Wulgarna rozmowa z nastolatką to nie jedyny grzeszek Artura Hippego? W sieci pojawiły się inne zdjęcia

Artur Hippe miał kilka lat temu niewybrednie podrywać i zagadywać 14-latkę w sieci. Podobno takich przypadków było więcej.
Artur Hippe miał kilka lat temu niewybrednie podrywać i zagadywać 14-latkę w sieci. Podobno takich przypadków było więcej. Fot. Instagram.com / pokojartura
Takiego kandydata na radnego jeszcze nie było. 31-letni Artur Hippe z Rzeszowa miał w niewybredny sposób podrywać nieletnią dziewczynę w sieci. Teraz okazuje się, że podobno takich historii związanych z "politykiem" jest więcej. On sam krótko odciął się od spekulacji, a żadna ofiara nie zgłosiła się na policję. Niemniej, sytuacja jest z gatunku alarmująco podejrzanych.

"Masz fajną dupę", "Jak będziesz chciała poznać inny wymiar, to polecam siebie" – to najmniej drastyczne cytaty, które da się przytoczyć z domniemanej rozmowy pomiędzy Arturem Hippem a nastolatką, której screeny pojawiły się niedawno w sieci.

Na jednym ze zdjęć widać, że dziewczyna przyznaje się do swojego wieku. Napisała, że ma 14 lat. Do rozmowy miało dojść pięć lat temu. Nie wiadomo dlaczego dziewczyna dopiero teraz zdecydowała się opublikować te wpisy. Nie wiadomo też czemu nie poinformowała policji. W jej imieniu wypowiada się na Twitterze internautka, do której zgłosiła się 19-latka.
Użytkowniczka na Twitterze dodała też, że napisała do niej inna kobieta, z którą miał pisać Hippe. Ona też miała 15 lat.
Po publikacji tych screenów ruszyło internetowe śledztwo, a w serwisie Wykop.pl pojawiły się inne posty i informacje, które mają dotyczyć Hippe. Kandydat na radnego Rzeszowa jest w nich przedstawiany jako osoba ze skłonnościami do uporczywego nękania, wypisywania i zaczepiania kobiet, nawet tych nieletnich. Więcej screenów znajdziecie pod tym linkiem. Ale najważniejsze pytanie pozostało bez odpowiedzi.

Kim jest Artur Hippe?
W sieci mało jest informacji na temat kandydata do Rady Miasta Rzeszowa. Wiadomo tylko, że startuje z ramienia Kongresu Nowej Prawicy i jest jedynką na liście w okręgu numer cztery. Jego hasło wyborcze to "Słowność, Uczciwość, Przyzwoitość". To jego pierwszy start w wyborach i, jak podkreśla Nowa Prawica, nie jest członkiem tej partii.

Wiemy, że studiował turystykę i rekreację w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Uczelnia pisała o nim w 2013 roku, kiedy zapowiadał, że będzie kręcił horror. Jego motywem przewodnim były plemienne wierzenia, jakoby można było wyciąć odpowiedni fragment mózgu człowieka, aby uczynić go całkowicie uległym.


– Film miałby opowiadać o tajemniczej grupie ludzi, którzy żyją w Rzeszowie i mają takie właśnie możliwości. Pod przykrywką zabiegów polepszania samopoczucia przeprowadzają oni swoje eksperymenty. W rzeczywistości wycinają podczas takiej operacji właśnie ten fragment mózgu, który jest odpowiedzialny za uległość – mówił Artur Hippe.

I wydaje się, że ta uległość jako temat imponuje 31-latkowi, bo na jego Instagramie przewijają się podobne motywy w publikowanych zdjęciach. Ale dotyczą głównie kobiet i ich przedmiotowego traktowania.
Zastanawiająca twórczość
Artur Hippe dzieli się też swoimi przemyśleniami na blogu "Pokojartura". Wiele z nich zaadresowanych jest do kobiet. Jeden z wpisów zatytułował "Ładna = trudna?". Żali się w nim na płeć przeciwną.

"Nie wiem czy to reguła czy nie ale zauważyłem, że im bardziej dziewczyna jest ładna (tj. Ma kształtną figurę, okrągłości tu i tam, śliczną buzię, ma czym oddychać, posiada nogi modelki), tym bardziej jest wybredną, wyrachowaną tzw. 'zimną suką'. (…) Taka lala zbyt wiele w siebie zainwestowała i nie może pozwolić na to aby zainteresował się nią ktoś, kto w siebie zainwestował mniej niż ona. Reguła potwierdza tę zasadę. Niestety" – pisze Hippe.
Zawodowo pracuje jako event manager w jednej z rzeszowskich restauracji. Oprócz tego często zabiera publicznie głos, jest osobą energiczną, "grzeczną" i poukładaną. Wcześniej pracował m.in. jako technik w młodzieżowym centrum kultury, animator w centrum zabaw dla dzieci, aktor oraz wychowawca na obozie wakacyjnym.

"Robiłem sobie jaja"
Jeśli wierzyć w wiarygodność opublikowanych w sieci rozmów, to takie czyny mogą być karalne. To samo zresztą zasugerowano Hippemu na Twitterze. 31-latek skomentował to, po czym usunął wpis oraz... swoje konto w serwisie Ale internet nie zapomina. Oto jak tłumaczył się ze stawianych mu zarzutów.

"W odpowiedzi na zarzut. Po pierwsze są to wiadomości wyrwane z kontekstu. Po drugie wszystko było pisane w żartach. Po trzecie do żadnego spotkania nie doszło, bo akurat wtedy robiłem sobie jaja. Uważam to za pomówienie" – napisał.
My również próbowaliśmy się z nim skontaktować, niestety bezskutecznie. Zasięgnęliśmy za to opinii na temat kandydata w Radzie Miasta.

– Kojarzę go, ale nie znam za dobrze – mówi naTemat Konrad Fijołek, przewodniczący PiS w miejskiej radzie w Rzeszowie. – Aż trudno mi uwierzyć w te informacje, to tragiczna sytuacja. Żal mi go, bo ten chłopak nie był znany z jakichś skandalicznych zachowań, sprawiał wrażenie trochę ekscentrycznego, ale żeby od razu ładować się w taką kabałę to nieprawdopodobne – dodaje.

Wyjaśniamy sprawę
Do afery wokół Hippego odniósł się też Łukasz Beltera, lider podkarpackich struktur Kongresu Nowej Prawicy. Też jest w szoku po tym, co usłyszał i zapewnił, że partia zajmuje się wyjaśnieniem tej sprawy.

– Ten pan nie jest członkiem naszej partii, jedynie kandyduje z naszych list do rzeszowskiej rady miasta – powiedział portalowi nowiny24.pl Belter. Zaznaczył przy tym, że nie wyklucza opcji skreślenia Hippego z listy kandydatów do rady miasta.
Z kolei "Gazeta Wyborcza" dotarła do sekretarza generalnego partii – Leszka Samborskiego.

– Sprawa jest badana. Nie wiemy, kim jest ta dziewczyna, która pisała z panem Hippe. Nie wiemy, czy to prawda. Jeśli tak, to dlaczego ta osoba nie zawiadomiła prokuratury? – pyta Samborski.

– Pan Hippe napisał oświadczenie na Twitterze, w którym tłumaczy się z tej historii. Komitet wyborczy nie może teraz nic zrobić. Pan Hippe musiałby sam zrezygnować ze startu w wyborach – dodaje.

Nam udało się skontaktować z prezesem Kongresu Nowej Prawicy Stanisławem Żółtkiem, który stwierdził, że jeśli sprawa nie jest uznana za przestępstwo, to nie ma na razie o czym rozmawiać.

– Młodzież flirtowała, flirtuje i mam nadzieję, że w przyszłości będzie flirtować. Ja jak miałem 14 lat, to też flirtowałem, tylko nie było internetu. Jakby okazało się, że popełnił jakieś przestępstwo, to od tego jest prokuratura – mówi szef KNP.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...