
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro odniósł się do sprawy publikacji treści nieznanych dotąd nagrań powstałych w lokalu Sowa i Przyjaciele. Zdaniem Ziobry, w sprawie nowego przecieku zawinił Sąd Najwyższy. Co ciekawe, inni to Ziobrę widzą jako potencjalnego dystrybutora nowych nagrań.
REKLAMA
Zbigniew Ziobro winę za nowa aferę taśmową przypisuje sędziom Sądu Najwyższego, którzy byli we "władaniu" nagrań po ich odkryciu cztery lata temu. Jego zdaniem, wiedzieli co znajduje się na taśmach i mieli świadomość jaką ma to wartość polityczną.
To jego odpowiedź na ostatnie spekulacje na temat tego, że niektóre redakcje miały "swobodniejszy" dostęp do nagrań niż pozostałe. Podobnie zresztą wypowiadał się w poniedziałek na antenie TVP Info Jacek Sasin.
– Nie wiem, czy wszystkie te materiały były jawne. Mam wiedzę na ten temat medialną. Ja nie nadzorowałem tego postępowania, ale jak to jest z tym zaangażowaniem SN, który nielicznym dziennikarzom udostępnia informacje przed rozpoznaniem kasacji i rygorów prawa, które zobowiązują? – mówił Zbigniew Ziobro.
– Będę badał sprawę, czy sędziowie Sądu Najwyższego dochowali wszystkich wymogów prawa przy udostępnianiu nagrań redakcjom – dodał minister sprawiedliwości i prokurator generalny w jednej osobie.
Przypomnijmy, że kolejna afera z nagraniami wybuchła po opublikowaniu przez portal Onet.pl taśm z dwuznacznie brzmiącymi wypowiedziami premiera Mateusza Morawieckiego.
