
Sejm uchwalił , a Senat przegłosował wolne w dniu 12 listopada. Ustawa o szczególnym uświetnieniu setnej rocznicy odzyskania niepodległości trafiła na biurko prezydenta i czeka na jego podpis. Tymczasem Roman Giertych ma pomysł na kompromisowe rozwiązanie i proponuje wolne w ... Wigilię.
REKLAMA
W tym roku Polska obchodzi setną rocznicę odzyskania niepodległości. Historycy od lat mają problem z tą datą, 11 listopada jeszcze w okresie międzywojennym rozpalał emocje, byli tacy, którzy przekonywali, że święto niepodległości powinno być obchodzone w październiku. A tu jeszcze Sejm i Senat w tym roku dołożył nam nową datę i przegłosował wolne w dniu 12 listopada.
Ustawa trafiła już na biurko prezydenta i czeka na podpis. Choć przeszła przez parlament jak burza to wciąż budzi wiele emocji, analitycy liczą koszty kolejnego wolnego dnia, kolejne grupy zawodowe zwracają uwagę, że ich to nie dotyczy i czują się pokrzywdzone, lekarze mówią o odwołanych operacjach zaplanowanych wiele miesięcy temu.
Problemem jest też fakt, że ustawa uchwalana jest trochę "za pięć dwunasta", co rzeczywiście implikuje wiele problemów dla pracodawców. Tymczasem Roman Giertych zaproponował salomonowe rozwiązanie, by z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości dniem wolnym od pracy ogłosić... Wigilię, która w tym roku wypada w poniedziałek.
"Koszt dla gospodarki żaden. Może byłby to jakiś kompromis?" – pyta Giertych. I trudno nie odmówić mu racji 24 grudnia jest dniem, w którym i tak niewiele się dzieje w pracy, dzieci już mają wolne w szkole, a można by poświęcić kilka godzin więcej na przygotowanie świątecznego stołu na rodzinne spotkanie. Większy byłby z tego pożytek, niż z wolnego w dniu 12 listopada.
