Protestowanie przeciw Andrzejowi Dudzie może się skończyć na policji.
Protestowanie przeciw Andrzejowi Dudzie może się skończyć na policji. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Policja domaga się wyjaśnień od protestujących, którzy w czasie obchodów porozumień sierpniowych krzyczeli do Andrzeja Dudy, że"będzie siedział". Jak podaje "Gazeta Wyborcza", protestujący przekonują, że nie dadzą się zastraszyć. Sprawa najpewniej trafi do sądu.

REKLAMA
Przypomnijmy: 31 sierpnia w trakcie obchodów porozumień sierpniowych pod historyczną bramą Stoczni Gdańskiej doszło do protestu. Grupa członków KOD zajęła balkon w sąsiednim Europejskim Centrum Solidarności. Wywiesili banner z napisem "Konstytucja", a do Dudy krzyczeli: "Będziesz siedział".
Akcja trwała pół godziny. Policja zdjęła banner i wylegitymowała protestujących.
Minęły dwa miesiące – i jak podaje "GW", okazuje się, że teraz piątka z szóstki aktywistów otrzymała wezwanie na przesłuchanie. Chodzi o sporządzenie wniosku o ukaranie za naruszenie art. 52 par 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń.
"Kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny" – czytamy w nim.
Na policji stawiła się już trójka z wezwanych. Wszyscy nie czują się winni i solidarnie odmawiają składania zeznań. Dlatego sprawa skończy się w sądzie. Pomoc dla przesłuchiwanych zaoferował adwokat Krzysztof Woliński.
– Bronimy się ze wszystkich sił. Odpieramy zarzuty. Na dachu ECS broniliśmy poglądów zagwarantowanych w Konstytucji – mówił.
źródło: Wyborcza.pl