Caro Sadowska stworzyła własną kampanię społeczną. Dowiedz się, czym jest "Yes, I react"
Caro Sadowska stworzyła własną kampanię społeczną. Dowiedz się, czym jest "Yes, I react" Fot. archiwum prywatne

Caro Sadowska ma dopiero 19 lat, a już potrafi dostrzec problem, którego wielu z nas nie zauważa. Bądź udaje, że nie ma o nim pojęcia. "Yes, I react" to kampania społeczna, która ma zwrócić uwagę nie tylko na problem z napastowaniem, ale i brak reakcji otoczenia, bojącego się reagować wobec niepokojących zachowań.

REKLAMA

Yes, I react Wszystko zaczęło się od historii, która przewijała się w wielu postach jej znajomych. Dotyczyła ona mężczyzny, który zaczepia, nęka, szarpie oraz śledzi innych ludzi. Pojawia się w różnych miejscach, każe do siebie dzwonić i dodawać do znajomych na Facebooku.

– Jest bardzo natarczywy, nie rozumie słowa "nie". Niektóre sytuacje zahaczały o molestowanie. Niestety policja nic chce zrobić z tym faktem że setki (!) kobiet miało z nim nieprzyjemną styczność – mówi nam Caro Sadowska. – Dopóki kogoś – odpukać – nie zabije, nikt nic nie zrobi. Sprawa jest lekceważona – dodaje.

"Od 4 lat jestem napastowana przez mężczyznę. Śledzi mnie do tramwaju albo restauracji. Czeka aż będę sama, aby zaproponować, że zabierze mnie do domu. Kiedyś powiedział, że obserwuje mnie z okna, gdy wracam z pracy. Boje się, że kiedyś mnie skrzywdzi"
"Od 4 lat jestem napastowana przez mężczyznę. Śledzi mnie do tramwaju albo restauracji. Czeka aż będę sama, aby zaproponować, że zabierze mnie do domu. Kiedyś powiedział, że obserwuje mnie z okna, gdy wracam z pracy. Boje się, że kiedyś mnie skrzywdzi" Fot. Facebook / Yes, I react

Dziewczyna postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, zareagować i nagłośnić sprawę. W ciągu zaledwie dwóch dni zgłosiło się do niej ponad 40 kobiet, które zaufały jej na tyle, aby podzielić się swoimi przeżyciami. Jak przyznaje organizatorka akcji, niektóre historie są naprawdę przerażające, a dziewczyny boją się o swoje życie.

– Od dłuższego czasu przeszkadza mi ludzka obojętność. Społeczeństwo nie reaguje, gdy innej osobie, nawet przebywającej w miejscu publicznym, dzieje się krzywda – tłumaczy Sadowska. – Czy to nękanie, czy omdlenie - ludzie odwracają wzrok. Uważam, ze odpowiednie działania mogą edukować społeczeństwo. Jesteśmy tylko ludźmi, ciągle się uczymy, ale musimy wreszcie wyciągnąć wnioski – twierdzi.

"Jechałam pociągiem, ten mężczyzna mnie obserwował. Zaczął do mnie mówić, był natarczywy. Nie chciał odpuścić. Gdy wysiadłam, zaczął mnie gonić, złapał za rękę i prosił o mój numer. Powtarzałam, aby dał mi spokój. Nikt nie zareagował."
"Jechałam pociągiem, ten mężczyzna mnie obserwował. Zaczął do mnie mówić, był natarczywy. Nie chciał odpuścić. Gdy wysiadłam, zaczął mnie gonić, złapał za rękę i prosił o mój numer. Powtarzałam, aby dał mi spokój. Nikt nie zareagował." Fot. Facebook/ Yes, I react

Na razie wszystkie plakaty akcji są w języku angielskim, aby trafić do międzynarodowego środowiska studenckiego. Zainteresowanie kampanią zaczęło jednak wykraczać poza uczelniane progi, w związku z czym kolejne opowieści przedstawione będą także po polsku.

Internet ma moc Studentka wszystkie historie zbiera za pośrednictwem poczty pantoflowej i mediów społecznościowych. Nie spodziewała się tak dużego odzewu, a wiadomości wciąż napływają.

Mężczyzna, od którego wszystko się zaczęło to oczywiście tylko jeden z wielu przykładów. Warto edukować ludzi, uświadamiać ich, jak ważna może być nawet najmniejsza reakcja na zło, które widzimy. Pamiętajmy też, że kiedyś nękanie może dotknąć również nas, a wtedy chcielibyśmy uzyskać pomoc.

– W przyszłości chcę urządzać warsztaty, cykle spotkań tematycznych oraz eventy. Kluczem do sukcesu jest edukacja: zarówno ludzi, którzy widzą krzywdę, jak i tych, co ją czynią. Chciałabym, aby każdy mógł otrzymać odpowiednią pomoc i umiał jej udzielić – mówi Caro. – W obecnych czasach siła internetu jest olbrzymia, trzeba tylko wiedzieć jak ją wykorzystać – podsumowuje.