjonalnościach zaprojektowanej przez Polaków aplikacji wypowiedział się Gen. Waldemar Skrzypczak.
Gen. Waldemar Skrzypczak
Ekspert ds. bezpieczeństwa

W przeciwieństwie do pozostałych komunikatorów Usecrypt Messenger jako jedyny szyfruje bazę danych na urządzeniu, co nie daje szans na wyjęcie treści rozmów i historii połączeń w przypadku kradzieży bądź przejęcia telefonu. Usecrypt również jako jedyna aplikacja sprawdza, czy nasz telefon nie został zhackowany, co powoduje, że użytkownik ma pewność, iż jego telefon nie nagrywa oraz nie podsłuchuje nas w czasie rzeczywistym. Po trzecie, konstrukcja systemu zapewnia, że dostawca usługi nigdy nie przechowuje żadnych danych na serwerze, co powoduje, że nie ma technicznej możliwości przekazania danych użytkownika na żądanie trzeciej stronie.

To nie wszystko. Usecrypt szyfruje całość prowadzonej komunikacji. Na dodatek aplikacja nie ma serwera, który przechowuje wysłane wiadomości. Rozmowa odbywa się na poziomie aparatów użytkowników, natomiast serwer jest tylko po to, żeby zostawić połówki kluczy szyfrujących. Dostępna w 25 licencjach aplikacja jest płatna, można ją zakupić m.in. w AppleStore.

Do przygotowania materiału wykorzystano informacje od Check Point / Usecrypt

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...