
Rafał Trzaskowski opublikował na Twitterze dwa wpisy o święcie Wojska Polskiego. Internauci przecierali oczy ze zdumienia, kiedy zobaczyli, co tym razem wysmażył kandydat PO na prezydenta Warszawy. "Wszystko ma swoje granice" – napisał jeden z nich.
REKLAMA
"Chciałem oficjalnie przeprosić ministra Błaszczaka i kierownictwo MON za krytykę z mojej strony w ostatnich dniach – jednak na defiladzie widać inwestycje sprzętowe ostatnich 3 lat..." – napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski i opatrzył wszystko zdjęciem z wielkiej defilady wojskowej poprzebieranej za rycerzy.
Jednak jeszcze większe emocje wzbudził drugi wpis polityka, sugerujący, że ten wybrał się na jarmark. "U dominikanów na Freta – Jarmark św. Jacka – mały, ale przytulny. Można poszperać w książkach, kupić dżem i porozmawiać z sąsiadami. Świetna alternatywa dla patetycznej atmosfery wielkiej defilady" – powiadomił Trzaskowski i dodał swoje zdjęcie z jarmarku. Trzyma na nim książkę francuskiego pisarza katolickiego Juliena Greena.
Na Trzaskowskiego spadła przytłaczająca krytyka. Trudno o znalezienie pozytywnego komentarza pod opublikowanymi przez niego zdjęciami.
"Czy dobrze rozumiem, że kandydat na prezydenta Warszawy stara się umniejszyć świętowanie obchodów uratowania Warszawy przed wrogiem?". "Ci, którzy defilują, będą bronić także Pana, gdy zajdzie potrzeba. Proszę o tym pamiętać. Nie wszystko musi być przedmiotem partyjnej naparzanki. Opamiętania życzę".
"Pan Trzaskowski to, jak sam udowadnia, polski mąż stanu całą gębą. W dniu Wojska Polskiego ostentacyjnie wybrał dżem, przy okazji pokazując gdzie ma «umieranie za Rafała»". "Niech Pan nie używa dominikanów do walenia w święto ludzi, którzy – jak będzie trzeba – zaryzykują życie w obronie – również Pana i Pana rodziny. Wszystko ma swoje granice..." – to tylko wybrane opinie.
Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej
