
Dr nauk prawnych z Jastrzębia-Zdroju nie widzi w tym nic niewłaściwego. Piotr Sokal jednocześnie kandyduje i na stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym, i na radnego w swoim mieście. Wprawdzie podkreśla, że do żadnej partii nie należy, jednak postanowił ubiegać się o miejsce w Radzie Miasta z listy jak najbardziej partyjnej.
REKLAMA
O politycznej "przygodzie" prawnika napisała "Gazeta Wyborcza". Dziennik przypomniał, że Piotr Sokal w latach 2015-17 trzy razy bez skutku startował w konkursach do sądu rejonowego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. Teraz zgłosił się do Sądu Najwyższego. Chciałby zostać sędzią Izby Cywilnej. W sumie do obsadzenia w SN jest 11 miejsc, ubiega się o nie 25 kandydatów.
Konkurs budzi ogromne kontrowersje w środowisku prawników. We wrześniu NSA wstrzymał wykonanie uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z wnioskami o powołanie sędziów SN do Izby Karnej. Decyzję taką podjęto uwzględniając wnioski uczestników konkursu, którzy wskazywali, że jest on nieważny, bo w postanowieniu prezydenta Andrzeja Dudy brakuje kontrasygnaty premiera Mateusza Morawieckiego.
Można sądzić, że dr Piotr Sokal wątpliwości w tej kwestii nie ma żadnych i podziela stanowisko obozu rządzącego. Zdecydował się bowiem na start w wyborach samorządowych z list PiS. "Chociaż nie jestem i nie byłem członkiem żadnej partii politycznej" – podkreślił na swoim profilu na Facebooku, ogłaszając start w wyborach i prezentując swój program.
"Powinniśmy się trzymać z dala
Polityczna decyzja radcy prawnego spotkała się z brakiem zrozumienia wielu jego znajomych z prawniczego środowiska. "Jako prawnicy, patrząc na to, co się dzieje, chyba powinniśmy się trzymać z dala od tej partii" – napisała jedna ze znajomych kandydata. Sokal na wszelką krytykę odpowiadał, że do partii nie należy.
Polityczna decyzja radcy prawnego spotkała się z brakiem zrozumienia wielu jego znajomych z prawniczego środowiska. "Jako prawnicy, patrząc na to, co się dzieje, chyba powinniśmy się trzymać z dala od tej partii" – napisała jedna ze znajomych kandydata. Sokal na wszelką krytykę odpowiadał, że do partii nie należy.
"Gazecie Wyborczej" udało się skontaktować z kandydatem na radnego i zapytać prawnika, jak zamierza godzić ewentualne łączenie funkcji sędziego SN i radnego PiS. – Pan rzeczywistości w ogóle nie rozumie – usłyszał w odpowiedzi dziennikarz.
Konstytucja mówi jasno
Prawo nie zabrania działaczom partyjnym ubiegania się o stanowiska sędziowskie. Sami sędziowie jednak do żadnej partii. "Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" – brzmi Art. 178. Konstytucji.
Prawo nie zabrania działaczom partyjnym ubiegania się o stanowiska sędziowskie. Sami sędziowie jednak do żadnej partii. "Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" – brzmi Art. 178. Konstytucji.
źródło: wyborcza.pl
