Koniec kampanii i koniec komisji? Słowa Jakiego pokazały, o co naprawdę chodziło w komisji reprywatyzacyjnej

Przyszłość komisji weryfikacyjnej po przegranej Patryka Jakiego w Warszawie jest niepewna.
Przyszłość komisji weryfikacyjnej po przegranej Patryka Jakiego w Warszawie jest niepewna. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji od momentu powstania aż do pierwszej tury wyborów samorządowych była dla jej przewodniczącego doskonałą okazją do robienia kampanii wyborczej. Wygląda na to, że wraz z zakończeniem kampanii, komisja przestaje być Patrykowi Jakiemu potrzebna. Zapowiedź jej opuszczenia i prac nad raportem końcowym pokazuje, że sprawy tysięcy poszkodowanych osób mogą przegrać z polityką.


Komisja Jakiego bez Jakiego
Doniesienia o możliwych zmianach na czele komisji weryfikacyjnej pojawiły się na portalu Wp.pl, który twierdzi, że Patryk Jaki będzie chciał stworzyć raport podsumowujący i zamykający jej prace. Co prawda, nie padł żaden konkretny termin, ale jak widać, komisja zapragnęła wyznaczyć perspektywę czasową. Sam Jaki stwierdził, że nie wyklucza rezygnacji z szefostwa komisji.


– Nie wykluczam, że zrezygnuję z szefostwa w komisji. Nie wiem, jakie plany względem tej instytucji będzie miał stołeczny ratusz. Dorobek komisji jest ogromny, ostatnie miesiące spędziłem śpiąc w swoim gabinecie, siedząc nad tonami dokumentów, ale nie chcę nikogo uszczęśliwiać na siłę. Chciałem, żeby moja praca miała znaczenie. Ja wiem, że miała i jestem dumny z tego, co osiągnęliśmy [...] Pomogliśmy wielu ludziom, poszkodowanym przez dziką reprywatyzację – powiedział portalowi Wp.pl niedawny kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy.

Ma to zapewne związek z doniesieniami o możliwym wystawieniu go w wyborach do europarlamentu, w których Patryk Jaki miałby być wyborczą lokomotywą obozu rządzącego. Z kolei prawicowy tygodnik "DoRzeczy" twierdzi, że wiceminister sprawiedliwości przymierzany jest do objęcia fotela prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Jak na razie, sam zainteresowany czeka na decyzję Nowogrodzkiej. Planują tam przekuć porażkę w Warszawie w sukces partii i nagrodzić Partyka Jakiego, który poległ po serii błędów. Także tych, które pojawiły się po stronie innych polityków rządzącej koalicji.


Ciąg dalszy nastąpi
Na reakcję na wieść o możliwej rezygnacji Patryka Jakiego nie trzeba było długo czekać. Od razu pojawiły się oskarżenia o kampanijnym przeznaczeniu komisji weryfikacyjnej i o "zwijaniu interesu" przez polityków Zjednoczonej Prawicy.
Tym doniesieniom zaprzeczył zastępca przewodniczącego komisji Sebastian Kaleta.
W rozmowie z "Gazetą Wyborczą", Kaleta przedstawia co prawda plan raportu, jednak nie podsumowującego całą pracę komisji "ale opisania efektu postępowań ogólnych, które nie były poświęcone konkretnym adresom, ale samemu procesowi reprywatyzacji". Ma się on skupiać na czasach rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Obecny zastępca przewodniczącego zapowiada też przesłuchania. Chodzi o osoby zwolnione ostatnio z aresztu, związane z biznesmenem Maciejem M. i adwokatem Robertem N. Wezwanie ma dostać także ustępująca prezydent stolic, która do tej pory nie stawiała się na wezwania komisji.

Pojawiły się też szacunki, co do horyzontu czasowego prac komisji. Sebastian Kaleta twierdzi, że należy go liczyć w kilkunastu miesiącach. Patryk Jaki mówił o końcu kadencji obecnego parlamentu. Jednak po siedemnastu miesiącach pracy komisji Jakiego efekty jej prac są mizerne.

Efektów brak
O tym, co mogłoby znaleźć się we wspomnianym raporcie, niepochlebne zdanie ma poseł PO Robert Kropiwnicki, członek komisji kierowanej przez Patryka Jakiego.

–Nie ma wielkich dokonań. Jeśli porównamy wyniki pracy komisji i porównamy skutki małej ustawy reprywatyzacyjnej, no to wygląda to na niekorzyść dla komisji. Bez ustawy reprywatyzacyjnej, my niewiele możemy osiągnąć. Komisja może w pojedynczych, interwencyjnych sprawach być skuteczna, ale systemowo nic nie rozwiąże – mówi w rozmowie z naTemat.

Podobne zdanie o dotychczasowych osiągnięciach ma Paweł Rabiej – Ja traktuje działalność komisji jako rodzaj karetki, która jeździ do najpilniejszych przypadków dzikiej reprywatyzacji. Tym czym się zajęliśmy na początku, to były te najdrastyczniejsze przypadki. Potrzebne są jednak całościowe rozwiązania, zwłaszcza duża ustawa reprywatyzacyjna – mówi nam niezaprzysiężony jeszcze wiceprezydent stolicy.

Plany
Na pytanie o najbliższe posiedzenia komisji i plan jej prac po wyborczym zamieszaniu, poseł PO przyznaje, że rzeczywiście takowy jest, ale nie wygląda on spektakularnie. Robert Kropiwnicki podejrzewa też, że wraz z końcem kampanii samorządowej, zapał do prac w komisji po stronie PiS spada.

– Ta formuła komisji się nie sprawdziła. Ona od początku była szyta na politykę. Była bytem politycznym, który miał być trampoliną dla Patryka Jakiego w kampanii wyborczej. Widać, że politycy PiS tracą serce do tego. Im się wydawało, że jest to instrument, który zdziała cuda, a tu okazało się, że jest zupełnie odwrotnie – mówi.

Poseł PO dodaje też, że "czeka na przesłuchanie Jakuba R. i Macieja Wąsika [wiceminister ds. służb specjalnych – przyp.red.]", którzy zajmowali się niegdyś reprywatyzacją, a są bezpośrednio związani z PiS lub środowiskiem politycznym rządzącej partii.
Okazuje się też, że zapowiedź zmiany formuły komisji, m.in. z powodu odejścia Pawła Rabieja nie jest niezbędna. – To nie jest przesądzone. Nie mam obowiązku odchodzić z komisji, bo nie ma takie przepisu, który by mnie do tego zmuszał. Wiadomo, że chcę skoncentrować się na ratuszu – twierdzi Rabiej.

Co do potencjalnych przetasowań w komisji weryfikacyjnej, jak i decyzji PiS-u, Paweł Rabiej podchodzi ostrożnie.

– To są na razie czyste spekulacje, bo nie wiadomo, co będzie dalej. Sądzę, warto by komisja kontynuowała działalność, bo jest jeszcze bardzo dużo spraw do przejrzenia. To jest też kwestia decyzji osobistych Patryka Jakiego. Uważam, że jego wynik w Warszawie jest mimo porażki godny szacunku – ale jak to w PiS, decyzje mogą być różne – mówi.

Lokatorzy
Polityczne przepychanki i wewnątrzpartyjne przemeblowania to tylko jedna strona komisji. Po drugiej stronie stołu znajdują się jednak poszkodowani lokatorzy, którym półtora roku temu obiecano odzyskanie budynków, bądź odszkodowania.

– Mamy mieszane odczucia co do efektów prac komisji. Na plus na pewno nagłośnienie całej sprawy i to, że lokatorzy mogli przed całym krajem opowiedzieć swoje historie. Z drugiej strony, nie było skutków praktycznych. Żaden budynek tak naprawdę nie wrócił do miasta, a lokatorzy nie uzyskali odszkodowań – mówi naTemat Jakub Żaczek z Komitetu Obrony Praw Lokatorów.

Przedstawiciel poszkodowanych lokatorów przyznaje, że komisja była elementem kampanii wyborczej, którą stowarzyszenia poszkodowanych postanowiły wykorzystać we własnej sprawie.
Poszkodowani przez dziką reprywatyzację duże nadzieje pokładają w nowym ratuszu. – Mamy też nadzieję, na lepszą współpracę komisji i warszawskiego ratusza, bo to na tym poziomie sprawy utknęły w martwym punkcie. Jak na razie jest taki administracyjny ping-pong – przyznaje Żaczek. Wspomina tez o pomyśle przeniesienia komisji weryfikacyjnej do warszawskiego ratusza, o czym miał na jednym ze spotkań mówić Paweł Rabiej.

– Jest za wcześnie, by mówić o propozycjach. Ta kwestia na pewno będzie przedmiotem moich rozmów z prezydentem elektem Rafałem Trzaskowskim, bo sprawę błędów reprywatyzacji w przeszłości trzeba zamknąć – mówi Paweł Rabiej.

– Już w 2016 r. mówiłem, że najrozsądniej byłoby taką komisję umieścić w ratuszu. Wtedy to było niemożliwe ze względu na to, że sami urzędnicy wydawali błędne decyzje, ale teraz jest nowe otwarcie, inne realia – i trzeba się zastanowić co dalej. Także do mnie docierają głosy obaw lokatorów i mieszkańców, że nie będzie politycznej woli, by naprawiać błędne decyzje z przeszłości. Jest taka wola, bo Warszawa musi iść do przodu – kończy.

Klucze do dalszej działalności komisji weryfikacyjnej trzyma więc Jarosław Kaczyński i jego decyzje personalne na nadchodzące wybory. Mogłaby tu pomóc też współpraca z nowym warszawskim ratuszem, na którą jednak trudno liczyć. Po raz kolejny też, dbałość o część "suwerena" okazała się kończyć wraz z interesem partii.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu