
W niedzielę rano przy Nabrzeżu Norweskim w Gdyni rozpędzony samochód wpadł do kanału portowego. Rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej w Gdyni potwierdził, że wewnątrz znajdowały się dwie osoby, jednak po wyciągnięciu samochodu na powierzchnię, zdementowano tę informację. Wewnątrz Seata znaleziono zwłoki jednej osoby.
REKLAMA
Strażacy otrzymali zgłoszenie o wypadku w niedzielę po godz. 5 rano. Na miejscu wyraźnie było widać ślady auta, które z dużą prędkością przebiło szlabany i wpadło do kanału portowego. – Po godzinie 7 rano mieliśmy już potwierdzenie z monitoringu, że pojazd wpadł do wody – mówił Wirtualnej Polsce Andrzej Bornowski – rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej w Gdyni.
Po sprawdzeniu zatopionego samochodu przez nurków około godz. 7:30 potwierdzono, że w środku pojazdu były dwa ciała. Po wyjęciu samochodu na brzeg policja zdementowała tę informację. Wewnątrz auta znaleziono zwłoki jednej osoby.
Mężczyzna znaleziony w pojeździe ma około 30 lat - jego personalia nie są na razie znane, ale samochód ma rejestrację spoza województwa pomorskiego.
– Samochód wjechał z impetem na teren terminalu około godziny. 3.30, złamał szlaban i znikł z oczu pracownikom portu. Były podejrzenia, że wjechał do wody. Łódź straży pożarnej przeszukała teren nabrzeża i przypuszczenia te się potwierdziły. Pod wodą odnaleziono samochód – poinformował TVN24 kom. Krzysztof Kuśmierczyk, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.
Śledczy ustalają przyczyny tragedii. Policjanci nie wykluczają samobójstwa, jednak rozpatrywane są różne hipotezy.
Źródło: TVN24
