Już wiadomo, co zrobić, by poczuć się lepiej. To nie sztuka. Znacznie bardziej ambitne zadanie to przygnębić się jeszcze bardziej. Proponujemy pięć pomysłów na to, jak najpełniej przeżyć swojego doła.

REKLAMA
1. Wylicz wszystkie swoje niepowodzenia
Stworzenie listy najmniej udanych decyzji każdego utwierdzi w przekonaniu, że jest kompletnym nieudacznikiem.
Zagrożenie: Tak duże nagromadzenie negatywnych emocji może zadziałać odwrotnie i niespodziewanie wywołać w nas histeryczną radość.

2. Posłuchaj utworu "Szomorú vasárnap" spacerując po najbrzydszym skwerze w mieście

Na przechadzkę najlepiej nadadzą się osiedlowe spłachetki ziemi, gdzie okoliczni właściciele wyprowadzają psy. Nawet zimą nie gwarantuje to pięknych widoków. "Ponura niedziela", owoc nieszczęśliwej miłości węgierskiego kompozytora Rezso Seressa, to podobno utwór, przy którym najczęściej i najchętniej popełnia się samobójstwo.
Zagrożenie: Patetyczność tego wykonania w połączeniu z psimi kupami cię rozbawi.

3. Obejrzyj trochę nowego polskiego kina

Wystarczy przypomnieć sobie kilka najgłośniejszych premier ostatnich lat, by znacząco uszczuplić swoje zasoby dobrego samopoczucia. Prym w ponurych wizjach wiodą dwaj mędrcy-pesymiści polskiego kina, Krzysztof Krauze (najczarniejszy “Plac Zbawiciela”) i Wojciech Smarzowski (im dalej, tym gorzej – od prześmiewczego “Wesela” przez mrożący krew w żyłach “Dom zły” po wstrząsającą “Różę”). Do tego grona chętnie dołączają debiutanci – np. Adam Sikora i Ingmar Villquist, którzy w “Ewie” zgromadzili wszystkie stereotypowe śląskie obrazy nędzy, czy Anka i Wilhelm Sasnalowie z szokującym obrazem polskiej wsi pt. “Z daleka widok jest piękny”. Ta sesja ponurej autorefleksji czekać nas będzie w dobrych studyjnych kinach od 10 lutego.
Zagrożenie: Po tej serii przerzucicie się wyłącznie na komedie Judda Apatowa.
4. Spotkaj się z przyjacielem z młodości
Dzieciaci powinni zaserwować sobie spotkanie z rozimprezowanymi i seksownymi znajomymi-singlami. Nic tak źle nie robi na morale jak widok przyjaciółki, z którą chodziło się kiedyś na podwójne randki, w jak zwykle idealnej sukience, zrelaksowanej po wyjeździe do Tajlandii z przygodnie poznanym milionerem. Zwłaszcza jeśli samemu właśnie nie przespało się nocy, bo ząbkujące maleństwo wyło całą noc, a przed naszym pospiesznym wyjściem na półtorej godzinki zwróciło jeszcze zawartość butelki na naszą (starą, ale dotychczas czystą) bluzkę.
Zainteresowani pognębieniem się single muszą natomiast zaaranżować wizytę u świeżo upieczonych szczęśliwych rodziców. Z pewnością docenią to, jak trudno będzie im się przebić z opowieścią o pijackiej imprezie w Sfinksie700 z tą super seksowną laską przez radosny świergot tatusia-30-latka, zachwyconego zdrowym układem trawiennym potomka.
Zagrożenie: Kolejne spotkanie może już nie mieć miejsca.

5. Idź na wyprzedaże

Na poprawę humoru warto sprawdzić, czy jakieś produkty, które upatrzyłeś sobie z jesiennych kolekcji, przypadkiem nie zostały gruntownie przecenione. By zadbać o niskie rejestry swojego samopoczucie, warto zawczasu kupić jakiś drogi ciuch, który teraz wisi w sklepie z metką “przecena 50%”. Niech nie zwiedzie cię płonna nadzieja, że jeśli ze wszytkimi sprawunkami wstrzymałeś się do stycznia, twoje konto będzie uratowane, a garderoba zaraz znacząco się rozrośnie. W trakcie wyprzedaży na wieszakach znajdziesz wyłącznie ubrania w rozmiarach 34 i 44, a dopchanie się do nich będzie cię kosztowało tyle nerwów, że w przeciągu tygodnia zamówisz weekend w spa za dwukrotność zaoszczędzonej kwoty.
Zagrożenie: Czyż nie może być już tylko lepiej?