"Czarny album" obchodzi urodziny. W Warszawie mogliśmy usłyszeć, dlaczego to nieśmiertelna płyta

W środę 14 listopada mija 15 lat od daty premiery "The Black Album" Jaya Z.
W środę 14 listopada mija 15 lat od daty premiery "The Black Album" Jaya Z. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Czarne albumy to krążki-symbole. Zarówno wtedy, kiedy mowa o imiennym wydawnictwie Metalliki; wypuszczonej z siedmioletnim (sic!) opóźnieniem płycie Prince'a czy dzisiejszym solenizancie. "The Black Album" Jaya Z kończy 15 lat.

Tegoroczna trasa koncertowa On The Run II, w ramach której Jay Z i Beyoncé odwiedzili m.in. Warszawę, jest najlepszym dowodem na to, że "The Black Album" należy do złotej ligi albumów odpornych na upływ czasu.

– Dla mnie najmocniejszy wydźwięk ma singiel, który wyszedł spod rąk Ricka Rubina - "99 Problems" – mówi Julia Borowczyk, dziennikarka Polsat Music. – Na tegorocznym koncercie OTR II, Jay-Z zagrał ten numer, gdy w tle wyświetlane były zdjęcia z aresztowania m.in. Nicki Minaj, P. Diddy’ego, Left Eye i Meek Milla. Analizując to, za co faktycznie każdy z nich trafił do aresztu, w połączeniu z bardzo ironicznym tekstem drugiej zwrotki oraz ruchem pro-black w ostatnich latach w Stanach, ten kawałek jest wciąż bardzo aktualny.
Za plecami Jaya Z wyświetlano tzw. "mugshoty" wielu popularnych wykonawców, którzy zostali aresztowani. Druga zwrotka "99 Problems", o której wspomniała Julia, opowiada historię zatrzymania rapera przez policję na podstawie pozorów.

"I heard "Son, do you know why I'm stopping you for?"
Cause I'm young and I'm black and my hat's real low"
– pada w tekście piosenki.

Przypadki aresztowania (a nawet skazania) ze względu na pozory czy pomówienia to historie znane nie tylko za oceanem. W końcu pod koniec lipca lwia część hiphopowego środowiska stawała #MuremZaBonusem, czyli Oliwierem Roszczykiem, skazanym na 5,5 roku więzienia za handel narkotykami, mimo że w trakcie postępowania nie znaleziono żadnych twardych dowodów, które mogłyby go obciążyć.

To miał być koniec Jaya Z
– Nie wiem czy tak naprawdę był ktoś, kto dał się nabrać na ten stary, sprawdzony patent pt. "kończę karierę, to mój ostatni album", przy okazji premiery płyty – śmieje się Julia. – Z pewnością to sprawiło, że krążek rozszedł się w ogromnym nakładzie, ale oczywiście to także zasługa tego, że "The Black Album" to po prostu esencja pracy rapera z tak topowymi producentami jak 9th Wonder, Just Blaze, The Neptunes czy Kanye West. No i Timbaland z piekielnie dobrym "Dirt Off Your Shoulder" – podkreśla.
Wydany 14 listopada 2003 roku "The Black Album" miał być ostatnim krążkiem w dorobku słynnego nowojorczyka. Ósmym z kolei, z wymarzonym komercyjnym startem – w pierwszym tygodniu od debiutu w Stanach Zjednoczonych sprzedano 463 tys. kopii. Był to też album bardzo prywatny, odnoszący się do historii rodziny Jaya Z.


"Shawn Carter urodził się czwartego grudnia, ważył 4,7 kg" – słyszymy głos matki Jaya, Glorii Carter, we wstępie do drugiego numeru - "December 4th". – "Był ostatnim z czwórki moich dzieci. Jedynym, którego urodziłam bez bólu. Stąd wiedziałam, że to wyjątkowe dziecko".

Jak jednak pokazała historia, "The Black Album" nie zakończył muzycznej podróży Jaya Z, który trzy lata później wrócił z solowym "Kingdom Come". Po drodze Shawn Carter uwikłał się m.in. w słynną kooperację z zespołem Linkin Park z 2004 roku – "Collison Course". To z tego albumu pochodzi kawałek "Numb/Encore", muzycy otrzymali za niego nagrodę Grammy w 2006 roku.
Kanye West
A skoro już padły hasła "Encore" i "Grammy", poświęćmy im chwilę. "Encore", który wszedł w skład mash-upu "Numb/Encore" ze wspólnej płyty Jaya i LP, oryginalnie znalazł się na "The Black Album" Shawna Cartera. Za jego produkcję jest odpowiedzialny Kanye West, a zatem człowiek, który pozbawił "The Black Album" Grammy.

Wszystko dlatego, że na 47. gali wręczenia złotych gramofonów górą był debiutancki album Westa – "The College Dropout".

Na "The Black Album" słychać dwie produkcje Westa – wspomniane "Encore" oraz "Lucifer". "Kanyeezy you did it again, you a genius nigga!" – pada z ust Jaya Z na samym początku drugiego z wymienionych przed chwilą kawałków.
Najlepszy album w karierze?
"The Black Album" to zdecydowanie jedna z najmocniejszych pozycji w dorobku rapera z Brooklynu. Dla mnie osobiście nieco wysuwająca się do przodu przed szereg tworzony z debiutanckim "Reasonable Doubt" oraz kultowym "The Blueprint". Świetną robotę wykonali producenci, zwłaszcza Just Blaze. Swoją produkcję w kawałku "Moment of Clarity" dorzucił nawet Eminem.

"Moment of Clarity" to również po części familijna historia Shawna Cartera. W numerze nowojorczyk odnosi się do śmierci swojego ojca–narkomana. Mimo ostrej krytyki staruszka, w kawałku pada w końcu znamienne "Zaklep mi miejsce w niebie, kiedy spotkamy się na zawsze"..
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...