
Niecałe dwa tygodnie temu prezes Jarosław Kaczyński wraz z ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Markiem Gróbarczykiem na plaży na Mierzei Wiślanej wkopywali słupek, który miał być symbolicznym początkiem przekopu. Kilka dni później słupek zniknął. Teraz wiadomo, gdzie się podział.
REKLAMA
Przypomnijmy, niecałe dwa tygodnie temu, prezes PiS w miejscu, gdzie według planów ma zostać przekopana Mierzeja Wiślana, wkopał symboliczny słupek. Co prawda, plany, pozwolenia i terminarz inwestycji są jeszcze w powijakach i nie wiadomo nawet, kiedy to się rozpocznie, ale wizerunkową pracę domową Jarosław Kaczyński odrobił.
Jednak kilka dni później biało-czerwony słupek zniknął. Teraz okazuje się, że wcale nie ukradli go złomiarze. O "kradzież" podejrzewane jest co innego.
– Z uwagi na sztormową pogodę, skutkującą obniżeniem plaży, słupek, który był niezbyt głęboko wkopany, najprawdopodobniej został zabrany przez morze – tak twierdzi Urząd Morski w Gdyni.
W takim przypadku nie mogło obyć się bez kpiących komentarzy. "Jakie to symboliczne...", "Zgłaszamy morze do prokuratury" – komentują internauci.
