Stephan Covey
Stephan Covey Fot. NASA / http://s3.amazonaws.com/estock/nasas1/7/89/30/everystockphoto-nasa-space-78930-o.jpg / Lic. http://www.nasa.gov/audience/formedia/features/MP_Photo_Guidelines.html

Nie żyje Stephen Covey, jeden z najbardziej znanych mówców motywacyjnych i autor książek na temat przywództwa. Wśród 40 milionów sprzedanych egzemplarzy najważniejsze jest "7 nawyków skutecznego działania", która to książka przyniosła mu sławę. O dorobku Covey'a, mocnych i słabych stronach jego teorii rozmawiamy z prof. Leszkiem Mellibrudą, psychologiem biznesu.

REKLAMA
Siedem nawyków skutecznego działania Stephena Covey'a jest zwięzłe i wydaje się proste w realizacji. Rzeczywiście tak jest?
Teoria Covey'a zmierza do uproszczenia świata, do koncentrowania się na rzeczach, które są praktyczne i przydatne w życiu, ale nie umiemy ich całkowicie wykorzystać. Jego dorobek jest rozpowszechniany w Polsce i na świecie przez jego firmę i współpracowników. Ja jednak postanowiłem przystosować go na potrzeby kadry menadżerskiej jednego z sieciowych banków.
W szkoleniu na podstawie autorskiego programu brało udział około 200 osób, często ludzie, którzy mieli raczej sceptyczne podejście do psychologii. Nie chcę nikogo obrazić, ale wielu z nich to byli ludzie nieco zabetonowani w korporacyjnym sposobie myślenia. Jednak często doznawali wręcz olśnienia, dowiadując się, jak łatwe jest wdrożenie tych zasad. Weźmy chociażby pierwszy punkt - "bądź proaktywny", który skłania do sterowania własnym życiem. Niby to proste i oczywiste, ale wielu z nas nie zdaje sobie sprawy jakie to ważne.
Jednak część jego teorii nieco się już zdezaktualizowała. To Covey wprowadził zasadę synergii, ale później doszedł do wniosku, że to nie prosty rachunek 2+2=5 i odchodził od tego pojęcia. Zapewne zaważył na tym "syndrom Zatoki Świń", czyli nieudane współdziałanie Amerykanów z Kubańczykami.
Prace Covey'a można podsumować jako nie Biblię, ale taką niereligijną medytację nad światem i życiem.
Covey był jednym z wielu czy wybijał się ponad autorów zajmujących się tą tematyką?
Zdecydowanie należał do elity. Jako jeden z niewielu potrafił pozbierać ważne rzeczy w jedno. Obok Collinsa jest jednym z najważniejszych autorów, którzy zajmowali się takimi ponadczasowymi kwestiami zarządzania. Objawił nam to, co już w jakiś sposób wiedzieliśmy, ale nie potrafiliśmy tego zebrać i wykorzystać.
Poza tym był jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Ameryce. Panował wokół niego swoisty nimb.
"Siedem nawyków" Covey'a sprawdza się w biznesie, sprawdza się w polityce (przed 2005 rokiem przygotowywano według nich Donalda Tuska). Gdzie jeszcze?
Przede wszystkim w życiu osobistym i rodzinnym. Ludzie szukają czegoś w rodzaju książki kucharskiej, która powie im w jaki sposób żyć. Część z tych siedmiu punktów odnosi się do życia prywatnego. Także menadżerowie, których ja szkoliłem przyznawali później, że pomogło im to także w życiu prywatnym. Zresztą i Covey napisał później "7 nawyków szczęśliwej rodziny".
Czy Covey był chodzącym dowodem na skuteczność swoich pomysłów? Odniósł dzięki nim sukces?
Od strony osobistej zdecydowanie tak. I to nie tylko dlatego, że miał dziewiątkę dzieci, ale także dlatego, że dobrze żył ze swoimi dziećmi, był aktywny do późnych lat. Przecież w wieku 79 lat jeździł na rowerze, co później nie wyszło mu na dobre, bo zmarł w wyniku powikłań po wypadku.
W biznesie odniósł spory sukces. Był złotousty, umiał robić biznes, ale to nie wystarczy. Covey miał też umiejętność pociągania za sobą ludzi, którzy tworzyli w wielu krajach oddziały jego firmy, organizowali spotkania, wydawali książki.
Czy Covey stworzył szkołę i pozostawił ludzi, którzy będą rozwijali jego pomysły?
To raczej koncepcja niż szkoła. Ludzie raczej wykorzystują i przystosowują jego dorobek, niż rozwijają. Zresztą sam Covey ostatni lata poświęcił na jeżdżenie po świecie i promowanie, tego co już stworzył, a nie wymyślanie nowych teorii. To zresztą widać, bo część jego pomysłów nieco się już zdezaktualizowała.