
Wielka modowa rewolucja zaczęła się w piątkową noc, o godz. 1:40 nad ranem. Wówczas to do skrzynki pocztowej facebookowego fanpejdżu blogerki Magdaleny "Chujowej Pani Domu" Kostyszyn trafiła wiadomość od Anny Iwaniuk z Wrocławia z opowieścią o sukience. Dodajmy, że chodziło tu o niezwykłą opowieść o niezwykłej sukience.
REKLAMA
W telegraficznym skrócie: pani Anuk stanęła przed dylematem związanym z kreacją, którą miała założyć jako świadek na ślubie. Głównym typem była wystrzałowa kiecka w kolorze złotym. Niestety, pojawił się pewien problem "techniczny": duży dekolt, który nie chciał dobrze leżeć z tego względu, iż pani Iwaniuk przeszła mastektomię jednej z piersi.
Rozgryzienie owej kwestii zajęło aż dwa tygodnie, lecz efekt okazał się tak przełomowy i błyskotliwy, że gdyby nagrody Nobla były przyznawane w dziedzinie krawiectwa, wrocławianka na bank stałaby się bogatsza o równowartość ok. 4 mln zł.
Jednak nawet milion kolejnych słów tego tekstu nie będzie w stanie opisać tego, jaki efekt został osiągnięty poprzez wszycie w dekolt... koronkowych majt. Wobec tego popisu iście ułańskiej fantazji można powiedzieć tylko: czapki z głów, majtki z pup!
