Prezydent Warszawy tylko wyprzedziła zamiary wojewody.
Prezydent Warszawy tylko wyprzedziła zamiary wojewody. Fot. Dawid Zuchowicz/Agencja Gazeta

W środę Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała decyzję o rozwiązaniu Marszu Niepodległości, w którym środowiska narodowe miały przejść ulicami stolicy. Jak wynika z informacji portalu Wp.pl, prezydent Warszawy tylko uprzedziła fakty. Podobną decyzję miał wydać wojewoda mazowiecki.

REKLAMA
To właśnie Zdzisław Sipiera zarejestrował (na okres czterech lat) Marsz Niepodległości jako imprezę cykliczną. Stało się to oczywiście na podstawie przepisów o zgromadzeniach publicznych przeforsowanych przez Prawo i Sprawiedliwość.
I to właśnie, w oparciu o te przepisy wojewoda mazowiecki miałby rozwiązać niedzielny Marsz. Decyzję miał ogłosić w środę po południu, a zapaść miała ona kilka dni wcześniej na Nowogrodzkiej. Takie rozwiązanie sprawy miał zatwierdzić sam prezes Jarosław Kaczyński.
– Najpierw były negocjacje Kancelarii Prezydenta z organizatorami Marszu Niepodległości. Nieudane. Obie strony nie doszły do porozumienia. Prezydent nie chciał maszerować na warunkach przedstawionych przez narodowców. Narodowcy nie zgadzali się na warunki prezydenta – mówi informator portalu Wp.pl
– Po tym, jak prezydent wycofał się z Marszu Niepodległości spadła na niego lawina krytyki. Trzeba było ratować sytuację. Stąd pomysł na przejęcie marszu narodowców. Decyzja zapadła na samej górze – dodaje.
To oczywiście odniesienie do ogłoszonego przez Kancelarię Premiera i Prezydenta wspólnego marszu, który pod auspicjami rządowo-prezydenckimi ma przejść w tym samym czasie i tą samą drogą. Środowiska narodowe zapowiedziały już, że "przejdą, choćby po głowach ubeków". Odwołały się też do sądu, który swoja decyzję wyda w niemal ostatniej chwili.
źródło: wp.pl