
Pilot myśliwca Mig-29, który katapultował się w okolicy Pasłęka, nie miał szans przeżyć. Wszystko przez wadliwie wykonany przegląd fotela pilota i zastosowanie materiałów niezgodnych ze specyfikacją producenta. Choć kapitan Sobański odpalił wyrzutnię fotela i opuścił samolot, to nie otworzył się spadochron.
REKLAMA
Co się robi ze starą poduszką powietrzną w samochodzie, gdy upłynie jej czas "przydatności do użycia"? Najbezpieczniej wymienić na nową. Co się dzieje ze fotelem w myśliwcu, gdy zbliża się termin jego przeglądu? Najlepiej przeprowadzić kompleksową kontrolę i wymianę wszystkich elementów ważnych dla bezpieczeństwa pilota.
Problem w tym, że po wymianie kilku części w konstrukcji wyrzucanego fotela zginął pilot. Przypomnijmy: w nocy z 5 na 6 lipca w okolicach Pasłęka spadł samolot Mig-29. Pilot się katapultował, ale nie otworzył się spadochron, wskutek czego zwłoki lotnika znaleziono około 200 metrów od wraku samolotu.
Dziennikarze portalu Onet dotarli do pilotów i techników, którzy za śmierć kapitana Sobańskiego obwiniają wadliwy system bezpieczeństwa.
Z dochodzenia przeprowadzonego przez Onet wynika, że fotel w trakcie prac konserwacyjnych został zmodyfikowany przez zakłady w Bydgoszczy. Samowolnie wykonano element odpowiedzialny za odpalenie spadochronu z materiału kilkukrotnie bardziej wytrzymałego niż zaleca producent. W efekcie spadochron nie mógł się otworzyć. Pilot nie miał szans na przeżycie.
źródło: Onet.pl
