
Polka zginęła w wypadku w Irlandii. Studentka pojechała oglądać klify Moheru, jedną z największych atrakcji turystycznych w Irlandii. W niewyjaśnionych do końca okolicznościach kobieta spadła w dół. Jej ciało wyłowiono dopiero dzień później.
REKLAMA
Klify Moheru to ciągnący się przez około 8 km odcinek wybrzeża Oceanu Atlantyckiego w zachodniej części Republiki Irlandii. Klify zbudowane są ze skał wapiennych, a w najwyższym miejscu mają aż 214 metrów.
Klify są jedną z największych atrakcji turystycznych w Irlandii i - jak się okazuje - mogą być miejscem niebezpiecznym. Wkrótce po zdarzeniu, w którym zginęła Polka, z okolic klifu wyłowiono zwłoki kolejnej kobiety.
Na chwilę przed upadkiem Polka stała na klifie Aill Na Searrach na wysokości 192 metrów. Przyjechała zwiedzać klify Moheru w ramach wycieczki autokarowej. Gdy spadła do wody, jej ciała nie odnaleziono od razu, choć w akcji ratunkowej wykorzystywano nurków i śmigłowiec. Ciało Polki dopiero następnego dnia zauważyli pasażerowie promu z Doolin.
źródło: irishpost.com
