"Rycerz pana Boga”. Ten poseł chce zakazu in vitro – i to nie pierwsza jego bitwa

Poseł Jan Klawiter jest kawalerem Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie
Poseł Jan Klawiter jest kawalerem Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Chce ograniczyć stosowanie metody in vitro, bo kojarzy mu się z "produkcją” ludzi. Walczy z aborcją, antykoncepcją i pilnuje w Sejmie przywilejów Kościoła. To on firmował projekt ustawy zakazujący organizowania manifestacji w pobliżu kościołów oraz przed Radiem Maryja i stoi za ustanowionym niedawno przez parlament nowym świętem Chrztu Polski. Poseł niezrzeszony Jan Klawiter to "zbrojne" ramię Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie. Młot na wszelkiej maści lewaków i liberałów.

Najwyższym zwierzchnikiem Klawitera jest amerykański biskup Edwin Frederick O'Brien – Wielki Mistrz Zakonu Bożogrobców. Misją tego elitarnego zakonu, który liczy 30 tys. członków na całym świecie (300 w Polsce) jest stanie na straży katolickich wartości. Wstępujący do zakonu deklarują nawet gotowość porzucenia ojczyzny, aby walczyć i wyznawać wiarę w Chrystusa.

Chce zakazać in vitro
Klawiter forsuje właśnie projekt ustawy ograniczający dostępność i skuteczność pozaustrojowej metody leczenia niepłodności in vitro. Podpisało się pod nim 20 posłów z różnych klubów. Gdyby nowe prawo weszło w życie, oznaczałoby de facto koniec in vitro w Polsce.
– Osobiście nie miałam nigdy styczności z panem Klawiterem, ale znam jego wypowiedzi i poglądy. Wiem, że jest zwolennikiem klapsów, że ma radykalnie konserwatywne poglądy dotyczące kobiet, rodziny, wychowywania dzieci. Oczywiście nie zgadzam się z jego poglądami, ale je szanuję, bo ma prawo je głosić – podkreśla w rozmowie z naTemat Joanna Scheuring- Wielgus, obecnie w kole poselskim Liberalno-Społeczni.

– On swoje poglądy prezentuje zawsze w sposób grzeczny i kulturalny. Szanuję poglądy innych, gdy można z nimi dyskutować, spierać się na argumenty, ale nie ma mojej zgody w momencie, gdy ktoś arogancko czy bezczelnie atakuje innych, jak posłanka Pawłowicz czy poseł Tarczyński – dodaje posłanka.


Według Doroty Wójcik, prezes fundacji "Wolność od Religii” niepokojący jest jednak fakt, że "reprezentacja przedstawicieli skrajnej prawicy, należących m.in. do Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego, ale również sympatyzujących z Ordo Iuris, którego korzeni ideologicznych można doszukiwać się w brazilijskim Stowarzyszeniu Obrony Tradycji, Rodziny i Własności, na stałe weszła do mainstreamu”.

– Konsekwencją tej sytuacji jest przechodzenie do mainstreamu opinii podobnych do tych wygłaszanych przez posła Klawitera czy posłankę Sobecką. To już nie są wyłącznie skrajnie fundamentalistyczne religijnie głosy z Sejmu, ale całe grupy społeczne, które chciałyby w Polsce wprowadzić prawo powodujące ostatecznie śmierć ciężarnych kobiet w imię ochrony życia zarodka, a jako jedyną metodę wspierającą płodność dopuszczające modlitwę – ocenia Wójcik. – Sytuacja robi się naprawdę niebezpieczna dla życia i zdrowia Polek.

W uzasadnieniu projektu Klawitera dotyczącego in vitro czytamy, że "naturalnym i najlepszym środowiskiem dla rozwoju dziecka jest małżeństwo” i właśnie dlatego tylko pary w związkach formalnych powinny mieć prawo do in vitro.

Wojujący katolik
Projekt wyklucza z możliwości leczenia niepłodności pary w związkach nieformalnych – czyli 20-30 proc. osób dziś korzystających z zapłodnienia pozaustrojowego. A zakaz mrożenia komórek i ograniczenie możliwości zapładniania komórek do jednej w praktyce oznaczałby koniec in vitro w Polsce.

"Co zrobić z tymi tysiącami zarodków, które są w zamrażarkach od pięciu, dziesięciu, a nawet dwudziestu lat? O tym nikt nie pamięta. Obojętnie przechodzimy wobec faktu, że większość wyjęłaby wtyczkę, wyłączyła prąd, uśmierciła ludzi i cześć" – argumentował Klawiter w rozmowie z portalem oko. press.
"A dziś de facto nie ma innego wyjścia. Nie możemy godzić się na produkcję ludzi i usuwanie zbędnych. To jest eugenika – dzielimy ludzi na lepszych i gorszych. Jeden na sześć ma szanse, a co z resztą?” – pytał.
Już w 2016 roku Klawiter stał za projektem ustawy "o obronie życia i zdrowia nienarodzonych dzieci poczętych in vitro”.

– To jest projekt ideologii, nie ma nic wspólnego z nauką. Usiłują ideologię wprowadzić do działalności medycznej – komentował wtedy w radiu TOK FM prof. Marian Szamatowicz. To zespół pod jego kierunkiem ponad 20 lat temu przeprowadził pierwszy w Polsce udany zabieg in vitro. Sejmowy projekt Klawitera sprzed dwóch lat przepadł, teraz może być inaczej.

Kim jest Klawiter? Do Sejmu wszedł z gdyńskiej listy PiS, ale nie przystąpił do klubu PiS. Jest jedynym przedstawicielem w Sejmie Prawicy Rzeczypospolitej - ugrupowania byłego marszałka Sejmu Marka Jurka.

Należy też do Akcji Katolickiej. Dawniej działał w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Jeden z liderów tej partii Henryk "Kobra” Goryszewski deklarował: "Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka”.

Wkroczył do polityki
Klawiter jako jeden z niewielu byłych działaczy ZChN nie zmienił poglądów. Warto przypomnieć, że w tej partii działali niegdyś m.in. Stefan Niesiołowski i Michał Kamiński, co zakrawa dzisiaj na kiepski żart.

Poseł-kawaler zakonu bożogrobców zaciekle walczy też w Sejmie z aborcją. Ma to zapewne duży związek z rodzinną traumą, o której opowiedział "Gazecie Wyborczej".

Był rok 1979, 22 lipca obchodzono święto PRL-u. – Tego dnia żona Urszula była w szpitalu miejskim w Gdyni. Przez to święto lekarze gdzieś powyjeżdżali. Nie miał kto jej zrobić operacji, urodziła martwe bliźnięta. Później położyli ją w pokoju obok kobiet czekających na aborcję. Strasznie to z żoną przeżyliśmy, bo z jednej strony nikt nie walczył o życie naszych dzieci, a z drugiej zaraz obok inne życia szły pod nóż – wspominał Klawiter. Jego żona, "dama grobu pańskiego bożogrobców”, w 1983 r. urodziła córkę Małgorzatę.

Dzisiaj poseł deklaruje, że jest skłonny zrezygnować z zakazywania aborcji kobietom, które są ofiarami gwałtu. – Ale już dzieci chore, np. z zespołem Downa, mają prawo do życia i powinny żyć – zaznacza.

Ma 67 lat. Pochodzi z kaszubskiej rodziny. Inżynier chemik po Politechnice Gdańskiej i pracownik naukowy tej uczelni. W 1982 obronił na tej uczelni pracę doktorską. Otrzymał wiele nagród za wdrożenie do produkcji chromatografów cieczowych.

Przez 10 lat był burmistrzem Rumi. W 2006 r. został radnym sejmiku pomorskiego z listy PiS, a w 2010 r. radnym powiatu wejherowskiego. W 2015 roku wszedł do Sejmu. Jest prezesem fundacji "SŁOWO”, głównym organizatorem wojewódzko-metropolitalnego Konkursu Biblijnego.

Bożogrobcy, do których należą Klawiter i jego żona, brali kiedyś udział w wyprawach krzyżowych. Dziś, jak pisze portal Wiara.pl, "krucjatę mają codziennie” i "swoim życiem bronią wartości, które są wyszydzane i opluwane”. Walczą "o królestwo Chrystusa, o rozszerzanie się Kościoła i podejmują posługę charytatywną, z tym samym głębokim duchem wiary i miłości”.

Członkowie zakonu noszą równoramienny krzyż, a między jego ramionami cztery małe krzyże greckie, które mają symbolizować cztery królestwa uczestniczące w wyprawach krzyżowych (Francję, Niemcy, Królestwo Obojga Sycylii i Anglii). W sumie jest więc pięć krzyży, które symbolizują pięć ran Chrystusa.

Członkowie zakonu na uroczystości zakładają ozdobione czerwonym krzyżem płaszcze, kawalerowie – białe, damy – czarne. Kobiety muszą mieć na głowach czarne welony.

Z krzyżem na płaszczu
Działalność Klawitera jest ściśle podporządkowana wierze i ideowym przekonaniom. To on firmował projekt ustawy, by manifestacje nie mogły odbywać się w odległości mniejszej niż 200 metrów od kościołów, kaplic, cmentarzy czy innych budynków "służących katechizacji lub organizacjom kościelnym". To on stoi za ustanowieniem 14 kwietnia Święta Chrztu Polski. Będzie to święto państwowe, ale nie dzień wolny od pracy.

Trzeba przyznać, że jako "zbrojne" ramię swojego zakonu jest skuteczny.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...