Historia pana Włodka poruszyła internautów w całej Polsce
Historia pana Włodka poruszyła internautów w całej Polsce Fot. Katarzyna Gapska

Żuk pana Włodka spłonął wraz z książkami, które od 13 lat sprzedaje na targowisku w Tczewie. Dzięki internetowej pomocy zorganizowanej dla księgarza-amatora udało się nie tylko kupić nowe auto, zebrać książki, ale i skorzystają na tym też inni potrzebujący.

REKLAMA
Ktoś podpalił samochód pana Włodka miesiąc temu. Żuk służył mu za sklep z książkami. Spłonęło łącznie około 1500 tomów. – Bywało lepiej, bywało gorzej. Sprzedawałem towar za niewielkie pieniądze, często oddawałem za darmo – mówił reporterce naTemat, Darii Różańskiej. Wielkiego zysku z tego nie miał: od kilkuset do tysiąca złotych. Cały reportaż z Tczewa znajdziecie pod tym linkiem.
Tczewska fotografka Katarzyna Gapska zainicjowała internetową zbiórkę na pana Włodka. Odzew był ogromny. Internauci podarowali ponad 80 tys. złotych. 6 tys. poszło na auto, którego pomogli znaleźć "Łowcy Żuków". Pojazd trafił już do nowego właściciela.
– Jest niezły, powiem po angielsku. A jak Anglik mówi "niezły", to znaczy, że jest super – skomentował w Radiu Gdańsk swoje nowe auto pan Włodek. Żuk należał wcześniej do strażaków. Na jego karoserii dodano logo "Włodka Książkowego".
Pan Włodek dostał też setki książek od osób z całej Polski - teraz je przegląda i segreguje. Część pieniędzy, które zostaną ze zbiórki internetowej, trafi do innych potrzebujących osób z Tczewa. Radio Gdańsk informuje, że wsparcie otrzyma m. in. poruszająca się na wózku pani Kasia, która zbiera na specjalną platformę dla niepełnosprawnych.
źródło: "Dziennik Bałtycki"