"Hołowni chodzi o krótkie przesłanie: nie wolno Wam ruszać Kościoła"

Szymon Hołownia
Szymon Hołownia Fot. Jan Zamoyski / Agencja Gazeta
"Kiedy Hołownia deklaruje, że nie ma nic przeciwko krytykowaniu Kościoła, byle oprzeć się na rzetelnych statystykach, naprawdę chodzi mu o krótkie przesłanie: nie wolno Wam ruszać tego tematu" – pisze Wojciech Orliński w "Gazecie Wyborczej". Publicysta przyznaje, że Tomaszowi Lisowi nie wypada ciągnąć polemiki z Szymonem Hołownią, więc postanawia zrobić to za niego.


Wojciech Orliński przygląda się sporowi Tomasza Lisa i Szymona Hołowni. Publicysta odszedł z "Newsweeka" po tym, jak tygodnik po raz kolejny ukazał się z okładką krytykującą Kościół. W tym tygodniu głównym tekstem numeru byli księża, którzy mają dzieci. Hołownia uznał, że jego aktywność ogranicza się do tego, by w każdym kolejnym wydaniu krytykować poprzednie i przyznał, że jest taką rolą zmęczony. Skrytykował też artykuł w "Newsweeku", zarzucając mu opieranie się na anonimowych bohaterach i niepodparcie tekstu statystykami.

Tomasz Lis ostro odpowiedział mu na swoim blogu w naTemat. Hołownia napisał mu z kolei krótki list (który także zamieściliśmy w serwisie). "Wykazałem (na moim blogu), że Wasz tekst o hipokryzji księży kompletnie nie trzyma się kupy. Punkt po punkcie. Wykaż, że się trzyma" – napisał Hołownia. I właśnie do tych słów odnosi się Orliński.

Publicysta "Gazety Wyborczej", przekonuje że Hołownia krytykuje w swoim wpisie istotę reportażu jako gatunku opartego na opisie indywidualnych przypadków. Przyznaje też, że co prawda dziennikarz, który go przygotował, powinien podeprzeć się statystyką, ale problem polega na tym, że Kościół ich nie prowadzi. A jeśli prowadzi, to nigdy ich nie poda.


"To instytucja z bardzo bogatą tradycją trzymania wszystkiego w tajemnicy" – napisał Orliński. Publicyście chodzi między innymi o to, że księża nie muszą rozliczać datków zbieranych na tacę, ani dotacji z budżetu państwa, a także o to, że przez wiele lat udawało się mu ukrywać pedofilię.

"Kiedy więc Hołownia deklaruje, że nie ma nic przeciwko krytykowaniu Kościoła, byle opierano się na rzetelnych statystykach, tak naprawdę chodzi mu o krótkie przesłanie: nie wolno wam ruszać tego tematu. Bo przecież dobrze wie, że rzetelnych statystyk Kościół nigdy nie ujawni" – pisze.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...