"Pchnąłem cię, bo mnie wk***łaś". Prokuratura łaskawa dla radnego PiS, który bił żonę

Radny PiS z Bydgoszczy Rafał P. odpowiada przed sądem za to, że bił i poniżał swoją żonę.
Radny PiS z Bydgoszczy Rafał P. odpowiada przed sądem za to, że bił i poniżał swoją żonę. Fot. Grażyna Marks / Agencja Gazeta
Tą sprawą żyła cała Polska ponad rok temu. Żona bydgoskiego polityka PiS Karolina Piasecka miała dość życia, jakie zgotował jej mąż. Poszła do mediów i zaprezentowała nagrania dowodzące, że była ofiarą przemocy. Jej koszmar miał się zacząć wówczas, gdy zaszła w ciążę. We wtorek ma zapaść wyrok w tej sprawie.


Prokuratura oskarża byłego radnego PiS w Bydgoszczy o to, że znęcał się nad swoją żoną psychicznie i fizycznie. Bił ją po głowie i po całym ciele, szarpał za włosy, wypędzał z domu, groził odebraniem dzieci, zabierał kluczyki do samochodu.


Radny Rafał P., który wystąpił z PiS, gdy wybuchł skandal, początkowo wszystkiemu zaprzeczał. Później mówił, że "czasami" zdarzało mu się zatykać żonie ręką usta. Tłumaczył, że pochodzi z konserwatywnej rodziny, gdzie mężczyzna "zarabia, a żona sprząta, gotuje, prasuje". Nagranie, jakie opublikowała jego żona, jest jednak jednoznaczne.
"Nie uderzyłem cię. Pchnąłem cię, bo mnie wk...łaś" – mówi początkowo radny. Po chwili słuchać odgłosy uderzeń i coraz głośniejszy szloch żony polityka. Ona go przeprasza, ten ją bije i krzyczy: "k...a mać, teraz sp...laj stąd, nie drzyj mi się na cały blok", po czym ona przez łzy pokornie odpowiada "dobrze". Piekło. Po prostu piekło.

Ograniczenie wolności
I choć Rafałowi P. grozić może do 5 lat więzienia, to prokuratura - jak wynika z nieoficjalnych informacji - żąda dla oskarżonego kary dużo niższej. Według informacji "Gazety Wyborczej" śledczy domagają się kary ograniczenia wolności, czyli np. prac społecznych, przez niespełna rok, maksymalnie po 30 godzin miesięcznie, albo potrącenia z pensji od 10 do 25 proc.


Sąd może orzec karę wyższą, niż żąda prokuratura. Proces toczy się w Bydgoszczy, Rafała P. oskarża prokuratura w Warszawie. Wyrok ma zapaść we wtorek.

Przemoc a polityka
Dyrektorka Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska w rozmowie z naTemat podkreślała, że przemoc wobec kobiet nie ma żadnych barw politycznych. Z doświadczenia bowiem wie, że biją i PiS-owcy, i PO-wcy, i lewicowcy.

– Przekonania polityczne czy religijne mężów lub partnerów w ogóle nie chronią kobiet przed przemocą. U nas w CPK wiele razy pomagaliśmy kobietom, które są żonami lub córkami znanych polityków. I to są politycy bardzo różnych opcji, od prawa do lewa. Są to zarówno byli posłowie, jak i obecni. Czasem osoby z pierwszych stron gazet. Naprawdę, bardzo znane nazwiska – mówiła Nowakowska.

– Poglądy religijne mają tu najwyżej takie znaczenie, że wierzącym kobietom trudniej jest przerwać ten koszmar i odejść od męża – przyznawała dyrektorka Centrum Praw Kobiet.

źródło: bydgoszcz.wyborcza.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka