"Policjantów z tego oddziału nazywamy 'zomolami'". Sierżant Bagieta patroluje YouTube

Sierżant Bagieta pokazuje na YouTube jak wygląda praca w policji.
Sierżant Bagieta pokazuje na YouTube jak wygląda praca w policji. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Odkrycie Sierżanta Bagiety było jak ten moment, kiedy po kilkunastokrotnie powtórzonym "przepraszam, ja już nie będę", policjant puszcza ci oko i odstępuje od wypisania mandatu. – Są momenty, kiedy trzeba być stanowczym i bezwzględnym dla sprawcy, kiedy jednak możemy pośmieszkować z ludźmi, robimy to i chciałbym, żeby ludzie dojrzeli tę naszą normalną twarz – mówi naTemat najluźniejszy policjant YouTube'a.


Kiedy byłem młodszy, do pracy w Policji nie zachęcał Joachim Brudziński tylko Olgierd Halski, James Crockett i Harry Callahan. Twardzi goście, często działający na granicy prawa, przyciągali do świata, w którym codziennie, w najbardziej prymitywnej formie, dobro walczyło ze złem. I od razu był mniejszy wstyd, jak musiałeś zostać policjantem w popularnej podwórkowej zabawie.

Zgodnie z badaniem OBOP z marca tego roku aż 68 proc. rodaków darzy policjantów zaufaniem. Pozostałe 32 proc. nie skończyło jeszcze pryskać "CHWDP" na ścianie garażu sąsiada. Także do tych drugich, ze swoim przekazem, próbuje uderzyć Sierżant Bagieta - policjant, który od kilku tygodni opowiada o swojej pracy na YouTube.
Z rozmowy z Bagietą dowiedzieliśmy się na kogo w Policji mówi się "ruchacze" oraz co jest najgorszego w pracy funkcjonariusza w granatowym mundurze. Chyba żaden młody policjant na starcie kariery nie spodziewa się, że kiedyś będzie musiał zamknąć trójkę homoseksualistów chorych na AIDS, którzy umówili się na wspólny seks. O wszystkim przeczytacie poniżej.

"Psy", "bagiety", "miśki" - ludzie różnie nazywają Waszą profesję. A jak sami policjanci mówią o sobie w kuluarach?

Różnie. Jeżeli mówimy o drugim policjancie to najczęściej zwracamy się "gliniarz" albo "pies". Nie znam policjanta, który obraziłby się za "psa". W końcu pieski to bardzo fajne zwierzęta (śmiech). Często zaznaczamy też, w jakim wydziale ktoś pracuje i tak: na policjanta oddziału prewencji mówimy "Zomol", na policjanta drogówki "Ruchacz", na operacyjnego "Oper" na przewodnika psa tropiącego "Psiarczyk", naczelnik jest "Naczosem" a kierownik to po prostu "Kiero".


Myślę, że co jednostka to pewnie inne obyczaje i nazewnictwo. Co do "bagiet", zauważyłem że młodsi funkcjonariusze, tacy jak ja, którzy z kulturą memów są w miarę na bieżąco, rzucają czasem "bagiety już jado". Internety to potęga przekazu również w Policji.

Nikt z kolegów i przełożonych nie ma Ci za złe, że opowiadasz w necie, co się dzieje w czasie akcji?

Teoretycznie nic do mnie nie powinni mieć, bo robię to w czasie wolnym od służby. Poza tym nie ujawniam żadnych niejawnych informacji, danych personalnych czy szczegółów pracy operacyjnej. Tak naprawdę wszystkie podawane przeze mnie informacje są powszechnie dostępne, z wyjątkiem moich historyjek z roboty. O nich wie tylko moje środowisko i myślę, że dla cywila to jest najciekawsze.

Jeżeli chodzi o praktykę jest różnie - jak to z ludźmi. Niektórzy mówią, że spoko sprawa, ocieplam wizerunek i pokazuję, że policjant może być dobrym ziomkiem. Inni twierdzą, że to, co robię jest niepoważne i próbują doszukać się jakichś przewinień dyscyplinarnych z mojej strony. Nie należy się tym przejmować, bo jak już wspomniałem, nie uważam, żebym robił coś złego. Generalnie, za Bagietę żadnych konsekwencji nikt ode mnie nie wyciągnął.
Twój kanał poza opowiadaniem ciekawych historii z akcji, niesie ze sobą pewien walor edukacyjny, zwłaszcza dla osób zainteresowanych służbą w granatowym mundurze. Chcesz w ten sposób zachęcić chłopaków i dziewczyny do pracy w Policji?

Zachęcenie ludzi do pracy w Policji nie było moim głównym celem, według mnie trzeba to po prostu czuć. Ktoś ma być policjantem, ktoś drugi lekarzem, baleriną czy maklerem giełdowym. Moim zdaniem zachęcanie do służby powinno leżeć po stronie pracodawcy. Jeśli jednak efektem ubocznym moich filmików będzie to, że jakiś chłopak czy dziewczyna uzna, że tym policjantem chce zostać, to będę się bardzo cieszył.

Wcześniej oglądałem dużo amerykańskich policyjnych youtuberów takich jak Mike the Cop, Officer401 czy Donut Operator i pomyślałem, że chciałbym zrobić coś takiego jak oni. W Polsce nikt wcześniej się na to nie odważył albo nie chciał tego zrobić. Faktyczną motywacją do stworzenia kanału było pokazanie mojej pracy, tego z czym policjant musi się codziennie na ulicy zmagać i mnie jako normalnej mordeczki, z którą można pogadać na wiele różnych tematów.

W Polsce niestety cały czas panuje takie przekonanie, że policjant to jest poważny pan, który przyjeżdża jak dzieje się coś złego albo po to, żeby wlepić mi mandat. Jasne, to też jest część naszej pracy, ale niestety, przez takie myślenie, tworzy się bariera między społeczeństwem a policjantami. W takim ułożeniu obie strony zachowują się w swojej obecności tak, jakby w pewnych częściach ciała miały powtykane kije.

Są momenty, kiedy trzeba być stanowczym i bezwzględnym dla sprawcy, kiedy jednak możemy pośmieszkować z ludźmi, robimy to i chciałbym, żeby ludzie dojrzeli tę naszą normalną twarz.

Twój styl wypowiedzi jest mocno uliczny. Gdzie się wychowałeś?

Wiedziałem, że padnie to pytanie. Wielu widzów zwraca na to uwagę. Wychowałem się na obrzeżach Sosnowca w domu z moją rodziną. Nie miałem trudnego dzieciństwa, wszystko było spoko. Raczej kwestia późniejszego towarzystwa i ogólnej kultury, którą się otaczam i z którą obcuję w pracy. Człowiek tym nasiąka i trochę nieświadomie zaczyna tego używać. Krótko mówiąc, "mordeczkowania" nauczyłem się od znajomych.
Tak jak wspomniałeś, ludzie w Polsce dość nieufnie spoglądają na policyjny mundur. Czy wśród komentarzy i wiadomości, które dostajesz od widzów, wylewa się hejt?

Powiem ci, że jestem mega pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się dużo większego hejtu, tymczasem od niecałych dwóch miesięcy, odkąd prowadzę kanał, nie dostałem ani jednej prywatnej wiadomości z bluzgiem. Komentarze na YouTube to co innego, ale tam też nie ma tego dużo. Wszystko ogranicza się właściwie do napisania "CHWDP" albo "JP" czy "ACAB".

Komentarz, z którego najbardziej darłem łacha, brzmiał: "Mam nadzieję, że cię zaj***ą na służbie psie, a twoje dzieci będą powoli zdychały na raka. Pozdrawiam". Zacząłem tego używać jako nieformalne powitanie z moją dziewczyną. Pozdrawiam tego pana za kreatywność i wyjście poza klatkę "acabowania".

Aż ciężko uwierzyć, że takie hasła nie robią na Tobie wrażenia. Czy zatem zdarza Ci się jeszcze czuć strach i mieć miękkie nogi, kiedy dostajesz wezwanie na akcję? W czasie którego wyjazdu najbardziej się bałeś? Co się wtedy zdarzyło?

Jak jedziesz na interwencję "na bułach i z gwizdkami" (czyli z sygnałami), bo wiesz, że jest jakieś zagrożenie życia i zdrowia - ktoś biega z nożem po rynku czy konkubent bije żonę, to raczej o tym nie myślisz. Wtedy jest adrenalina i chęć dojechania na miejsce jak najszybciej. W czasie samej interwencji, nawet jak ona się zamienia w jakąś bijatykę, też nie ma czasu na strach.

Dopiero potem przychodzi taka chwila przemyślenia "K**wa, mogłem z tego nie wrócić" albo "a jakby on mnie tym nożem je***ł, albo mnie połamał". Raz bałem się naprawdę serio. To było w czasie zabezpieczenia peronów dworca kolejowego podczas jakiegoś ligowego meczu. Byłem tylko ja i kolega na korytarzu, a w naszą stronę zaczęło iść z 30-40 pseudokibiców.

My z kumplem staliśmy i oczywiście nikt po sobie nie chciał dać poznać, ale mieliśmy już 4 kg w gaciach. Na szczęście za kilkadziesiąt sekund, zza naszych pleców, wybiegły OPP [Oddziały Prewencji Policji - przyp. red.] z tarczami i całym sprzętem, zrobili tyralierę i było po strachu. Kibolom rura zmiękła i gdzieś się rozeszli, ale wtedy faktycznie się bałem.

Co jest najgorsze w pracy policjanta?

Interwencje z dziećmi i powiadamianie bliskich o śmierci. Najgorsze jest odbieranie dzieci pijanym rodzicom i powiadamianie rodziców o śmierci dziecka. Raz musiałem to zrobić i nie chce mi się o tym opowiadać.
Czy długo trzeba oswajać się z czyjąś śmiercią? Czy funkcjonariusz, który musiał postrzelić lub zastrzelić przestępcę, może liczyć na wsparcie psychologa?

To akurat nie jest pytanie do mnie, bo ja na szczęście nigdy nie musiałem oddawać strzału do człowieka. Wyciągnąć broń tak, strzelić nie. Znam dwóch policjantów, którzy postrzelili innego człowieka i sprawiają wrażenie, że mają z tym luz, ale wiele osób po prostu dusi to w sobie. Wsparcie ze strony psychologa faktycznie jakieś jest, ale nie wiem, jak to dokładnie wygląda, bo nie musiałem i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał z niego korzystać

Co do obcowania ze śmiercią na służbie to najgorszy jest ten pierwszy raz "na zgonie" i jakieś wypadki komunikacyjne z poważnymi urazami, czy jakieś brutalne samobójstwa typu skok z wysokości. Kolega był na akcji, gdzie facet oblał się stężonym kwasem mrówkowym i w ten sposób popełnił samobójstwo. Podobno widok okropny.

Nie możesz czy nie chcesz pokazywać twarzy w nagraniach?

Nie chcę, ale zdaję sobie też sprawę z tego, że gdybym ją pokazał to wiele ścieżek kariery by się za mną zamknęło.

Akcja z homoseksualistami chorymi na AIDS była najbardziej niewiarygodną historią, która przydarzyła Ci się na służbie?

Chyba z kategorii "abstrakcja" to tak. Z kategorii "gore" to chyba ta ostatnia z bryzganiem krwią, o której opowiadałem w moim filmie.
Od zawsze chciałeś zostać policjantem?

Do 23. roku życia mieszkałem z dziadkiem, który służył w Policji i byłem przesiąkniętym tym światem. Non stop przychodziłem do niego, żeby opowiadał mi o swojej pracy. Dziadek był strasznie przejęty tym, że mnie to tak jara. Pamiętam, jak kiedyś przyniósł do domu teczkę technika kryminalistyki.

To był najlepszy dzień mojego życia. Wiesz tam jest masa różnych proszków, fiolek, szczypców, pędzelków, folii daktyloskopijnej itp. Jako mały gnojek byłem tym po prostu zachwycony. W liceum trochę mi się zmieniło, przez parę lat miałem nawet punkowy zespół (śmiech). W głębi duszy zawsze wiedziałem, że będę gliniarzem. Tak jak dziadzio oczywiście.

Jaki filmik najbardziej chciałbyś teraz zrealizować?

Bardzo chciałbym zrealizować filmik - wywiad z policyjnym misjonarzem z Kosowa i z Afryki. Dwa osobne. Wiem, że to jest większe przedsięwzięcie i muszę się do tego przygotować i złapać różne kontakty, ale to jest do zrobienia i wiem, że mi się uda. To będzie chyba najciekawsza rozmowa mojego życia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
0 0Chaos po roku bez użytkowania wieczystego. Już mówi się o nowym podatku
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Nie chcemy nudy, chcemy DRAMY. Ten odcinek "Rolnik szuka żony" zaspokoił odwieczną ludzką potrzebę
RECENZJA 0 0Bez coming outu Elsy, ale wciąż "ma tę moc". O "Krainie lodu 2" znów będzie głośno
POLECAMY 0 0Nigdy się nie poddawaj – tego uczy kino. 10 tytułów, które powinien zobaczyć każdy mężczyzna
Volvo 0 0W mieście Volvo ci więcej. Kompaktowy XC40 to SUV gotowy na (prawie) wszystko