Agencja Mienia Wojskowego podbija internety. Wiemy, kto stoi za memami i opisami na stronie sklepu

Maciej Macios - największy śmieszek w AMW
Maciej Macios - największy śmieszek w AMW Fot. Piotr Wróblewski
Są takie branże, które ciężko reklamować. Dobrym przykładem są telewizyjne i radiowe spoty wszelkich leków na dolegliwości intymne. A teraz wyobraźmy sobie, jak trudno jest sprzedać wózek transportowy WNA-1320, zgarniarkę D-357 P czy sanitarnego Tarpana. Agencja Mienia Wojskowego znalazła na to prosty patent.

Osoby zajmujące się sprzedażą powojskowego szpeju miały twardy orzech do zgryzienia. Wysłali więc na internetowy front chłopaka, który zwiedził najdalsze zakamarki sieci. Maciej Macios zaczął najpierw robić śmieszne obrazki, a potem konstruować zabawne opisy asortymentu. Było to ryzykowne, ale ten zabieg agencji udowodnił, że można sprzedać dosłownie wszystko.

Biznes ruszył z kopyta, a otwarty w czerwcu e-sklep i strona prowadzona na Facebooku są hitem sieci (m. in. na Wykopie i Instagramie). Pisał o nich Stanisław Tym w "Polityce", pojawiły się też zdjęcia w "Szkle kontaktowym". Ludzie nawet ślą listy do AMW, że opisy tak ich wciągnęły, iż przeczytali wszystkie.

Memy z fanpage'a AMW zasługują na medal
Przyznam, że wcześniej nie do końca wiedziałem, czym zajmuje się Agencja Mienia Wojskowego - ot, kolejny abstrakcyjny twór, który gdzieś tam istnieje w przestrzeni i coś tam robi. Za sprawą memów zaskarbili jednak sympatię moją i tysięcy innych internautów (w dwa lata z kilkuset fanów, zrobiło się ich 8,5 tysiąca).


Ostatnio pod nosem śmiałem się z "firmowych" memów przy okazji artykułu o Relax Kebab. Komizm takiej formy internetowej twórczości nie polega na formie, bo reprezentują przejedzone trendy, czy na błyskotliwej poincie (choć takich nie brakuje). Są genialne w całym tym kontekście nudnej, przetargowej, wojskowej otoczki.

Nie sposób się nie uśmiechnąć - nawet gdy kolejny raz widzimy nosacza "Janusza" czy rapera Drake'a.
Autorem memów jest długoletni pracownik biura prasowego i content designer w AMW: Maciej Macios. Po rozmowach z profesjonalistami i burzy mózgów uznali, że ich "nietypowy" asortyment potrzebuje specjalnej oprawy i narracji.

– Pomysły na posty czy opisy to jego inwencja. On wybiera zdjęcia, tworzy szablon i na podstawie naszej oferty tworzy posty. Następnie propozycje są przez nas wspólnie omawiane, w niektórych przypadkach korygowane, a po akceptacji publikowane w sieci. Jeżeli chodzi o Facebooka, to wybór wynika głównie z obserwacji, co z bieżącej oferty przetargowej może zainteresować odbiorcę – tłumaczy naTemat rzeczniczka AMW Małgorzata Weber.
Maciej dostał niezwykle trudne zadanie, ale wybrnął z niego wyśmienicie - ze smakiem, dystansem i trafnie wykorzystując dany schemat mema. Posty nie tylko bawią, ale dostarczają rzeczowych informacji.

Czasem "bohaterami" memów jest klasyka jak ciężarówki marki Star czy tarpany, innym razem coś nieoczywistego i oryginalnego jak zestaw przyrządów dentystycznych czy wózek akumulatorowy w nietypowym jaskrawozielonym kolorze.

– Na Facebooku, ze względu na ograniczone możliwości finansowe na reklamę, działamy tylko w oparciu o zasięgi organiczne, ale i tak pomaga nam to zwiększyć grupę potencjalnych odbiorców. A dodatkowo uświadomić wielu ludziom, że istnieje taka instytucja jak AMW. Że jest otwarta na ludzi, mówi do nich ich językiem, a ludzie mogą w niej znaleźć coś użytecznego lub przynajmniej poprawić sobie humor, odwiedzając naszą stronę na Facebooku – tłumaczy rzeczniczka. I faktycznie im się to udaje.

Opisy ze sklepu AMW to kopalnia beki
W czerwcu Agencja uruchomiła sklep internetowy. Nawet jeśli nie interesujemy się militariami, to buszowanie po sklepie agencji dostarcza ogromnej satysfakcji. Trudno się oderwać od przeglądania kolejnych, pełnych humoru i luzu opisów podobnych do tych z gry komputerowej "The Sims". Nie tego się przecież spodziewamy po wojskowych.

"Za mundurem... Dość tych banałów! Jakie panny? Jaki sznur? Sznur ostanie Ci się, jeśli mundur nie wyląduje w porę w zakupowym koszyku. Wojskowa bluza i spodnie w przewiewnej wersji letniej. Pobuszujesz w nich w lesie, ale i zgarniesz garść pochwał za bycie na czasie z trendami. W końcu styl militarny to hit niemal każdego sezonu" - to opis munduru w ubarwieniu pantera. Majstersztyk.

"Odpowiedni trunek wymaga odpowiedniego szkła. Teraz i ty niczym doktor Paweł Lubicz z kultowego 'Klanu' będziesz mógł zaproponować swoim bliskim: 'No to po koniaczku?'" – taki opis można było jeszcze przed kilkoma godzinami przeczytać przy kieliszku za 2 złote. Szybko znalazł nabywcę. Powiedzenie "reklama dźwignią handlu" nie wzięło się znikąd.
– Już od momentu rozpoczęcia akcji informacyjnej słupki sprzedaży i wartość zamówień poszybowały mocno do góry. Przykładowo dzień przed ich publikacją, wyniosła niespełna 1200 złotych, za to przez cztery kolejne dni zainkasowaliśmy prawie 150 tys. zł – mówi Małgorzata Weber z AMW.

Kupując, wspieramy polskie wojsko
Zadaniem Agencji Mienia Wojskowego jest sprzedaż tego wszystkiego, co wojsku już nie jest potrzebne. Można kupić nie tylko powojskowe różności, ale i przedmioty należące do służb mundurowych jak BOR, policja czy Straż Graniczna.
Małgorzata Weber
Rzecznik prasowy Agencji Mienia Wojskowego

Nie udajemy też, że nasz towar to pierwszy gatunek. W uczciwy sposób mówimy o naszej ofercie. Choć duża część rzeczy nigdy nie była używana, to często latami leżakowała w wojskowych magazynach. Ale to też czyni ją unikatową i oryginalną. Może nasza oferta nie stawia "na baczność", ale warto mieć się na baczności – bo wiele towarów trafia do nas z armii w ograniczonej liczbie.

– W ofercie AMW są nieruchomości i "mienie ruchome" takie jak samochody, maszyny, narzędzia, elementy umundurowania i wyposażenia żołnierzy, a także sprzęt wojskowy i broń (to tzw. koncesja – do której kupna trzeba mieć odpowiednie uprawnienia i koncesję wydaną przez MSWiA). W portfolio nieruchomości mamy działki, budynki, byłe strzelnice, forty, poligony, a nawet lotniska – wylicza rzeczniczka AMW.

Co na to wszystko przełożeni? – Działania promocyjne i PR-owe mają akceptację kierownictwa AMW, ponieważ są skuteczne i pozwalają na realizację naszych celów sprzedażowych. Przyjęliśmy założenie, że musimy komunikować się z ludźmi ich językiem, bo to do nich jest skierowana nasza oferta. A nasi klienci na szczęście to kupili – tłumaczy rzeczniczka.
– Zadania AMW są poważne, bo zarabiamy na sprzedaży zbędnego wojskowego mienia konkretne pieniądze. Zyski ze sprzedaży nieruchomości przeznaczamy na nowe inwestycje mieszkaniowe dla żołnierzy. Wszystko co zarobimy na tzw. powojskowym "mieniu ruchomym" trafia na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych. To niemała kwota, bo od początku działania Agencji przekazano tam już blisko 2 mld zł – mówi Małgorzata Weber z AMW.

Jeszcze w tym roku ma ruszyć internetowa platforma aukcyjna, na której będzie można licytować bardziej wartościowy i cieszący się popularnością sprzęt, pojazdy czy kuchnie polowe.

Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...