
Rodzicu, chcesz się upewnić, że w twojej miejscowości nie mieszka ksiądz skazany za pedofilię? Na pomoc przychodzi Artur Jaskólski, autor bloga ”Ateista na Amen”, który stworzył interaktywną mapę przestępców seksualnych, nie tylko tych w habitach. Mimo że taką mapę stworzyła też fundacja "Nie lękajcie się", to on był pierwszy.
Wszystko zaczęło się od postu na blogu. 20 września Jaskólski opublikował zdjęcia i nazwiska pięciu księży, którzy w tym roku usłyszeli zarzuty za pedofilię. Dane jednego z nich są nieocenzurowane, bo jego wyrok jest prawomocny. Sprawa pozostałych czterech nadal się toczy, stąd tylko imiona i pierwsze litery nazwiska oraz fotografie z cenzurą.
"Ksiądz pedofil to nie tylko zwyrodnialec, ale również wypaczony hipokryta, który nie udźwignął odpowiedzialności społecznej i zawiódł zaufanie rodziców powierzających w opiece to, co dla nich najcenniejsze – swoje dziecko” – napisał Jaskólski w artykule, który narobił w internecie sporo szumu.
– Postanowiłem zebrać pedofilów, którzy usłyszeli zarzuty w tym roku, ponieważ dowiedziałem się, że w rejestrze ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry nie ma duchownych. Stwierdziłem więc, że w takim razie ktoś musi tę listę uzupełnić, ale jako że prawo nie działa wstecz, to zajmowałem się tymi duchownymi, którzy zostali skazani w 2018 roku – opowiada Jaskólski.
Teraz bloger poszedł o krok dalej – stworzył interaktywną mapę księży pedofilów i przestępców seksualnych. – W trakcie zdobywania informacji do mojego posta zobaczyłem, że tego jest tak wiele, że muszę coś zrobić z resztą tych wszystkich rzeczy, których dowiadywałem się przy okazji. I akurat stanęło na takiej mapie – tłumaczy.
Mapa miała swoją premierę 2 października i wciąż się rozwija. Jak ocenia jej autor, wszyscy przestępcy powinni być na niej naniesieni w przeciągu tygodnia, dwóch. Księża już na niej są jednak w komplecie.
Jeden pomagał, inny się rozłączał Research, który zrobił Jaskólski, był żmudny. Jest jednak imponujący.
– Byłem skazany na to, co znalazłem w sieci. Na pewno nie każda taka sprawa była poruszana medialnie, jednak wyszukałem wszystko, co pojawiało się w mediach na temat księży pedofilów. Poza tymi informacjami, które znalazłem w sieci, pozwoliłem sobie też pisać do ludzi z danej miejscowości z prośbą o udostępnienie nazwiska i fotografii bez cenzury tych duchownych – opowiada o swoim przedsięwzięciu autor "Ateisty na Amen”.
Jak reagowali ludzie na takie prośby? Najróżniej. Jedni nie chcieli rozmawiać, inni byli bardzo chętni do współpracy. Dzielili się dodatkowymi informacjami (wielu z nich Jaskólski nie mógł opublikować, gdyż były to bardziej plotki niż fakty), wysyłali zdjęcia, prawdziwe nazwiska.
Zdjęcia, nazwiska, miasta Mapę pedofilów w niedzielę, 7 października, opublikowała fundacja "Nie lękajcie się" (o czym pisaliśmy tutaj).Jaskólski zapewnia jednak, że jego mapa różni się od tej najnowszej. – Kiedyś rozmawiałem na temat pedofilii z jednym człowiekiem z "Nie lękajcie się". Mówiliśmy o wszystkich możliwych aktywnościach, w które moglibyśmy wspólnie się zaangażować, natomiast potem już kontakt się całkowicie urwał. Widziałem potem, że coś zapowiadali w mediach, ale to było zupełnie niezależne od tego, co ja robiłem – opowiada bloger.
Czym wyróżnia się mapa Jaskólskiego? Przede wszystkim umieścił on na niej nie tylko duchownych pedofilów, ale także przestępców seksualnych z rejestru Ministerstwa Sprawiedliwości. Oprócz tego, tam gdzie tylko mógł, wstawiał nieocenzurowane zdjęcie i pełne nazwisko.
Różnica dotyczy także samych miejsc. – Starałem się odnajdywać nie tylko te miejscowości, w których miała miejsca dana sprawa. Jeśli na przykład doczytałem się, że ksiądz został przeniesiony do innej parafii, to na mapie tę parafię też zaznaczyłem. To był mój priorytet – tłumaczy Jaskólski.
Artur Jaskólski
bloger, twórca mapy pedofilów
Na jego mapie nie ma też miejscowości, w których mieszkały ofiary – te znajdują się na tej autorstwa "Nie lękajcie się".
"Zlizywanie soczków" 13-latce Jak wyznaje Jaskólski, największym wyzwaniem było dla niego nie wyszukiwanie danych księży pedofilów, ale czytanie o tym, czego dopuszczali się oni wobec dzieci (o czym możemy przeczytać tutaj).
– Czytałem straszne rzeczy, naprawdę przerażające. Bardzo dużo takich typowych, obleśnych rzeczy, na przykład kiedy duchowny pisze SMS-a, że "chciałby zlizać soczki” 13-latki. Dochodziło też do pożyczania dzieci, czyli ksiądz drugiemu księdzu podawał informację, że to właśnie dziecko jest już zmanipulowane i podatne i że może "działać” – nie kryje gniewu Jaskólski.
Zaskoczyło go też i niekiedy rozczarowało podejście wielu wiernych.
Artur Jaskólski
bloger, twórca mapy pedofilów
Oburzyło go też to, że wielu księży, którzy odbyli karę za akt pedofilii, wrócili na łono Kościoła i … nadal pracują z dziećmi. – Myślałem, że to jeden przypadek, ale potem znalazłem drugi i kolejne. Księży, którzy wrócili, jest masa. Dlatego postanowiłem poniekąd zaryzykować i opublikować ich wizerunki, żeby ludzie byli świadomi, że ci ludzie tam są i nie odeszli z życia kościelnego – mówi Jaskólski.
"Same pchają się do łóżka" Jak zareagowali ludzie na mapę? Jej autor przyznaje, że zgłosiły się do niego z pretensjami już dwie osoby. – Jedna z nich miała mi bardzo za złe, że w przypadku pozostałych pedofilów, których umieściłem na tej mapie, nie klasyfikuję ich na podstawie ich zawodów. Że wyróżniłem tylko księży – wyjawia. Twierdzi jednak, że skala problemu, jakim jest obecnie pedofilia w Kościele, sama w sobie to uzasadnia.
Z kolei druga osoba zwróciła uwagę na przypadek, w którym duchowny kilkakrotnie zgwałcił 13-letnią dziewczynę. Jak stwierdziła, znała poszkodowaną i to ona sama chciała uprawiać seks z tym księdzem.
– Odpisałem, że skoro ona miała 13 lat, to nadal uważam, że została zgwałcona, bo ten ksiądz powinien odpowiednio zareagować i po prostu nie sypiać z osobą w tym wieku. Usłyszałem, że to sprawa każdej nastolatki, że się pcha do łóżka i nie fair jest "niszczyć życie" księdza – opowiada autor mapy.
Czujność na smartfonie Jaskólski nie zamierza poprzestać na mapie. Zdradza nam, że zastanawia się teraz nad połączeniem jej z aplikacją na smartfony.
– Taka aplikacja informowałaby rodziców o nowych przypadkach pedofilii w ich okolicy, aby mogli zwiększyć czujność w obserwacji swoich dzieci – tłumaczy.
Działania blogera można śledzić na jego stronie "Ateista na Amen" i jej fanpage'u na Facebooku.
Napisz do autora: aleksandra.gersz@natemat.pl
