Georgette Mosbacher zrobiła literówki w nazwiskach Mateusza Morawieckiego i Joachima Brudzińskiego.
Georgette Mosbacher zrobiła literówki w nazwiskach Mateusza Morawieckiego i Joachima Brudzińskiego. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

List Georgette Mosbacher do Mateusza Morawieckiego to temat numer jeden w środku tygodnia w Polsce. Nie tylko treść, ale też niechlujny sposób napisania listu przez ambasador jest tematem żywej debaty. W piśmie nazwiska najważniejszych polskich polityków wymieniono z błędami.

REKLAMA
Dziennikarze zwracają uwagę na literówki w nazwiskach premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego.
Wyjątkowo niechlujnie brzmi już sam początek pisma "Dear Minister Moraweicki" – pisze Georgette Mosbacher. Jak łatwo zauważyć, określiła szefa polskiego rządu mianem "ministra".
Na dole pisma znajduje się adnotacja o kopii skierowanej do prezydenta Andrzeja Dudy i ministra spraw wewnętrznych Joachima Brudzińskiego. To znów pani ambasador robi błąd w nazwisku, pisząc "Brudzińksi".
Pełną treść listu opublikowało na Twitterze RMF FM. "To zdumiewające, że osoby publiczne atakują dziennikarzy wypełniających zadania niezależnych mediów w żywej, polskiej demokracji" – napisała ambasador USA.

Słowa te dotyczyły prokuratorskich działań wobec pracowników TVN, którzy prowadzili dziennikarskie śledztwo w sprawie środowisk neonazistowskich w Polsce. Jak wcześniej ujawnił prawicowy tygodnik "Do Rzeczy", ambasador Mosbacher w liście do premiera Morawieckiego stwierdziła, że USA nie będą tolerować krytyki pod adresem dziennikarzy TVN, wypowiadanej przez polskich polityków.