Najpierw Batman, potem odwyk. Teraz amerykański gwiazdor stara się wrócić do gry

Affleck przez chwilę był w życiowym dole. Teraz ma szansę na powrót
Affleck przez chwilę był w życiowym dole. Teraz ma szansę na powrót Fot. 123rf
Rozwiódł się, stracił rolę Batmana (prawdopodobnie), przytył, spadł na dno. Alkoholizm zawładnął życiem Bena Afflecka, jednak gwiazdor się nie poddał. Teraz amerykańskie media publikują jego zdjęcia z szerokim uśmiechem na twarzy i w opinających mięśnie t-shirtach. Wróci do życia?


Trudno jest walczyć z chorobą alkoholową, a Ben Affleck wie o tym niestety bardzo dobrze. Zresztą skłonność do uzależnień ma niemal w genach.

Przyznał to jego młodszy brat Casey w wywiadzie dla magazynu "People”. – Ben jest nałogowcem, jest alkoholikiem. Moi dziadkowie są w większości alkoholikami. Mój ojciec jest najgorszym alkoholikiem, jakiego możesz sobie wyobrazić i jest trzeźwy od 30 lat. Ja sam jestem trzeźwy od niecałych sześciu – mówił we wrześniu laureat Oscara za "Manchester by the Sea”.


Ben wpisał w tę historię alkoholizmu w rodzinie Afflecków niemal wzorcowo.

Pierwszy raz na odwyk trafił w 2001 roku, kilka miesięcy po premierze hitu "Pearl Harbor”, czyli patetycznej produkcji, którą dziś trudno oglądać na poważnie (ten film jest naprawdę zły).

Po raz drugi Affleck przestąpił próg kliniki odwykowej kilkanaście lat później. W marcu ubiegłego roku podzielił się na Facebooku informacją, że zakończył terapię. "Borykałem się z alkoholizmem już w przeszłości i będę dalej z nim walczył" – wyznał.

Jednak jak wie każdy, kto zmagał się lub zmaga z uzależnieniem, ta walka łatwa nie jest. Ba, jest jedną z najtrudniejszych.

Affleck trafił po raz trzeci na odwyk w sierpniu tego roku.

Drewno i Batman
Bena Afflecka można lubić lub nie. Nazywa się go jednym z najbardziej drewnianych aktorów w Hollywood i tym mniej zdolnym Affleckiem, któremu lepiej wychodzi robienie filmów, niż w nich granie (ma dwa Oscary: za scenariusz do "Buntownika z wyboru” i wyreżyserowany przez niego film "Argo”).


Do tego albo ma tragicznego agenta, albo wyjątkowy słaby nos do filmów, bo w jego aktorskiej filmografii obok niezłych tytułów, jak "Zaginiona dziewczyna”, "Miasto złodziei” czy "Księgowy” są takie koszmarki jak "Gigli” (efekt jego dziwacznego romansu z Jennifer Lopez) czy niezapomniany "Daredevil”.


Powstają z nim memy. Jak te z jego przerażoną miną, którą zrobił podczas jednego z wywiadów promującego "Batmana v Supermana: Świt sprawiedliwości”, kiedy dowiedział się, że film miażdżą krytycy i fani. Albo te, na których zrezygnowany życiem pali papierosa. "The Cut” zamieścił nawet "smętną galerię Bena Afflecka palącego papierosa w obliczu egzystencjalnego bólu”.

Internet wydał również wspólny krzyk rozpaczy, kiedy w 2014 r. ogłoszono, że Affleck zostanie nowym Batmanem. Nikt go w tej ikonicznej roli nie widział, przywidywano, że będzie klapa, jak w przypadku "Daredevila”, a sieć znowu zalała fala prześmiewczych memów i filmików (na przykład tych ze "Smutnym Batmanem", bo w takiej do bólu poważnej wersji przedstawiały go pierwsze zdjęcia z Affleckiem w tej roli).
Jednak mimo tych śmieszności i śmiesznostek nie ulega wątpliwości, że Ben Affleck wielką gwiazdą jest. Nawet jeśli nie jesteś znawcą kina, znasz jego nazwisko. Oglądałeś na pewno przynajmniej jeden film, w którym występuje. Znasz memy. Czytasz ten tekst.

Kryzys wieku średniego?
Dlatego, kiedy Affleck zaczął się sypać, zrobiło się smutno. Mimo że historie u upadkach gwiazd czytają się jak szalone, a tabloidy mają wtedy używanie ze zdjęciami w stylu "znany aktor wygląda jak bezdomny, bije fotografa i pije piwo na chodniku”, to ludzie trzymają jednak w głębi duszy kciuki za ulubieńca z ekranu, który spadł na chwilę na dno.

O tym, że z Affleckiem jest źle, świat dowiedział się w 2015 r., kiedy jego żona, aktorka Jennifer Garner, ogłosiła separację.

Ben i Jennifer byli jedną z normalniejszych i sympatyczniejszych par Hollywood. Byli razem od 2004 roku (czyli długo jak na hollywoodzkie standardy), woleli dom, niż czerwone dywany, często spędzali czasem z dziećmi (córkami: 13-letnią dziś Violet, 9-letnią Seraphiną i 6-letnim Samuelem), wyglądali na dobrych przyjaciół i na zgrany duet.
Potem wyszło na jaw, że Affleck podobno miewał romanse (w tym z nianią) i coraz częściej zaglądał do kieliszka.

Internet zaczął huczeć i buczeć. Coraz częściej pojawiły się zdjęcia Afflecka, na których nie wyglądał jak jaśniejąca gwiazda. Workowate ubrania, zbolała mina, zarośnięta twarz. Widać było wyraźnie, że powoli traci kontrolę nad swoim życiem.

Niektórzy mówili, że Affleck ma wyraźnie kryzys wieku średniego. 46-latek związał się z 22-letnią modelką "Playboya” Shauną Sexton, chodził na imprezy, woził się designerskimi samochodami. W 2017 roku nie pracował w ogóle.

Pod znakiem zapytaniem stanęła też przyszłość Afflecka jako Batmana. DC Universe, które radzi sobie na razie znacznie gorzej, niż Marvel Cinematic Universe (z którego zresztą zgapiło pomysł na komiksowe uniwersum), ma jedną najjaśniejszą gwiazdę. I nie jest to wcale Affleck, jak przewidywali producenci, ale Gal Gadot, czyli filmowa Wonder Woman.

Affleck zagrał Bruce’a Wayne’a (z odpowiednią ilością egzystencjalnego smutku) w trzech filmach, ale co z zapowiadanym osobnym filmem o Batmanie? Nie wiadomo. Najpierw on sam miał go reżyserować, ale się wycofał. Teraz coraz częściej mówi się, że ani on, ani Superman Henry Cavill (czyli nowy Wiedźmin) w kolejnych filmach cyklu się nie pojawią.

Wiadro zimnej wody
Było źle. Tak źle, że postanowiła interweniować Jennifer Garner. Aktorka wsadziła Afflecka w samochód i zawiozła prosto do kliniki odwykowej w Los Angeles. Wcześniej pojawiły się plotki, że błagała go, żeby wrócił na prostą dla swoich dzieci i nazywała go wprost samolubnym i dziecinnym.

„Jen nie chce, żeby jej dzieci dorastały bez ojca”, wyznał „bliski znajomy pary” dziennikarzom portalu Radar Online.
To chyba wstrząsnęło Affleckiem, który wytrwał na odwyku i przebył cały 40-dniowy program. Zaczął codziennie ćwiczyć, spotykać się z terapeutą, czytać. Na zdjęciach zrobionych przez paparazzi wygląda znacznie lepiej, porządnie. Wróciła jego tężyzna fizyczna. Może to znak, że będzie walczył o rolę Batmana?

Aktor zerwał też z Sexton. A oprócz tego – mimo że on i Garner sfinalizowali rozwód w październiku – niedawno pojawili się razem z dziećmi w kościele. Wszyscy byli uśmiechnięci, a plotkarskim portalom nie umknęło, że byli małżonkowi wydają się być w dobrej komitywie.

Dla siebie i rodziny
Aktor chce wrócić do życia. Świadczy o tym opublikowane 4 października na Facebooku i Instagramie (co robi rzadko) oświadczenie.

"Wsparcie, które otrzymałem od rodziny, kolegów i fanów znaczy dla mnie więcej, niż mogę to wyrazić. Dało mi ono siłę i było mi pomocą w rozmawianiu o mojej chorobie z innymi. Walka z uzależnieniem jest trudna i na całe życie. To praca na cały etat” – wyznał Affleck.
Ben Affleck
aktor

Walczę dla mnie i mojej rodziny.

Aktor podziękował także tym, którzy otwarcie mówią o swoich zmaganiach z uzależnieniem: "Wasza siła jest inspirująca i jest dla mnie wsparciem w sposób, który wydawał mi się niemożliwy. Świadomość, że nie jest się samym, pomaga. Szczególnie wtedy, kiedy musiałem przypomnieć sobie, że jeśli masz problem, wyciągnięcie ręki po pomoc jest znakiem odwagi, a nie słabości czy porażki”.

Zapewnił, że będzie walczył dalej: "Mam nadzieję, że na tej drodze mogę być przykładem dla innych, którzy walczą”.

Pozostaje życzyć powodzenia. Wszyscy lubimy szczęśliwe zakończenia.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Actina 0 0Stąd wyjdą przyszli zwycięzcy turniejów gamingowych. Dom marzeń każdego gracza
Kazar 0 0Przestaniecie tęsknić za latem. Wczesnojesienna kolekcja Kazar to kwintesencja stylu

INNPOLAND