Giertych i Braun, czyli potomkowie Żeromskiego, których przestraszył się prezydent. Kulisy komedii z orderem

Juliusz Braun i Roma Giertych – łączą ich dalekie związki z rodziną Stefana Żeromskiego.
Juliusz Braun i Roma Giertych – łączą ich dalekie związki z rodziną Stefana Żeromskiego. Fot. Wikipedia/CC BY-SA 2.0/Albert Zawada/Agencja Gazeta
W Kancelarii Prezydenta chyba nikt się nie spodziewał, że ta akcja tak się zakończy. Chcieli przekazać order Orła Białego potomkom Stefana Żeromskiego, a trafili na dwa znane nazwiska przeciwników PiS. Anegdota, którą opisał na FB Roman Giertych, zyskała już dużą sławę i wywołała powszechne rozbawienie. Wcześniej krążyła po Kielcach w postaci plotki.

Nikt by tego lepiej nie wymyślił, historia potrafi płatać niesamowite figle. Dlatego Juliusz Braun, były przewodniczący KRRiT i poprzednik Jacka Kurskiego na stanowisku prezesa TVP, naprawdę długo śmieje się do telefonu. – Anegdota jest smaczna. Śmiesznie wyszło, że akurat chodzi o nas, o dwie osoby niepasujące. Tak trafiło, że lepiej nie mogło – mówi naTemat.

Roman Giertych właśnie o nim wspomniał w swoim wpisie, gdy wyszło na to, że obaj są dalszymi kuzynami Stefana Żeromskiego. – Ale pokrewieństwa między nami nie ma. Tylko z Żeromskim. To rzeczywiście odległa rodzina mojej mamy – śmieje się Braun.

Musiał był popłoch w Kancelarii
Przypomnijmy. Roman Giertych opisał całe zdarzenie, o czym pisaliśmy już w naTemat. Andrzej Duda chciał uhonorować kilkunastu zmarłych Polaków, Kancelaria Prezydenta próbowała ustalić nazwiska potomków Żeromskiego, którzy mogliby odebrać order. Ponieważ usłyszeli, że potomków w prostej linii nie ma, pytali o dalszych krewnych.I tu usłyszeli, że tacy są: Juliusz Braun od strony matki i Roman Giertych od strony ojca.

Popłoch wśród urzędników musiał być duży, bo order ostatecznie odebrał dyrektor oddziału Muzeum Narodowego w Kielcach Robert Kotowski.

Jak Andrzej Duda Żeromskiemu order dawał. Na 11 listopada Prezydent Andrzej Duda uhonorował kilkunastu zmarłych Polaków...

Opublikowany przez Roman Giertych - strona oficjalna Poniedziałek, 26 listopada 2018
Dziś znajduje się on w Muzeum Lat Szkolnych Żeromskiego w tym mieście, ma swoje honorowe miejsce, uroczystość związana z jego prezentacją odbyła się 20 listopada, w rocznicę urodzin pisarza.


– Ja się cieszę, że on trafił do naszego muzeum, na ziemię świętokrzyską, z którą Stefan Żeromski był związany. To jest dla mnie najważniejsze. Trudno mi się odnieść, czy powinni go odebrać potomkowie, czy instytucje, które kultywują jego pamięć – mówi nam Sylwia Zacharz, kierownik Muzeum Lat Szkolnych Żeromskiego w Kielcach.

"Jestem znad Wiernej Rzeki"
Właśnie po tamtej uroczystości poszła plotka, że Kancelaria Prezydenta chciała przekazać order potomkom, a informacji na ich temat szukała u Kazimiery Zapałowej, byłej już dyrektorki muzeum, dziś na emeryturze, wielkiej znawczyni pisarza i badaczki jego powiązań rodzinnych. Plotka obiegła Kielce, Roman Giertych dowiedział się o niej – jak sam napisał – od Juliusza Brauna.
Były prezes TVP pochodzi z ziemi świętokrzyskiej, z którą związany był Żeromski. Urodził się w miejscowości położonej nad rzeką, która nazywała się Łośna, ale teraz funkcjonuje jako Wierna Rzeka. Tam ma letni dom. – Można powiedzieć, że jestem znad Wiernej Rzeki – żartuje. Dziś mieszka w Kielcach. Zapytał panią Zapałową, czy może przekazać informację dalej, ona nie miała nic przeciwko.

Pytanie, czy o swoich związkach z pisarzem politycy w ogóle wiedzieli wcześniej? Podobno nigdy o tym nie rozmawiali. Juliusz Braun przypomina sobie, że kiedyś przy okazji słyszał nazwisko Giertycha, ale dopiero teraz ta historia tak naprawdę mu o tym przypomniała.

"Franciszka siostrą Agnieszki, babki Żeromskiego"
Prosi jednak, by nie robić z niego wielkiego spadkobiercy Żeromskiego. – To tylko taka rodzinna ciekawostka. Jest w pamięci rodzinnej, ale żadnych zasług sobie nie przypisujemy – mówi.

Pokrewieństwo, a właściwie powinowactwo, które łączy go z pisarzem, jest dość zawiłe i polityk nawet dobrze nie pamięta jakie. – Pan Braun jest pra-prawnukiem Antoniny Chelińskiej. Antonina była córką Franciszki Makulskiej. A Franciszka jest siostrą Agnieszki, babki Żeromskiego – tłumaczy nam Sylwia Zacharz.

Juliusz Braun dobrze zna panią Zapałową. Odsyła nas do niej, ale nie udaje nam się porozmawiać. Według niego, jeśli już ktoś powinien odebrać order od prezydenta, to właśnie ona – za ogromne zasługi dla popularyzacji Żeromskiego.

To m.in. za jej sprawą w Ciekotach pod Kielcami odtworzono dwór pisarza i Juliusz Braun przekazał tam rodzinny klęcznik. – Pochodził z dworu rodziców mojej mamy, był przechowywany w domu moich rodziców. Według pani Zapałowej zapewne babka Żeromskiego mogła przy tym klęczniku się modlić – opowiada.
W Kielcach nie słyszeli
Z Romanem Giertychem jest inna historia. Sylwia Zacharz tłumaczy: – On jest spowinowacony z najmłodszą siostrą ojca Żeromskiego. Siostra miała na imię Matylda, wyszła za mąż za Wiktoryna Saskiego, który był aptekarzem w Kielcach. Natomiast najmłodsza córka Matyldy, Maria, wyszła za mąż za Andrzeja Albrechta. Mieli córkę Janinę Albrecht. I ona wyszła za Franciszka Giertycha. On był pradziadkiem Romana.

Obaj politycy nie są jedynymi dalszymi krewnymi pisarza. Potomków nie ma, bo dwoje dzieci Żeromskiego umarło bezpotomnie. – Są jeszcze Sascy z Poradowa. To potomkowie drugiej siostry ojca Żeromskiego, Józefy – precyzuje nasza rozmówczyni.

Okazuje się, że w Kielcach mało kto wiedział o powiązaniach polityków z pisarzem i nawet tam wywołuje to zdziwienie. Dzwonimy do Stowarzyszenia Absolwentów LO im. S. Żeromskiego "Żeromszczacy".

– To bardzo ciekawa sprawa. Chyba nawet więcej niż anegdota – reaguje ze śmiechem Ryszard Ostachowski. Był na prezentacji orderu w muzeum, uczestniczyła w niej grupa około 30 Żeromszczaków. Ale w kontekście Żeromskiego nigdy nie słyszał ani o Giertychu, ani o Braunie. Bardzo się tym jednak zainteresował. – W czwartek mamy spotkanie z zarządem. Rzucę ten temat – zapowiada w rozmowie z naTemat.

Ciekawe, co by było z Sienkiewiczem
W tym momencie warto przypomnieć o Henryku Sienkiewiczu, a właściwie jego prawnuczce, Annie Dziewanowskiej, która mieszka w Oblęgorku pod Kielcami. Juliusz Braun zna ją dobrze, pamięta jej działalność w Unii Wolności, razem kandydowali do Sejmu. Kilka miesięcy temu Anna Dziewanowska pojawiła się w koszulce z napisem "Konstytucja" pod pomnikiem Sienkiewicza w Kielcach i wzięła udział w akcji KOD. Zresztą, nie tylko ona...
Gdyby zatem Kancelaria Prezydenta chciała przyznać order Sienkiewiczowi i szukała potomków, być może znów pojawiłby się problem. – Tym bardziej, że to już są potomkowie w linii prostej – zauważa Juliusz Braun.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...