"To jest szambo". Jeszcze wyborów nie było, a on już ma dość. Lokalna gazeta na tropie kandydatów z wyrokami

Kandydaci z wyrokiem na listach PiS – pisze lokalna gazeta z Wolsztyna.
Kandydaci z wyrokiem na listach PiS – pisze lokalna gazeta z Wolsztyna. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Dariusz Cholewa, lat 44, jest trójką na liście PiS w Wolsztynie. Na tej samej liście jedynką jest Damian M. Kilka dni temu obaj kandydaci Prawa i Sprawiedliwości stali się bohaterami artykułu w lokalnej gazecie. "Przestępcy na listach wyborczych" – grzmi tytuł na pierwszej stronie "Na Temat-Tygodnika Nadobrzańskiego". Obaj – jak dowodzi dziennikarz – mają na koncie wyroki sądowe.

Dziennikarz "Na Temat-Tygodnika Nadobrzańskiego" przeprowadził swoje śledztwo. Pisze, że akta spraw jednego z kandydatów liczą kilkanaście tomów. Wymienia m.in. sfingowanie wypadku drogowego i próbę wyłudzenia odszkodowania, przemyt alkoholu i papierosów bez akcyzy, liczne wyłudzenia pożyczek. "W akcie oskarżenia czytamy, że nabrały się na to banki i operatorzy telefonii komórkowej, bo od nich Damian M. miał wyłudzać telefony czy laptopy posługując się fałszywymi dokumentami" – czytamy w papierowym wydaniu gazety.

O drugim kandydacie dowiadujemy się, że jest oskarżony o handel narkotykami. Dziennikarz pisze, że otrzymał potwierdzenie z Sądu Okręgowego w Poznaniu, że w jego przypadku, 12 lipca wyrok został utrzymany i jest prawomocny.

"Poznańska delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Poznaniu nie pozostawia jednak złudzeń, że obaj mężczyźni nie powinni kandydować" – czytamy. Nagłówek wręcz krzyczy: "Skandal! Ludzie z wyrokami chcą być radnymi".
Artykuł ukazał się w ubiegły czwartek. Jego autor, Łukasz Rogalski, mówi nam, że mieszkańcy gratulowali mu potem odwagi, że poruszył taki temat. Przekonuje, że informacje zawarte w artykule są sprawdzone w kilku źródłach.

– Najpierw dowiedziałem się o jednym z kandydatów. Z sądu w Poznaniu otrzymałem potwierdzenie, że składał apelację, ale wyrok został podtrzymany. Potem, w trakcie śledztwa dziennikarskiego, wyszło, że jest druga osoba, która także jest karana – opowiada naTemat.


"Cała ta polityka, to po prostu brak słów"
Dariusz Cholewa, jeden z bohaterów tekstu, ten od narkotyków, nawet nie chce tego wszystkiego komentować. Mówi, że jego adwokat chciał wytoczyć wojnę tygodnikowi, ale on machnął ręką. Ma dosyć sądów, bo od lipca ubiegłego roku walczy w nich z żoną. Jak mówi, w doniesieniach gazety jest część prawdy, ale nie do końca. Mówi też, że ma zaświadczenie o niekaralności.

– Jakieś bzdury o mnie wypisują, zaczęło mi się to nie podobać. Skąd w ogóle informacje, że jestem karany? Jeszcze na dobre nie wszedłem do polityki, a już mi się ona odbija i mam dość. Cała ta polityka, to po prostu brak słów – reaguje w rozmowie z naTemat.
W Wolsztynie prowadzi firmę reklamową, od 20 lat siedzi w tej branży i chce dalej spokojnie pracować. W całym mieście jeżdżą samochody oklejone przez niego. Dla wielu firm wymyślił logo lub hasła reklamowe.

Do startu w wyborach namówili go znajomi. – Nie chciałem się w to pchać. Nie jestem święty. Trochę w życiu przeżyłem. Ale namawiali, mówili, że nikomu krzywdy nie zrobiłem i mam dużo sympatyków. A teraz trochę wygląda to tak, jakby człowiek otworzył właz do szamba, wskoczył do niego i się popluskał – mówi.
"Owszem, był wyrok, ale..."
Dlatego w wyborach się nie napina. Na pewno nie będzie prowadził kampanii wyborczej, nie będzie żadnych banerów, haseł, żadnych wywiadów do mediów, żadnych komunikatów na FB: – Jak mnie wybiorą, to dobrze, będę starał się zrobić coś dobrego. Jak nie, to nie. Co będzie to będzie. Skoro jestem zgłoszony, to sam nie zrezygnuję – mówi.

Owszem, był wyrok, ale – według niego – przyczyniła się do niego żona, z którą jest w trakcie rozwodu. Opowiada, że miał zakaz kontaktowania się z nią, ale – gdy sądził, że już minął – po pół roku zadzwonił i rozmawiali przez półtorej godziny. – A ona doniosła, że złamałem zakaz, za co wsadzili mnie do aresztu. W tym momencie chciałbym przestrzec wszystkich facetów: jeśli mają zakaz kontaktu z żoną, żeby nawet nie mówili jej "dzień dobry", bo może się to dla nich źle skończyć – mówi.

Przyznaje, że był też wyrok za to, że palił z kimś marihuanę, tu również wspomina o wątku żony i o odwołaniu, które złożył. Jak twierdzi, de facto nie wie, jak sprawy potoczyły się dalej, bo tak ma dosyć sądów, że zostawił je adwokatom. Na zgłoszeniu dla kandydatów nie było pytania, czy jest karany.

Łukasz Rogalski przesyła nam wyrok Sądu Rejonowego w Wolsztynie II Wydział Karny z grudnia 2017 roku, który potwierdza zarzuty "udzieleniu środków odurzających w postaci marihuany celem osiągnięcia korzyści majątkowej" w czterech przypadkach w latach 2011-2012.

Jak się okazuje podobne sprawdzanie kandydatów odbywa się też w innych miejscach Polski, również pod kątem kandydatów drugiej strony. "Wyrok? Żaden problem! Kandydat Koalicji Obywatelskiej prawomocnie skazany, ale i tak startuje" – donosi właśnie prawicowy portal niezalezna.pl. Chodzi o kandydata z Ostrołęki, który w 2013 roku został skazany prawomocnym wyrokiem za oszustwa internetowe.
"Cieszy się dobrą opinią"
W Wolsztynie obaj kandydaci nie znają się. Nie udało nam się skontaktować z drugim z nich (dlatego nie podajemy jego nazwiska), ale w mieście słyszymy o nim dobre opinie. – Kiedyś miał zatargi z prawem, ale wyszedł na prostą, cieszy się dobrą opinią. To o czym pisze ta gazeta, trzeba podzielić przez pięć albo dziesięć. Ona ma opinię lokalnego "Faktu". Zachowała się tak, jakby rzuciła kamieniem, to było nieuczciwe – słyszymy.

W mieście wskazują za to na inny wątek – że PiS, ale też inne partie, w ogóle miały problem z obsadzeniem kandydatów. – Pewnie poprosili Damiana i się zgodził, a teraz jemu się obrywa i wyciągają jakieś brudy sprzed lat. To wszystko było dawno temu – mówi jeden z mieszkańców.
W Wolsztynie PiS nie ma dobrych notowań. – Listy były tworzone na szybko. Brakowało chętnych, również w innych ugrupowaniach. Słyszałem, że niewiele osób chciało się zgłaszać. – potwierdza w rozmowie z naTemat Łukasz Rogalski. Jakie PiS ma tu szanse? – Niewielkie. PiS jest u nas słabą partią – odpowiada.

Przed publikacją swojego artykułu Łukasz Rogalski kontaktował się z szefem wolsztyńskiego PiS, usłyszał, że tak naprawdę Artur Walczak-Mortezaei nie zna dobrze tych kandydatów, był też zdziwiony informacjami o karalności, mówił, że nie ma narzędzi do tego, by kandydatów weryfikować.

Próbowaliśmy skontaktować się z szefem PiS, ale zgodził się na rozmowę tylko o konkretnej godzinie. Niestety, był wtedy nieuchwytny.

Co na to prawo? Cytujemy za serwisem samorzad.pap.pl:

Nie może kandydować na radnego:

• osoba pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu;
• osoba pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu;
• osoba ubezwłasnowolniona prawomocnym orzeczeniem sądu;
• osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe;
• osoba, wobec której wydano prawomocne orzeczenie sądu stwierdzającego utratę prawa wybieralności, o którym mowa w art. 21a ust. 2a ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów;
• osoba, która została pozbawiona biernego prawa wyborczego w państwie członkowskim Unii Europejskiej, którego jest obywatelem (dotyczy to obywateli UE, którzy nie są jednocześnie obywatelami polskimi). Czytaj więcej

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...