Rozpad związku materiałem na reality show? Rozwodnicy ujawniają prawdę o efektach rozstania

Życie po rozwodzie nie zawsze da się zmienić w reality show.
Życie po rozwodzie nie zawsze da się zmienić w reality show. Zrzut ekranu z YouTube.com / TVN Style
Ludzie w rozpadających się małżeństwach często zastanawiają się nad tym, co będzie po rozwodzie? Czy uda im się znaleźć szczęście? Otóż tak, uda, ale czasami to wymaga czasu. Bo życie to nie film romantyczny, czy program rozrywkowy. O tym właśnie przeczytacie w najnowszym numerze "Newsweeka".

Elżbieta Turlej w swoim tekście "Ekstrazmiana na gorsze" w najnowszym numerze "Newsweeka" podjęła się bardzo trudnego tematu. Przedstawiła historie osób po rozwodach. Jak wyglądała ich droga do szczęścia?

Na pewno nie tak, jak w najnowszej produkcji TVN Style "Eks-tra zmiana". Bo nie wystarczy zrobić remont w mieszkaniu, porozmawiać ze stylistą i wstrzyknąć sobie trochę botoksu. Tak nie wygląda prawdziwe życie.

O tym mówi na przykład Magda, która niedawno rozwiodła się z mężem. Mają syna. Rozstali się w przyjaźni. Powodem ich rozwodu była - jak to przeważnie bywa w tych czasach - różnica charakterów. Ustalili wszystko - on wyprowadził się, będzie płacił alimenty i co weekend zajmował się synem.

Dalej tylko "żyli długo i szczęśliwie"? Nie do końca. Szybko dopadła ich szara rzeczywistość. – Myślałam, że zmiana statusu z "w związku" na "rozwiedziona" przełoży się na wzrost zainteresowania mężczyzn. Miało być jak w komediach romantycznych: wychodzę z nieudanego małżeństwa, spotykam ekstrafaceta, mamy porozumienie dusz i ekstraseks – wyznała Magda. Okazało się, że jest inaczej, a książę na białym koniu nie przyjeżdżał.

Było coraz gorzej
Magda przyznała, że po kilku tygodniach nerwowych poszukiwań na portalach randkowych dała sobie spokój z szukaniem ekstrafaceta. Skupiła się na jedynej dostępnej ekstrazmianie, czyli zachwalanej w mediach przyjaźni z byłym. Miało być spokojnie i z klasą, zrobiło się nerwowo.


Do niego wprowadziła się kobieta, ona nadal była sama. Syn nie chciał jeździć do ojca, więc spotkania odbywały się u niej w domu. Kiedy eks przychodził, ona zamykała się w pokoju albo gotowała obiad. Eks oglądał z synem filmy, grał na konsoli, a ona czuła, że coś z tą mądrą przyjaźnią jest nie tak.

Na każdym kroku było nie tak, jak pokazują nam filmy romantyczne, czy kładą do głowy filmy o pseudo zmianach. Bo życie jest inne i trzeba się z nim zmierzyć na swój sposób. Nie ma jakiejś magicznej recepty na szczęście. A opowieści takich jak Magdy jest w sieci o wiele więcej.

Julia pół roku po rozwodzie prosi o wsparcie: „Rozwiodłam się z powodu alkoholizmu męża, ale nadal chodzę na spotkania grupy Al-Anon. Poznałam tam mężczyznę. Niepijącego, po rozwodzie z alkoholiczką. Miałam nadzieję, że stworzymy idealny związek. Kiedy mnie uderzył – zawsze byliśmy razem, chciałam wyjątkowo spędzić wieczór z przyjaciółką – straciłam nadzieję, że kiedykolwiek spotkam kogoś normalnego”.
Słowa specjalistki są jak wyrok, ale do przeskoczenia
– Ludzie szybko wychodzą z sali rozwodowej, ale wyjście z iluzji, że rozwód to błyskawiczna zmiana na lepsze, zajmuje im więcej czasu – mówi w artykule Elżbiety Turlej Joanna Drosio-Czaplińska, psychoterapeutka z Instytutu Psychoterapii Masculinum.

– Kobiety wydają się bardziej podatne na narrację popkulturową, która przedstawia czas po rozwodzie w różowych barwach. Wierzą w królewicza, który uratuje je przed samotnością. Muszą się tylko przygotować na jego przybycie.

Jak potoczyły się losy Magdy? Jak wyglądały historie innych rozwodników? Jak znaleźć szczęście? O tym wszystkim można przeczytać w najnowszym numerze tygodnika "Newsweek".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...