Leszek Mazur nie był zdziwiony decyzją ENCJ. Twierdzi, że pozostali członkowie grupy zbyt radykalnie pojmują niezależność władzy sądowniczej.
Leszek Mazur nie był zdziwiony decyzją ENCJ. Twierdzi, że pozostali członkowie grupy zbyt radykalnie pojmują niezależność władzy sądowniczej. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sędzia Leszek Mazur, przewodniczący nowej Krajowej Rady Sądownictwa, wyznał, że decyzja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa o zawieszeniu polskiej KRS nie stanowi dla niego wielkiego zaskoczenia. Według niego konflikt wynika z innego pojmowania zasady niezawisłości władzy sądowniczej. Zdaniem Mazura pozostali członkowie ENCJ mają na ten temat zbyt radykalne poglądy, które... ograniczają suwerenność.

REKLAMA
Warto podkreślić, że Mazur jest przewodniczącym nowej Krajowej Rady Sądownictwa, czyli już tej, której skład wyznaczali politycy Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie to mieszanie się polityków w skład kolegiów sędziowskich sprawiło, że w ogóle debatowano nad tym, co zrobić z KRS.
I trzeba przyznać, że tłumaczenia Mazura są dość kuriozalne. – U podstaw decyzji ENCJ leży dość diametralnie inne rozumienie pewnych zasad i kwestii. W szczególności chodzi o przyjęty standard, którego naruszenie było jednym z zasadniczych powodów naszego wykluczenia – wyjaśnił w rozmowie z dziennikarzem Polsat News Mazur.
Co to za standard? Mazur wyjaśnił, że dotyczy całkowitej niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej i ustawodawczej. – Ten standard wydaje się zbyt radykalny i to jest zasadnicza oś sporu dlatego, że takie rozumienie jak prezentuje ENCJ, prowadzi do ograniczania naszej suwerenności i może stanowić zasadniczą przeszkodę w realizacji tych reform, które zostały podjęte – stwierdził Mazur.
Nic dodać, nic ująć. PiS przejmuje władzę w sądownictwie nazywając to reformą, choć niejednokrotnie już udowodnił, że de facto chodzi po prostu o obsadzenie sądów ludźmi tak zwanej "dobrej zmiany". W ostatnim czasie PiS bardzo przyśpieszył, ale nie ma w tym nic dziwnego.
Przejmując SN może mieć wpływ na wynik wyborów, który zatwierdza właśnie Sąd Najwyższy. Na to właśnie zwraca uwagę opozycja, która dowodzi, że przejęcie sądów ma dla PiS kardynalne znaczenie. Wygrywając kolejne wybory politycy tej formacji zapewnią sobie nietykalność, podczas gdy wielu z nich opozycja chętnie postawiłaby przed Trybunałem Stanu.