"Zjechał z trasy, wyłączył silnik, próbował dotykać po udzie". Kierowca Ubera pod ostrzałem

Zdjęcie poglądowe.
Zdjęcie poglądowe. Fot. naTemat
Liwia na Facebooku opisała swoją historię po to, by przed kierowcą Ubera ostrzec inne kobiety. "Zjechał z planowanej trasy, wyłączył silnik i przesiadł się do tyłu, zatrzaskując zamki. Usiadł blisko, złapał za dłoń, próbował dotykać po udzie" – czytamy. Sprawą zajmuje się już policja, mężczyzna stracił możliwość korzystania z Ubera.

Historia Liwii
Liwia przed 5:00 rano wracała z Warszawy na Zacisze. Zamówiła Ubera. Przyjechał mężczyzna o egzotycznie brzmiącym imieniu. Wsiadła. Najpierw ją komplementował. Ni stąd, ni zowąd zjechał z planowanej trasy. "Wyłączył silnik, przesiadł się do tyłu, zatrzasnął zamki" – opisała kobieta w mediach społecznościowych.

Edit : TAK, SPRAWA ZOSTAŁA JUŻ ZGŁOSZONA NA POLICJĘ Ku przestrodze dla innych dziewczyn, będących potencjalnymi...

Opublikowany przez Liwia Dobosz Sobota, 20 października 2018
"Usiadł blisko, złapał za dłoń, próbował dotykać po udzie" – relacjonowała ku przestrodze. Zareagowała szybko. Powiedziała, że jeśli nie przestanie i nie odwiezie jej do domu, to zawiadomi policję.
Wrócił na miejsce kierowcy i ruszył. Ale nadal nie odpuszczał: "Nie minęła chwila, zadał pytanie namawiające do czynności seksualnych, aż głupio mi je tu zacytować.... Wielokrotnie zatrzymywał samochód, namawiając mnie do kontaktu. Kiedy wreszcie byliśmy pod moim domem nie zatrzymał się, zaczął znów skręcać w boczne uliczki non stop błagając, żebym zgodziła się na jego ekhm, "propozycję"– czytamy na Facebooku.
Ostatecznie – jak wynika z relacji kobiety – ta trafiła do domu. Ale – jak zaznaczyła – musiała go "błagać, żeby otworzył zamek i ją wypuścił". O sprawie poinformowała Ubera i policję. Jarosław Sawicki z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie potwierdza nam, że takie zgłoszenie wpłynęło. Ale o szczegółach sprawy na razie mówić nie może. Liwia do czasu publikacji tekstu nie odpowiada na naszą prośbę rozmowy.

"Błagał, żebym wzięła jego numer"

"Jechałam z nim wczoraj, całą trasę byłam namawiana na zostanie jego księżniczką oraz nagabywana na to, żeby wziąć jego numer telefonu" – napisała pod postem Liwii Zuzia. Swoje słowa potwierdziła screenshotem z innej aplikacji – Taxify. – To na pewno ten sam człowiek – mówi nam Zuzia. Zaczęło się niepozornie: na początku kierowca zapytał o to, jak jej minął dzień. Odpowiedziała grzecznie, ale kończąc rozmowę.

– On nie dawał za wygraną. Interesowało go skąd pochodzę, czy mam chłopaka. Kilka razy padło pytanie, czego mi brakuje. Mówił, że on mi zapewni wszystko, że będę jego księżniczką, że zabierze mnie na zakupy, do kina i błagał, żebym wzięła jego numer. Sprawę zgłosiłam do Taxify, ale do dziś nie uzyskałam odpowiedzi – relacjonuje.

Alexa Kartsel, country managera Taxify, tłumaczy nam, że 3 września kierowca został zablokowany. A to dlatego, że samochód, którym jeździł nie spełniał standardów – unosił się w nim silny zapach papierosów.

– Bezpieczeństwo osób zamawiających przejazd przez Taxify jest dla nas niezwykle ważne. W związku z tym po informacjach o jego niewłaściwym zachowaniu, zdecydowaliśmy się zablokować go na stałe. Pragnę jednak dodać, że do Taxify nie wpłynęły zgłoszenia o tego typu zachowaniu wobec pasażerów – dodaje Kartsel.

"Genitalia podczas jazdy

W mediach społecznościowych rozpoczęła się dyskusja. Jedna z kobiet zaapelowała, by Uber większą wagę przywiązywał do doboru kierowców. I krótko opisała swoją sytuację. "Też miałam nieprzyjemne doświadczenie z jednym z panów, którego genitalia byłam zmuszona oglądać przez cały czas trwania jazdy" – wytknęła.


Do Agnieszki (imię zmienione – red.) na terapię trafiło trzech kierowców Ubera. – Jeden miał wyrok za gwałt, a dwóch pozostałych za znęcanie się nad rodziną – słyszymy od terapeutki.

– Niestety nie jesteśmy w stanie zweryfikować prawdziwości takich informacji. Bezpieczeństwo naszych użytkowników jest dla nas absolutnym priorytetem, dlatego każdy kierowca, który chce rozpocząć współpracę z Uberem, musi dostarczyć nam zaświadczenie o niekaralności. To dokument państwowy, który wydaje polski sąd – jakiekolwiek wykroczenia tego typu eliminują możliwość korzystania z aplikacji – tłumaczy nam Ilona Grzywińska-Lartigue, dyrektor komunikacji na nasz region Europy w Uberze.

I dodaje: – Dopóki nie uzyskamy jasnej odpowiedzi ze strony policji, że nic tam się nie wydarzyło, to kierowca nie ma możliwości korzystania z platformy.

Zadzwoń albo wyślij SMS
– Taka sytuacja może zdarzyć się w każdej korporacji, dlatego trzeba być rozsądnym przy wyborze operatora – radzi podkomisarz Robert Opas z Komendy Głównej Policji w Warszawie.

Co robić, kiedy czujemy się zagrożeni, a właśnie jedziemy z kierowcą, którego zamówiliśmy przez aplikację? – dopytuję. – Policja jest od tego, żeby w takiej sytuacji pomóc. Możemy wykonać telefon lub wysłać SMS-a na policję czy straż miejską – mówi Opas.
Podkom. Robert Opas
Komenda Główna Policji w Warszawie

Telefony - standartowy 112/997 - oraz SMS interwencyjny (w Warszawie) 723 986 112 (także dla osób głuchoniemych). Ponadto polecam aplikacje "Moja komenda", gdzie również można m.in. połączyć się z wybraną jednostką lub wybranym dzielnicowym jednym kliknięciem.

Ale w tym zakresie działa też sam Uber. W zeszłym tygodniu firma ogłosiła wprowadzenie nowych funkcji, które mają wzmocnić bezpieczeństwo i użytkowników, i kierowców.

– Na przykład za pomocą przycisku bezpieczeństwa pasażerowie, kierowcy oraz dostawcy będą mogli zadzwonić bezpośrednio z poziomu aplikacji do obsługi pomocy i służb ratunkowych – tłumaczy Lartigue.

Zostanie także uruchomione centrum bezpieczeństwa – infolinia będzie działać całą dobę przez siedem dni w tygodniu. – To specjalna zakładka, w której użytkownicy mogą otrzymać informacje dotyczące bezpieczeństwa, w tym m.in. kontakt do zespołu ds. bezpieczeństwa, informacje na temat kierowcy, samochodu, trasy, lokalizacji GPS oraz systemu ocen i komentarzy – słyszymy od dyrektor komunikacji na nasz region Europy w Uberze.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...