
W piątek ma odbyć się eksperyment procesowy, podczas którego zostaną odtworzone okoliczności wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Zaskalu koło Szaflar. W wypadku zginęła osiemnastolatka, która zdawała egzamin na prawo jazdy. Egzaminator w ostatniej chwili opuścił samochód zanim nadjechał pociąg. Usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania katastrofy.
REKLAMA
Prokuratorzy zapoznali się z nagraniami z kamer z pociągu, które zabezpieczyła Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Śledczy znają też zapis z kamer umieszczonych w samochodzie egzaminacyjnym. Ostatnią komendę, którą wydał egzaminator, słychać w rejonie ronda, z którego kazał kursantce jechać w kierunku przejazdu kolejowego.
Słychać sygnały ostrzegawcze, które wydaje pociąg. Nie słychać jednak komendy dla zdającej egzamin, by opuściła samochód. Podczas eksperymentu procesowego śledczy ocenią, kiedy pociąg jadący od strony Nowego Targu stawał się widoczny z przejazdu kolejowego, a także ile czasu mija od jego wyłonienia się zza zakrętu.
Śledczy ocenią czy samochód po minięciu znaku stop jest w stanie zatrzymać się przed torowiskiem. W ten sposób będą mogli sprawdzić, czy gdyby egzaminator nacisnął hamulec po tym, jak zdająca egzamin nie zatrzymała się przed znakiem, udałoby mu się zatrzymać auto przed torowiskiem. Hamulce w aucie były sprawne.
Brak potwierdzenia słów egzaminatora
Egzaminator twierdził, że po wielokrotnych, nieudanych próbach uruchomienia samochodu przez niego i kursantkę wydał nakaz ucieczki z auta. Jednak śledczy nie znaleźli potwierdzenia jego słów na nagraniach. Takie informacje podał "Gazecie Wyborczej" prokurator Józef Palenik z Nowego Targu.
Egzaminator twierdził, że po wielokrotnych, nieudanych próbach uruchomienia samochodu przez niego i kursantkę wydał nakaz ucieczki z auta. Jednak śledczy nie znaleźli potwierdzenia jego słów na nagraniach. Takie informacje podał "Gazecie Wyborczej" prokurator Józef Palenik z Nowego Targu.
Jak ustalili dziennikarze, egzaminator nie próbował zatrzymać samochodu przed przejazdem. Zamierzał to zrobić dopiero po przejechaniu torów i wtedy "oblać" egzamin kursantce. O negatywnym wyniku prawdopodobnie powiedział jej dopiero na środku torów. Z zebranych dowodów wynika, że mogła być to jedna z bezpośrednich przyczyn wypadku.
źródło: RMF FM
Obserwuj nas na Instagramie. Codziennie nowe Instastory! Czytaj więcej